Gwarantowane miliardy na megawaty
— Rozmawiamy o uruchomieniu rządowego programu, dzięki któremu pieniądze na inwestycje mogłyby trafiać do potrzebujących kapitału sektorów: energetyki i górnictwa. To na razie wstępna faza negocjacji. Zainicjowałam rozmowy z trzema instytucjami finansowymi, a trzy kolejne same się zgłosiły. Myślimy o programie na naprawdę dużą skalę, liczoną w miliardach złotych. Rola państwa polegałaby na przygotowaniu programu i udzielaniu gwarancji instytucjom finansującym. To ułatwiłoby firmom uzyskanie kredytów w czasach kryzysu, bez konieczności śrubowania wyników finansowych, co z kolei mogłoby ograniczyć tempo i skalę podwyżek cen energii i węgla — mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki odpowiedzialna za energetykę.
Firmy z sektora uważają, że pomysł jest interesujący, ale...
— W sytuacji, w której wskutek decyzji regulatora musimy dopłacać do sprzedaży energii w grupie gospodarstw domowych, takie wsparcie może być bardzo pomocne. Dzięki niemu możemy uzyskać finansowanie dla inwestycji rozwojowych — komentuje Paweł Oboda, rzecznik giełdowej Enei.
Grupa przygotowuje się do budowy dwóch bloków w Elektrowni Kozienice. Projekt za 10 mld zł to tylko część inwestycji, które spółka obiecała akcjonariuszom.
Mniej entuzjastycznie ocenia pomysł ministerstwa Polska Grupa Energetyczna (PGE), mająca w planach budowę dwóch bloków po 1000 MW w Elektrowni Opole i mniejszego w Turowie.
— Oczywiście każde wsparcie będzie mile widziane, ale myślę, że bardziej niż na państwowych gwarancjach skorzystalibyśmy na pełnym uwolnieniu cen energii. Wtedy inwestycje mogłyby przebiegać w naturalnym tempie, zgodnym z koniunkturą. Ponieważ na razie branża ma się dobrze, z inwestycjami powinna poradzić sobie sama — uważa Tomasz Zadroga, prezes PGE.
Zdaniem Grzegorza Górskiego, prezesa spółki Electrabel Polska (z grupy GDF Suez), rząd bardziej pomógłby energetyce, zapewniając stabilizację prawną. Dzięki temu można by planować inwestycje z mniejszym ryzykiem.
— Potrzebujemy jednoznacznej interpretacji ustaleń pakietu klimatycznego. Liczymy też, że skończy się chaos regulacyjny w branży — mówi Grzegorz Górski.
Pomysł gwarantowania kredytów uważa za ciekawy, bo w czasach kryzysu to szansa, by w ogóle dostać finansowanie.
— Problem w tym, że to nie jest dobry czas na zaciąganie długów. Trzeba poczekać i zobaczyć, co będzie się działo w gospodarce. Na razie trudno ocenić, jak długo potrwa kryzys i jak mocno przełoży się na zapotrzebowanie na energię — dodaje szef Electrabela.
Od początku do końca
Firmy chcą dowiedzieć się więcej, ale muszą poczekać.
— To na razie wstępny etap, więc za wcześnie na szczegóły. Wyobrażam sobie, że w ramach programu mogłyby być finansowane kompleksowe projekty, począwszy od budowy nowych mocy wytwórczych, a skończywszy na inwestycjach w przygotowanie do eksploatacji złóż węgla niezbędnych dla nowych elektrowni — wyjaśnia Joanna Strzelec-Łobodzińska