Gwiazda Bundesligi kibicuje Górnikowi

Rozmowa z Łukaszem Podolskim, reprezentantem Niemiec urodzonym w Gliwicach

Pochodzisz z Gliwic, a konkretnie z Sośnicy, gdzie codzienne życie nadal toczy się wokół górnictwa. Gdybyś z rodziną nie wyemigrował do Niemiec i nie postawił na piłkę, to być może pracowałbyś w kopalni. Tak jak wiele osóbz twojej rodziny.

Mój nieżyjący już dziadek pracował pod ziemią w kopalni „Sośnica”, także wujek tam pracuje. Cała moja rodzina pochodzi ze Śląska i jej życie związane jest z górnictwem. W Sośnicy mieszka moja babcia i corocznie ją odwiedzam. Mam wielki szacunek do ciężkiej pracy górników, którzy ryzykują swoim życiem, by zarobić na chleb, na utrzymanie swojej rodziny. Być może moje życie inaczej by się potoczyło, gdybym został w Gliwicach. Może nawet pracowałbym w kopalni, bo przecież na Śląsku zawód górnika przechodzi z pokolenia na pokolenie. A tak w ogóle, to jestem dumny, że pochodzę ze Śląska.

Ostatecznie górnikiem nie zostałeś, ale już wcześniej podkreślałeś, że może na koniec kariery zagrasz w Górniku Zabrze. To przecież twój ulubiony klub…

Jeśli wrócę do Polski to tylko do Górnika. To mój ukochany klub, od dziecka jestem z nim związany emocjonalnie i chciałem w nim grać. Wierzę, że jeszcze będzie okazja, by zostać piłkarzem tak utytułowanego klubu. Na razie jednak kończę kontrakt w Bayernie i myślę o grze w FC Koeln. No i trzymam kciuki za Górnika, by utrzymał się w ekstraklasie.

Na razie jednak żegnasz się powoli z Bayernem Monachium i wracasz po sezonie do FC Koeln, które zapłaciło za ciebie 10 milionów euro. Polscy kibice bardzo cię lubią i czekają na kolejne bramki w nowym klubie. Z jednym zastrzeżeniem, byś w meczach reprezentacji Niemiec nie strzelał goli biało-czerwonym.

Wiem, że jestem dobrym piłkarzem i w Bayernie nigdy nie pogodziłem się z rolą rezerwowego. W tym klubie na mnie nie stawiano, więc musiałem powiedzieć „dość”. Ostatnio dostawałem szansę gry w pierwszym składzie, ale to już nic nie zmieni. Nie mogłem być obojętny na starania działaczy z Kolonii, którzy robili wszystko, bym wrócił do ich klubu. Kibice chcieli nawet ogłosić w mieście zbiórkę pieniędzy, by sfinansować mój transfer z Bayernu. No i podpisałem czteroletni kontrakt z Koeln. A co do reprezentacji Niemiec, to mam nadzieję, że już nie będę musiał strzelać do polskiej bramki, tak jak to było na Euro. Biało-czerwonym życzę awansu do mistrzostw świata. Może tam się spotkamy?

Reprezentujesz barwy Niemiec, ale cały czas podkreślasz, że płynie w tobie polska krew i czujesz się po części Polakiem.

To prawda, ale mieszkam w Niemczech i w jakiejś części jestem także Niemcem. Ponadto gram dla reprezentacji tego kraju i nie może być sentymentów na boisku. To już się nie zmieni, w reprezentacji Polski już nie zagram.

Nic nie może natomiast zmienić twojego sentymentu do zabrzańskiego klubu, który ciągle jest w poważnych tarapatach. Śledzisz wyniki ligowe zabrzan?

Oczywiście, że śledzę. Wiem doskonale, jakie wyniki osiąga Górnik, jak grają inne drużyny. Mam w domu polską telewizję, jak również Canal Plus. Jak są mecze na żywo, a w tym samym czasie nie gra Bayern, to z ochotą oglądam polską ligę. Jestem więc na bieżąco z polską piłką. Martwiłem się jesienią ubiegłego roku o mój ukochany klub, któremu kibicowałem od dziecka. Przed sezonem były wielkie ambicje, mówiło się o miejscu w pierwszej piątce, a nawet o tym, że Górnik będzie grał o mistrzostwo Polski. Ale to były ambicje na wyrost i bardzo szybko chłopcy wylądowali na ostatnim miejscu.

Kiedy Łukasz Podolski pojawi się na meczu ligowym Górnika, by osobiście wesprzeć dopingiem swój ulubiony zespół? Kibice zabrzańskiego klubu cały czas na ciebie czekają…

Najchętniej to wpadłbym na jakiś mecz ligowy, ale Bayern kończy sezon podobnie jak Górnik. Na koniec maja Górnik gra z Polonią Warszawa, ale ja w tym czasie mam wyjazd z drużyną do Azji. O ile pamiętam, to chodzi o Chiny. Ale później mamy urlopy i na pewno przyjadę do Gliwic, do babci. Spokojnie, na pewno wpadnę na stadion, by kupić trochę szalików i koszulek. Mieszkałem w Gliwicach dwa kilometry od Górnika, więc doskonale znam drogę na stadion.

Łukasz Podolski, urodzony 4 czerwca 1985 r. w Gliwicach. Bardzo wcześnie, bo już w wieku dwóch lat wyemigrował z rodziną do Niemiec. Jego ojciec, Waldemar Podolski grał w piłkę, m.in. w Górniku Knurów, ROW Rybnik i Szombierkach Bytom. Z kolei jego matka była piłkarką ręczną Sośnicy Gliwice. W Niemczech Łukasz zaczął grę w FC 07 Bergheim, by w latach 1995–2006 występować w 1. FC Koeln. Przez ostatnie 3 lata gra w Bayernie Monachium, który po sezonie na powrót zamieni na 1. FC Koeln. W reprezentacji Niemiec rozegrał 61 spotkań i strzelił 31 bramek. Jego życiową partnerką jest Polka – Monika, z którą ma syna Louisa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem.