Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!

1330591490 ecik mini

Przypominam adresy: ecik.gornicza@gmail.com Trybuna Górnicza „Ecik", ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice

Do fantastycznych wyczynów przedstawicieli naszego fantastycznego społeczeństwa doszedł jeszcze jeden: banda debilnej "przyszłości narodu", wyposażona w charakterystyczny gen polskiego zabijaki, w Łodzi uśmierciła dwie żyrafy. Tzn. spowodowała ich śmierć swoim zachowaniem. Żyrafy umarły ze strachu w wyniku próby wciągnięcia ich do wspólnej zabawy. Polskiej zabawy, czyli głośnej, nieznoszącej czyjegokolwiek sprzeciwu. Bo kto nam będzie przeszkadzał, gdy my się tak świetnie bawimy? I niech wszyscy dookoła wiedzą, jacy jesteśmy rozrywkowi i dobrze usposobieni. Żyrafy nie zrozumiały, że to zabawa i wzięły umarły. Niby takie wielkie, a jakie strachliwe. I głupie jakieś takie... Żeby się nie chcieć z rodakami zabawić!

Polak od zawsze lubił się zabawić. Wymyślił nawet do tej zabawy kilka akcesoriów. Jednym z najprzemyślniejszych jest szklanka zwana kulawką. Naczynie to posiada dno o kształcie uniemożliwiającym postawienie go na stole. Tzn. można je było odstawić, ale po uprzednim opróżnieniu. Wiadomo, że nie pod stół ani za kołnierz. Choć czasami wylanie niespostrzeżenie zawartości za kołnierz było jedynym sposobem uniknięcia losu owych żyraf, czyli zejścia z tego łez padołu w wyniku nadmiaru "zabawy". Bowiem puste naczynie było natychmiast napełniane. Zaś żeby ktoś nie zastygł na zbyt długi czas z ową napełnioną szklanicą - różnych rozmiarów, dodajmy - w ręku, wymyślono inną zabawę, czyli przepijanie. Dziś w pewnych rejonach Małopolski nadal niezwykle popularną. Biesiadnicy mogą na przykład, tak dla zabawy, przepijać do jednej i tej samej osoby. A wiadomo, że czego jak czego, ale wypicia u nas odmówić nie wolno, bo to obraza straszna, a i ambicja nie pozwala, no i przecież trzeba się umieć bawić. Tyle że też można skończyć jak te żyrafy albo przynajmniej pod stołem. Ale za to ile to potem wspomnień w rodzaju: "Słuchajcie! Ale była zabawa! Wódy poszło jak w czasie powodzi, gdy wały przerwie! A Zenka to nawet pogotowie zabrało i leży w śpiączce...". "No tak, przecież Zenek zawsze miał słabą głowę, biedaczek" - ktoś doda...

No i gdy się już tak naród bawi, to wszyscy dookoła powinni o tym wiedzieć. Bo Polak pazerny nie jest i chętnie drugiemu swojego dobrego samopoczucia użyczy. Dlatego mamy urządzenia wzmacniające do odpowiedniej mocy szlagiery discopolowe, hajmatowe i inne szajsmatowe, mamy petardy, a i głosy własne nie od parady. Szczególnie, gdy paradujemy dobrze już rozbawieni i demonstrujemy zbiorowo swoje dobre samopoczucie. Np. po wygranym meczu. Albo i przegranym, bo Polak bawi się i w radości, i w smutku, co znakomicie egzemplifikuje następująca zagadka:

- Jaka jest różnica pomiędzy polskim weselem a polską stypą?
- Na stypie jest o jednego pijanego mniej...

