Kopalnia Dębieńsko została zlikwidowana kilka lat temu, a mimo to węgiel z Czerwionki–Leszczyn wciąż trafia do Elektrowni Rybnik – ba, stanowi aż 5 proc. ogółu jej dostaw. Jak się to dzieje?
- Mamy w gminie tzw. zwały płaskie odpadów poprodukcyjnych, które zostawiła nam w spadku kopalnia. To są zupełnie świeże zwałowiska, z których odzyskiwany jest węgiel. Zakład odzysku węgla Elektrowni Rybnik jest w stanie przerobić rocznie około 1,5 mln ton zalegającego na hałdzie kamienia. Szacujemy, że eksploatacja potrwa przynajmniej przez kolejnych siedem lat – mówi Grzegorz Wolnik, zastępca burmistrza Czerwionki–Leszczyn.
Procesowi odzyskiwania węgla towarzyszy również eksploatacja łupka przydatnego zwłaszcza w budownictwie drogowym. Tak się składa, że przez teren Czerwionki–Leszczyn przebiegać będzie autostrada A–1. Front robót znajduje się już w granicach administracyjnych gminy. Łupek odwęglony sprzedawany jest w cenie 1,20 zł za tonę i trafia bezpośrednio na plac budowy.
– Porozumieliśmy się z inwestorem i sprawa załatwiona. Odbiorca jest zadowolony, że znalazł źródło zakupu taniego budulca i nie musi go kilometrami transportować, nas zaś satysfakcjonuje pozyskanie pewnego klienta za dobrą cenę. W ten sposób gminna kasa jest zasobniejsza w skali roku o ponad trzy miliony złotych. Przy naszych przychodach to nie jest wcale mało – zaznacza Wolnik.
Władze gminy Czerwionka–Leszczny chcą zainwestować pieniądze z rozbieranych zwałowisk na zadania własne związane z rewitalizacją centrum miasta. Inwestycja będzie dofinansowana ze środków unijnych programów subregionalnych.
Na razie planuje się przerobienie trzech milionów skały, ale materiału zalegającego zwałowiska jest co najmniej drugie tyle. Jeśli inwestorzy zechcą dalej go eksploatować, nikt nie będzie protestował. Istnieją już nawet wstępne plany związane z zagospodarowaniem oczyszczonego terenu. Niewykluczone, że wejdzie on w skład specjalnej strefy ekonomicznej, lecz w przypadku ponownego uruchomienia wydobycia w kopalni Dębieńsko będzie musiał dalej służyć gromadzeniu odpadów.
– Bardzo chcielibyśmy, aby górnictwo ponownie wróciło do gminy. Widzimy w tym szanse rozwoju. Historia Czerwionki–Leszczyn była związana z tą gałęzią przemysłu od dawien dawna. Po górnictwie pozostała nieczynna kopalnia i trzy stożkowe hałdy tworzące dziś charakterystyczny krajobraz tego miejsca – wyznaje zastępca burmistrza.
Owe trzy stożki górujące nad miastem zostały już całkowicie zrewitalizowane i znajdują się pod ochroną prawną. Nie ma więc obaw, że i one zostaną wkrótce „rozebrane”.