Gwardzista Jerzego Buzka

Oleksy jozef gwardzista KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Józef Oleksy, górnik z Sosnowca stał się jedną z najważniejszych osób w bezpośrednim otoczeniu Jerzego Buzka

fot: Kajetan Berezowski

Profesor Jerzy Buzek mówi o nim „mój szef”. O kogo chodzi? W biurze poselskim śląskiego eurodeputowanego odpowiedź na to pytanie zna każdy. Naturalnie o Tadeusza Oleksego. On zaś stanowczo protestuje: – Nie jestem szefem szefa Parlamentu Europejskiego!

 

– Wolne żarty, profesor Buzek ma niezwykłe poczucie humoru. Ja po prostu pełnię funkcję osoby odpowiedzialnej za organizację pracy biura poselskiego i tyle – wyznaje Oleksy, z zawodu górnik-elektryk.
 

Do pierwszego spotkania obu panów doszło w połowie lat 90. Profesor Jerzy Buzek był wówczas premierem rządu RP, a Tadeusz Oleksy piastował funkcję przewodniczącego zakładowej „Solidarności” w kopalni „Sosnowiec”. Nad polskim górnictwem wisiały wówczas czarne chmury. Kopalnia była przeznaczona do likwidacji.
 

– Nie tylko zresztą ona, ale przypadek naszego zakładu był wyjątkowo trudny. Eksploatacja węgla stawała się coraz trudniejsza i droższa. W końcu musieliśmy skupić się na tym, jak ratować miejsca pracy, dokąd przenieść młodych górników, aby nie stracili roboty – wspomina Oleksy.
 

Sześć lat w służbie

Z kopalni odszedł jako jeden z ostatnich pracowników. Potem był współzałożycielem Stowarzyszenia Forum Społeczno-Gospodarcze i jego prezesem. Często spotykał się z profesorem.
 

– Tych spotkań było kilkanaście. Nasza współpraca zacieśniała się, aż w końcu, tuż przed pierwszymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek złożył mi ofertę uczestniczenia w pracach sztabu wyborczego. Słowem, wysłał mnie na pierwszą linię. To było odpowiedzialne zadanie, z którego wszyscy, nie tylko ja, wywiązaliśmy się dobrze – podkreśla Oleksy.
 

I w taki oto sposób były górnik z Sosnowca stał się jedną z najważniejszych osób w bezpośrednim otoczeniu Jerzego Buzka. Sześć lat spędzonych u boku profesora wystarczyło, by poznał go na wskroś.
 

– Czym najbardziej mi imponuje? Na pewno kurtuazją, cierpliwością, umiejętnością dialogu. Ma niezwykłą osobowość. Aż wierzyć się nie chce, że tak znakomicie radzi sobie w brutalnym świecie polityki – przyznaje Oleksy.
 

Na wysokich obrotach

O zwyczajach profesora, zainteresowaniach i przyzwyczajeniach można by z nim gawędzić bez końca.
 

– Przepada za słodyczami, jest fanem futbolu. Chodzi na mecze Ruchu Chorzów i kibicuje śląskim drużynom. Rolada, kluski i modro kapusta to jego ulubione danie. Ale nade wszystko jest tytanem pracy. Zastanawiam się, kiedy odpoczywa? Zdarza się, że telefonuje do mnie o pierwszej w nocy, a następnie o szóstej rano. Nigdy przy tym nie robi wrażenia przemęczonego, choć sypia zaledwie dwie-trzy godziny na dobę. Żyje szybko, chyba nawet zbyt szybko. Bywa, że mówię mu: "Wyłącz te wszystkie komórki i połóż się, chociaż na chwilkę". Ale gdzie tam. Nie chce nawet o tym słyszeć – komentuje zachowanie profesora Oleksy.
 

W życiu „gwardzisty” szefa Parlamentu Europejskiego zdarzają się naturalnie także sytuacje przyprawiające o dreszczyk emocji. Dzieje się tak najczęściej wówczas, gdy czas odlotu nieubłaganie się zbliża, a wystąpienie prof. Buzka przeciąga się w czasie. Wówczas – jak mawia Oleksy – trzeba naruszyć przepisy ruchu drogowego.
 

– W dramatycznej sytuacji zawsze pozostaje telefon na lotnisko: „Tu biuro poselskie Jerzego Buzka, czy samolot do Brukseli odleci dziś o czasie?”. Odpowiedź brzmi zwykle: „Ależ oczywiście, że mamy opóźnienie”. Gdy silniki maszyny już pracują, profesor niczym odrzutowiec przelatuje przez przejście dla VIP-ów i w mig zajmuje miejsce w fotelu – opowiada śmiejąc się Oleksy.
 

Samolot poczeka

– Jaki moment będę wspominał do końca życia? To było zaraz po wyborze na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. W kieszeni mojej marynarki odezwał się telefon: - To ja – mówił profesor Buzek. – Mam prośbę, odbierz mnie dziś z dworca, pojedziemy razem na nabożeństwo do mojej parafii, do Wisły.

Pojechaliśmy. Po raz pierwszy zetknąłem się wówczas ze społecznością ewangelicką. W drodze powrotnej otworzyłem się jak rzadko kiedy i głośno pomyślałem: - Dumny jestem, że mam takiego szefa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnie na zdjęciach na... lotnisku w Pyrzowicach. Polecamy świetną wystawę!

Do końca sierpnia na lotnisku KTW Pyrzowice można oglądać wystawę fotografii „Między mrokiem a światłem” autorstwa Adama Rosteckiego z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu Korfantego w Katowicach. Autor fotografuje kopalnie, opustoszałe hale, zapomniane zakłady, jego zdjęcia robią wrażenie.

Boże Ciało. Tradycyjnie procesje przejdą ulicami miast naszego regionu

4 czerwca wierni przeżywają Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Procesje przejdą ulicami miast i miasteczek, w Katowicach-Śródmieściu centralna procesja jest przygotowywana przez cztery parafie. Na Śląsku najbardziej znana jest ta w świętochłowickich Lipinach, gdzie wierni ubierają się w tradycyjne śląskie stroje.

Będzie wieża widokowa na Szlaku Węgla i Stali

W ramach programu Industrial Space na Szlaku Węgla i Stali pojawią się nowe obiekty. Jeden z nich zaplanowano w Jastrzębiu-Zdroju, w okolicach Zielonego Mostu. Stanie wieża widokowa w formie kopalnianego skipu.

„Górnicy rzewnie płakali na kolędzie”. Poruszające słowa proboszcza z Bielszowic przed zamknięciem kopalni

Już 30 czerwca ruch Bielszowice KWK Ruda w Rudzie Śląskiej oficjalnie zakończy wydobycie, co dla lokalnej społeczności oznacza niewątpliwie koniec pewnej epoki. O łzach górników podczas kolędy, strachu małych przedsiębiorców o przetrwanie oraz pożegnalnej mszy świętej rozmawiamy z ks. Mariuszem Obałką, proboszczem bielszowickiej parafii.