No a żyrafy, kurde, nie zrozumiały i zamiast się zabawić z rodakami z miasta Łodzi, umarły ze strachu. Tak sobie myślę, że dobrze, iż zwierzaki nie umierają ze śmiechu. Bo gdyby tak było, to widok bawiących się Polaków mógłby sprawić kompletny zanik pogłowia wszelkiego bydlęcia: od bakterii po słonie...
Jurek Ciurlok "Ecik"


MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI
Studentka - blondynka, bliska płaczu po oblanym egzaminie:
- Panie profesorze, ja naprawdę nie zasłużyłam na pałę.
- Oczywiście że nie, ale to jest najniższy stopień, jaki przewiduje regulamin.

TAKIE TAM, RÓŻNE
Gdyby krzyczeć przez 6 lat, 8 miesięcy i 5 dni, można by wytworzyć energię zdolną zagotować wodę na filiżankę kawy...
- Nie wydaje mi się to warte zachodu.

Nieustanne puszczanie bąków przez 9 lat i 11 miesięcy wytworzyłoby gaz o energii równej bombie atomowej...
- No, to jest bardziej warte wysiłku.

Ludzkie serce wytwarza ciśnienie zdolne wystrzelić krew na odległość 20 metrów...
- O rany!

Orgazm świni trwa 30 minut...
- W przyszłym wcieleniu warto być świnią.

Karaluch po odcięciu głowy może żyć jeszcze przez 9 dni...
- Nie może mi wyjść z głowy ta świnia.

Pchła może skoczyć na odległość 350 długości swojego ciała. To tak, jakby człowiek przeskoczył boisko...
- 30 minut! Ale szczęściara z tej świni!

Sum posiada 27 000 kubeczków smakowych.
- Co takiego smacznego jest na dnie stawu?

Motyle smakują jedzenie odnóżami.
- Tej informacji zdecydowanie mi brakowało do szczęścia.

Język ludzki jest najsilniejszym mięśniem.
- Hmmm... Jak następnym razem żona mi powie, że było słabo, to spróbuję... Ale ta świnia! No, no, no...

Niektóre lwy kopulują 90 razy dziennie...
- Nie, wolę być świnią! Jakość się liczy, a nie ilość!

Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać...
- To mnie akurat nie zaskakuje.

Koci mocz świeci w podczerwieni...
- Kto płaci za takie badania?

Strusie oko jest większe niż strusi mózg...
- Niektórzy ludzie też tak mają.

Rozgwiazdy nie mają mózgu...
- Tylko rozgwiazdy?!

Ludzie i delfiny są jedynymi stworzeniami, uprawiającymi seks dla przyjemności...
- Zaraz, zaraz! A co z tą świnią???

U dentysty
- Co by mi pan radził zrobić przy moich żółtych zębach?
- Najlepiej założyć brązowy krawat!

Czarny humor, oj czarny...
Idzie pogrzeb. Tragarze niosą trumnę przekręconą na bok.
- Kogo chowają? - pyta przechodzień.
- Teściową - odpowiada jeden z żałobników.
- A czemu trumnę niesiecie bokiem?
- Bo jak ją przekręcić na plecy, to zaczyna chrapać...

MISTRZOWIE TELETURNIEJÓW
- Z jakiego zboża robimy płatki owsiane?
- Yyyy... Jęczmień?!

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Szacunek do nauczyciela: gdy uczniowie po usłyszeniu dzwonka mimo wszystko pozwalają mu dokończyć zdanie...

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zawody wędkarskie. Brawa dla górników!

Zakończyły się dwudniowe 21. Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Feederowym. Zorganizował je Związek Zawodowy Górników w Polsce. Świetnie poszło górnikom-wędkarzom z LW Bogdanka.

Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

O dziedzictwie pogórniczym w otoczeniu fedrujących kopalń

Obrady ICMUM 2026 stanowiły znakomitą okazję do promocji naszych obiektów muzealnych związanych z górnictwem

Spojrzał górnikom w twarz. Może jesteś wśród nich?

Uznany śląski fotografik Jan Czypionka uwiecznił na zdjęciach wizerunki górników przy pracy. Mało kto trafia w te miejsca z obiektywem. Sesja pod ziemią, przy ostrym świetle lamp na górniczych kaskach, nie należy do łatwych zadań.