Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Grzegorz Tobiszowski: Dziś widzimy, że ETS to system opresyjny

fot: Maciej Dorosiński

- Nie biczujmy się, zrobiliśmy w Polsce bardzo wiele. Zobaczcie z czego płynie prąd w Niemczech - mówił Grzegorz Tobiszowski

fot: Maciej Dorosiński

W 2021 odnotowano najwyższe ceny gazu i energii elektrycznej w historii polskiego rynku. Cena energii przekroczyła w notowaniach terminowych barierę 900 zł/MWh, a na rynku produktów spotowych barierę 1600 zł/MWh, gdzie ceny energii elektrycznej wzrosły o 400 proc., a gazu aż o 600 proc. Wzrosty cen dotyczą całej Unii Europejskiej. Jak wynika z raportu, przygotowanego na zlecenie eurodeputowanego i b. wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego wiele wskazuje, że ceny dalej będą rosnąć. Za publikację odpowiada ekspert branży energetycznej Szymon Kowalski, który od ponad dekady jest związany z sektorem energetycznym i był zatrudniony na stanowiskach menadżerskich w największych polskich grupach energetycznych.

Z raportu wynika, że główne powody wzrostów to wzrost cen surowców oraz cen uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu EU ETS (European Union Emissions Trading System - System handlu emisjami Unii Europejskiej), na który Polski Krajowy System Energetyczny jest szczególnie wrażliwy. Wynika to z tego, że ponad 70 proc. energii wytwarzanej w naszym kraju pochodzi z węgla kamiennego i brunatnego, a 8 proc. z gazu ziemnego. To wiąże się z koniecznością kupowania uprawnień w ramach systemu EU ETS. Jedna jednostka jednostka EUA (European Union Allowances - Pozwolenia Unii Europejskiej) pozwala na wyprodukowanie jednej tony CO2.

Wskazano, że ceny uprawnień w ciągu minionego roku wzrosły o 300 proc. i pod koniec 2021 r. osiągnęły poziom 90 euro za tonę CO2, a według niektórych prognoz w tym roku mogą osiągnąć poziom 100 euro.

W raporcie wyjaśnionom, że system handlu uprawnieniami, do którego Polska przystąpiła w 2014 r, działa jak giełda, a EUA stały się poniekąd papierami wartościowymi.

Wiele małych firm energetycznych i ciepłowniczych, by zachować płynność finansową, sprzedało EUA na kolejne lata z nadzieją, że potem je odkupią po podobnych cenach. Nastąpiła jednak kumulacja kilku czynników, które znacznie zwiększyły popyt na EUA, a tym samym znacznie wzrosła ich cena.

Otwarta droga do spekulacji
Zwrócono też uwagę, że niższe niż w latach ubiegłych temperatury jesienią i zimą spowodowały zwiększenie zapotrzebowania na energię.

Kolejnym czynnikiem jest polityka klimatyczna Unii Europejskiej, a w szczególności ogłoszone założenia pakietu Fit for 55, których celem jest obniżenie emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku. To oznacza, że w kolejnych latach pula uprawnień do emisji CO2 będzie sukcesywnie malała, co dalej będzie podnosić ich cenę. Przedsiębiorstwa już dziś zaopatrują się w uprawnienia “na zapas”.

Kolejna rzecz to sytuacja pandemiczna.

„Ceny EUA mocno spadły wiosną 2020 r., czego powodem był lockdown i znaczne wyhamowanie gospodarki. Wprowadzenie szczepionki, luzowanie obostrzeń, a co za tym idzie odmrożenie gospodarek spowodowało bardzo szybki powrót cen do poziomu sprzed pandemii, a kumulacja z pozostałymi ww. czynnikami doprowadziła do kolejnych znacznych wzrostów” - czytamy w raporcie Szymona Kowalskiego.

Większy popyt na EUA wykorzystały firmy i instytucje, które wcześniej je kupiły. Jak zauważa Grzegorz Tobiszowski do systemu dopuszczone są także instytucje finansowe, co otwiera drogę do spekulacji na rynku uprawnień. W momencie gdy pojawia się większe zapotrzebowanie na energię z węgla i gazu, pojawia się również większe zapotrzebowanie na zakup EUA. Jeśli dodatkowo te uprawnienia kupują instytucje nie związane z produkcją, to działania te sztucznie podbijają cenę, a na handlu uprawnieniami do emisji zarabiają instytucje bez angażowania się w inwestycje związane ze źródłami „zielonej” czyli bezemisyjnej energii, co było główną motywacją wprowadzenia systemu handlu emisjami.

