GUS: Wynagrodzenie w lutym wzrosło o 2,9 proc. rdr

Przeciętne wynagrodzenie brutto w lutym 2010 roku wyniosło 3 tys. 288,29 zł, co oznacza, że rok do roku wzrosło o 2,9 proc., a miesiąc do miesiąca wzrosło o 1,8 proc. - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny.

Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło w lutym 2010 roku 3 tys. 287,84 zł i wzrosło rok do roku o 2,9 proc., a wobec stycznia 2009 roku wzrosło o 1,8 proc.

GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w lutym 2010 roku było zatrudnionych 5 mln 293,1 tys. osób, czyli o 1,1 proc. mniej rok do roku i 0,2 proc. mniej wobec stycznia 2010 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie wystarczy zamykać kopalnie. Trzeba wiedzieć, co je zastąpi

Marian Zmarzły, wiceminister energii: Osłony pracownicze są potrzebne, ale nie zastąpią perspektyw dla regionu. Zanim znikną ostatecznie dotychczasowe miejsca pracy, powinny pojawiać się nowe możliwości zatrudnienia i rozwoju. Należy policzyć także skutki zamknięcia kopalni dla samorządów, lokalnych firm i rodzin. Bezpieczeństwo społeczne jest warunkiem powodzenia transformacji, nie dopiskiem do strategii.

Większym wyzwaniem w Unii ceny gazu ziemnego, a nie jego dostępność

W najbliższych miesiącach nie ma ryzyka niedoboru gazu w UE, a na ceny wpływać będzie pogoda, niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie i zbliżający się zakaz importu LNG z Rosji - wskazał dyrektor Biura Branży Paliwowej i Infrastruktury w Banku Gospodarstwa Krajowego Przemysław Wilkiewicz.

Balczun: Paliwowe porozumienie Trump-Putin ma wymiar polityczny, nie ekonomiczny

Paliwowe porozumienie przywódcy USA Donalda Trumpa i prezydenta Rosji Władimira Putina ma wymiar przede wszystkim polityczny, a nie ekonomiczny - wskazuje minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w rozmowie z "Pulsem Biznesu". Jak dodaje, plany inwestycyjne Orlenu są niezagrożone.

Z notatnika sztygara Onderki: Coś za coś i katastrofa gotowa

Czasami życie pisze nam takie scenariusze, że za głowę można się tylko złapać. Wyobraźcie sobie, że miałem kiedyś w oddziale jednego takiego Stefana, który bardzo lubił się przymilać, zwłaszcza gdy miał w tym jakiś interes. Jednego tylko nie można było mu odmówić – miał żyłkę do naprawiania dosłownie wszystkiego.