Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.60 PLN (-0.36%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.55 PLN (-3.07%)

ORLEN S.A.

126.94 PLN (-0.36%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.34 PLN (-1.01%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.80 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

22.80 PLN (-0.87%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (+0.42%)

Złoto

4 760.96 USD (+0.30%)

Srebro

77.43 USD (+0.54%)

Ropa naftowa

98.26 USD (-1.04%)

Gaz ziemny

2.68 USD (-0.41%)

Miedź

6.02 USD (+0.05%)

Węgiel kamienny

101.70 USD (-1.12%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.60 PLN (-0.36%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.55 PLN (-3.07%)

ORLEN S.A.

126.94 PLN (-0.36%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.34 PLN (-1.01%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.80 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

22.80 PLN (-0.87%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (+0.42%)

Złoto

4 760.96 USD (+0.30%)

Srebro

77.43 USD (+0.54%)

Ropa naftowa

98.26 USD (-1.04%)

Gaz ziemny

2.68 USD (-0.41%)

Miedź

6.02 USD (+0.05%)

Węgiel kamienny

101.70 USD (-1.12%)

Hajer za sterami żaglowca

fot: ARC

Za sterem...

fot: ARC

Przygoda z morzem Marka Soboty, pracownika Działu Mierniczo-Geologicznego PG Silesia, zaczęła się w dzieciństwie. Do dziś wspomina, jak żeglował wraz z ojcem po Jeziorze Żywieckim. W wieku 18 lat miał już w kieszeni patent żeglarski. Jako miejsce swoich letnich wypraw wybrał Mazury. Kurs sternika jachtowego i motorowodnego zaliczył w 1989 r. Namawiany przez swego kolegę z kopalni Piotra Gostyńskiego, dał się w końcu wyciągnąć nad Zatokę Gdańską. Obaj wypłynęli w morze.

- Wtedy zakochałem się w Bałtyku. Robiłem wszystko, aby zaliczyć kolejne egzaminy. Najpierw na jachtowego sternika morskiego, który zdałem w 1996 r. w Gdyni. Później były kursy na operatora łączności bliskiego zasięgu, ratownictwa oraz instruktora żeglarstwa. Od tej pory pływałem już na wielu jednostkach, włączając w to 36-metrowego Zawiszę Czarnego, flagową jednostke ZHP, 40-metrowego Fryderyka Chopina oraz mniejsze: Polonusa, Smugę Cienia, Barlo Vento, Dar Bielska i wiele innych. Poznałem te żaglowce i jachty na wylot. Na Zawiszy Czarnym pełniłem funkcję pierwszego, drugiego, trzeciego i czwartego oficera - opowiada Marek Sobota.

Grunt to sprawdzona załoga
Na morzu przeżył niejedną przygodę. Do najpiękniejszych wypraw zalicza podróż ze Szkocji przez Kanał Kaledoński i Jezioro Loch Ness na Orkady i dalej, do norweskiego Bergen. Równie malowniczy był rejs z polskiego wybrzeża do Szwecji, a następnie Kanałem Goeta do Goeteborga, cieśninami duńskimi i Kanałem Kilońskim do Amsterdamu.

- Najważniejsze to mieć sprawdzoną i pewną załogę. Kapitan, trzech oficerów i pięciu żeglarzy - tylu śmiałków wystarczy, aby popływać sobie po Bałtyku 15-metrowcem. Wielu ludziom wydaje się, że oficerowie tylko leżą w kajutach do góry brzuchem. Nic bardziej mylnego. To oni pilnują nawigacji i kursu. Ten, kto w życiu po morzu nie pływał, nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, jaki jest czasami na nim tłok. To swoista wodna autostrada. I to zarówno w dzień, jak i nocą. Fachowo morską autostradę określa się mianem "ruta". Olbrzymie kontenerowce i promy walą po niej z prędkością nawet do 45 km/h. A dobry żaglowiec osiąga ledwie 17 do 18 km/h. Do zadań oficera należy m.in. precyzyjne ustalenie momentu przepływu przez rutę. Jak się do tego zabiera, to musi mieć oczy dookoła głowy i maksymalnie się skupić. W przeciwnym razie kolizja z inną jednostką jest murowana. Takie przypadki się zdarzają. W 2000 r. 14-metrowy jacht żaglowy Bieszczady zatonął w wyniku zderzenia z tankowcem Lady Elena u wybrzeży Danii, na Morzu Północnym. Z ośmioosobowej załogi przeżyła tylko 19-letnia dziewczyna - wspomina żeglarz.