- System EU ETS w założeniach miał pobudzać do inwestycji proekologicznych. Dziś widzimy, że jest systemem opresyjnym, zwłaszcza dla takich gospodarek jak Polska, która coraz mocniej stawia na dywersyfikację źródeł energii i zmienia swój miks energetyczny. Ponad 60 proc. ceny energii to koszt EUA. Już w kwietniu 2020 na posiedzeniu komisji przemysłu ITRE zadałem komisarzowi Bretonowi szereg pytań związanych z wsparciem sektorów energetycznych i energochłonnych. Roczny koszt wykupu emisji dla polskiego sektora ciepłownictwa wynosił wówczas 2 mld zł, dla hutnictwa 750 mln zł, a dla polskiej energetyki 2,9 mld zł. Łącznie to ponad 5,5 mld zł. A to wyliczenia z czasu gdy uprawnienia kosztowały trzy razy mniej niż dziś! Apelowałem wówczas o zamrożenie sytemu ETS, przynajmniej na czas pandemii, by chronić miejsca pracy i utrzymać poziom inwestycji firm produkcyjnych. Warto jednak zwrócić uwagę, że dzięki niskiej cenie energii w Polsce i kilku innych krajach, nasze firmy są konkurencyjne na unijnym rynku. Kiedy cena energii rośnie, rosną tym samym koszta i polskie towary i usługi stają się mniej atrakcyjne. Zwróćmy uwagę, że bezpieczeństwo energetyczne związane jest ze stabilnością i ciągłością dostaw energii, ale również z ceną energii. Jeśli ona jest za wysoka to gospodarka traci konkurencyjność - zauważa europoseł Grzegorz Tobiszowski.

Przede wszystkim stabilność i ciągłość dostaw
Krajowy system energetyczny osłabiły awarie bloków węglowych w Turowie i Bełchatowie. Wciąż brakuje bloku w Elektrowni Jaworzno 910 MW, który po naprawie ma zostać oddany do użytku w tym kwartale.

Ubiegły rok w znacznym stopniu pokazał jak ważne jest by roztropnie planować miksy energetyczne. Uwidocznił też okresową niestabilność odnawialnych źródeł energii (OZE). Przykładowo w Wielkiej Brytanii udział OZE w miksie energetycznym w 2020 r. wyniósł 25 proc., a w 3 kwartałach 2020 r. tylko 7 proc.. W lutym i grudniu brak wiatru zasilającego szwedzkie farmy wiatrowe spowodował, że kraj ten ratował się importując energię między innymi z Polski – wytworzoną z węgla.

- Wyraźnie widzimy jak w polityce klimatycznej ważne jest zachowanie stabilności systemu energetycznego i spojrzenia przez pryzmat gospodarki. Przykład - tak stawiającej na OZE - Szwecji pokazuje, że w obliczu kryzysu nikt nie patrzy, z czego wyprodukowana jest energia - w tym przypadku z węgla. Jeśli niedoborami energii albo ogromnymi cenami doprowadzimy do kryzysu gospodarczego, wszystkie założenia klimatyczne i redukcje emisji przestaną mieć znaczenie. Budując naszą wizję bezpieczeństwa energetycznego musimy zwracać uwagę na stabilność i ciągłość dostaw energii, a także stabilność jej ceny - komentuje europoseł Tobiszowski.

Rok 2021 to czas wzrostu cen surowców - węgla, gazu i ropy naftowej. Najwyższe ceny surowce te osiągnęły jesienią. Surowce te działają na zasadzie domina i wydarzenia wpływające na jeden z nich natychmiast mają odzwierciedlenie w popycie na pozostałe. Odchodząc od węgla wiele krajów Unii Europejskiej wybrało gaz jako paliwo przejściowe do czasu odpowiedniego rozwinięcia OZE. Tyle że w związku z ubogimi złożami na terenie UE, kraje wspólnoty uzależnione są od dostaw z zewnątrz. Problemy z dostawami, które rozpoczęły się w ubiegłym roku i trwają do dziś doprowadziły do ogromnych wzrostów cen, a jednocześnie zwiększenia popytu na węgiel i ropę.

- Proces wzrostu cen paliw zostanie jeszcze wzmocniony przez wspomniany już pakiet Fit for 55, a zwłaszcza przez rewizję dyrektywy o opodatkowaniu energii czy też objęcie sektorów budownictwa i transportu systemem handlu emisjami - konkluduje Szymon Kowalski

- Tendencja w Unii Europejskiej jest bardzo niepokojąca. Marginalizujemy węgiel i nasz przemysł wydobywczy, jednocześnie uzależniając się od krajów trzecich. Z jednej strony gaz, z drugiej surowce i komponenty potrzebne do produkcji odnawialnych źródeł jak fotowoltaika czy wiatraki albo akumulatorów samochodów elektrycznych. Europa staje się energetycznie niestabilna, uzależniona od krajów trzecich. Istnieje ogromne zagrożenie, że w przypadku zerwania tych łańcuchów dostaw system energetyczny, jak i cała transformacja energetyczna posypią się jak domek z kart - podsumowuje Grzegorz Tobiszowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.