Dziewięć w skali Beauforta
I jemu nie brakowało przeżyć, które mogły zakończyć się na tamtym świecie. Któregoś razu na rejs ze Świnoujścia stawiło się zamiast 10 tylko dwóch członków załogi - Marek i kapitan. Plan zakładał, że wypłyną do Sztokholmu. Na szczęście na łajbie był jeszcze zaokrętowany na stałe bosman. Postanowili wyruszyć w trójkę. Po dwóch dniach żeglugi zmieniła się pogoda. Zaczęło niemiłosiernie wiać.

- Było już po zmroku. Zaczął się niezły sztorm. Było 9 w skali Beauforta. Jak na złość nie przypiąłem się szelkami. Nagle jednostka przechyliła się mocno na bok. Wypadłem i przekoziołkowałem przez pokład do morza. Jakimś cudem następna fala rzuciła mnie na reling. Chwyciłem go oburącz i podciągnąłem się z powrotem na pokład. Reszta załogi w tym czasie smacznie chrapała. Nie mieli pojęcia, co się ze mną działo. Nie pisnąłem im nawet słówka o mojej przygodzie. W końcu sam zawiniłem. Gdyby nie ten reling, to dziś nie byłoby mnie wśród żywych - przyznaje Marek Sobota.

Na innym rejsie siedział w kokpicie, gdy nagle poczuł pod stopami wodę. Szkopuł w tym, że pogoda była piękna, może spokojne jak nigdy, a o deszczu można było jedynie pomarzyć. Jakby tego było mało, woda miała słony posmak. "A żeby to jasny szlag!" - wycedził przez zęby, uderzając w dzwon. Część załogi wzięła się z mety za odpompowywanie zalanego pokładu, a reszta zanurkowała szukać awarii.

- Po kilku godzinach zlokalizowaliśmy przeciek. Pościł zawór, którym woda morska schładzająca silnik wypływała na zewnątrz. Już myślałem, że pójdziemy na dno. W tym samym czasie doszło jak na złość do rozszczelnienia się zbiorników z wodą pitną. Trzeba było zawijać do pierwszego lepszego portu - wspomina żeglarz z czechowickiej Silesii.

Zdarzyła się też awaria steru i wpłynięcie podczas mgły na mieliznę w okolicach Rugii, u wybrzeży Niemiec. Kilkakrotnie przeżył również potarganie żagli. Na dużych, 36-metrowych jednostkach załoga musi postawić nowe ręcznie.

- Adrenalina jest wtedy, że ho, ho. Na maszt wchodzi się po wąskiej drabince nawet 30 m w górę. To tak, jakby wdrapać się na 10-piętrowy wieżowiec. Dobrze jest, gdy nie wieje, ale tę czynność trzeba umieć wykonać w różnych okolicznościach. Rejs to nie wczasy. Nie można w nieskończoność wyglądać lepszej pogody - podkreśla Marek Sobota.

Jak powiada, najbardziej lubi pływać po Bałtyku, bo jest pełen uroku. Marzy jednak o wyprawie przez Atlantyk.

- Zapraszam na nią wszystkich chętnych. A może tym razem ktoś inny potrzebuje do załogi jakiejś nowej twarzy i mnie zaprosi? Skorzystam, a jakże. Właściwie to jestem gotów płynąć już dziś - zapewnia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Domański: Tempo wzrostu produkcji przemysłowej najwyższe od czterech lat

Polska gospodarka przyspiesza mimo rosnących globalnych napięć i wahań cen ropy - ocenił we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jak wskazał, produkcja przemysłowa w marcu wzrosła o 9,4 proc. rok do roku, co jest najwyższym tempem od czterech lat.

Pgg

Rozmowy o wynagrodzeniach w górniczej spółce. Jest termin spotkania

Prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja zaprosił liderów organizacji związkowych działających w spółce na spotkanie dotyczące wynagrodzeń w PGG.

GKS Tychy podczas meczu z ŁKS-em Łódź świętował 55. urodziny. Nie brakowało górniczych akcentów

18 kwietnia piłkarze GKS-u Tychy uczcili 55-lecie klubu w wyjątkowej oprawie silnie zakorzenionej w górniczej tradycji regionu. Spotkanie z ŁKS-em Łódź, wygrane 3:2, stało się nie tylko sportowym widowiskiem, ale także symbolicznym hołdem dla pracy pokoleń górników.

Enea chce w tym roku przygotować znaczące inwestycje w magazyny energii

Enea chce w tym roku skupić się na przygotowaniu inwestycji w magazyny energii - poinformował we wtorek wiceprezes spółki Bartosz Krysta. Wartość inwestycji na ten cel wrośnie jednak dopiero w przyszłym roku.