Grzegorz Osyra: Od ekonomii się nie ucieknie

Osyra grzegorz prez myslowice GAL

fot: Jarosław Galusek

fot: Jarosław Galusek

Rozmowa z Grzegorzem Osyrą, prezydentem Mysłowic

.

Kopalnia „Mysłowice” powoli przestaje być wizytówką miasta, którego Pan jest prezydentem. Jak wpływa to na funkcjonowanie gminy i jej mieszkańców?

Grzegorz Osyra: - Z jednej strony na pewno pojawia się żal, bo kopalnia od zawsze kojarzona była z miastem. Prawie w każdej mysłowickiej rodzinie jest ktoś, kto tu pracował. Z drugiej strony realia dyktują swoje warunki. Połączenie kopalń,, Mysłowice” i „Wesoła” nie nastąpiło oczywiście z dnia na dzień, to był proces. Niestety, jako miasto nie mieliśmy na ten proces wpływu. Najbardziej niepokoiła nas kwestia ograniczenia liczby miejsc pracy w mieście, ale ten problem szczęśliwie udało się załatwić. Znakomita większość górników otrzymała propozycje pracy z kopalni ,,Mysłowice-Wesoła”, część odeszła na emerytury. Równocześnie w dzielnicy Kosztowy udało się uruchomić nowoczesne centrum logistyczne, w którym zatrudnienie znajdzie 2,5 tys. osób, dokładnie tyle, ile zatrudniała w najlepszych czasach kopalnia. Nie sadzę także, żebyśmy ponieśli uszczerbek w dochodach gminy. Katowicki Holding Węglowy regularnie odprowadza podatki od budynków, które pozostały na tym terenie, to samo dotyczy opłaty eksploatacyjnej. Wpływy z podatków od osób fizycznych, które płacili pracownicy kopalni, zrównoważone zostaną przez podatki odprowadzane przez osoby zatrudnione w centrum logistycznym. Kopalnia na pewno była matką naszego miasta, ale od ekonomii się nie ucieknie.

Miasto ma już pomysł na zagospodarowanie terenów po kopalni?

- Oglądałem w Zagłębiu Ruhry, jak doskonale poradzono sobie z zagospodarowaniem terenów pogórniczych. Zbliżone działania – wspólnie z Katowickim Holdingiem Węglowym – chcielibyśmy podjąć w Mysłowicach. Pojawiły się już pierwsze projekty architektoniczne wykorzystania tych gruntów w sposób interesujący dla mieszkańców.

Teren po kopalni zostanie przekazany miastu?


- Sądzę, że znakomita większość komercyjnych gruntów będzie stanowiła przedmiot obrotu handlowego. W procesie tym nie da się pominąć miasta, bowiem w planach zagospodarowania przestrzennego musimy tak przygotować koncepcję wykorzystania terenów, by spełniały one najistotniejsze dla mieszkańców funkcje. Zawiązała się już grupa kapitałowa i grupa entuzjastów, którzy kwestię zagospodarowania terenów pogórniczych widzą w sposób wizjonerski, w perspektywie najbliższych pięciu-dziesięciu lat. Oczywiście w grę wchodzi wsparcie środkami unijnymi. Dodajmy, że chodzi także o grunty znajdujące się w centrum miasta. Na pewno będziemy kibicować temu projektowi i aktywnie włączać się w jego realizację.

Pracownicy, którzy znajdą zatrudnienie w centrum logistycznym muszą przejść przekwalifikowania zawodowe?

- Jesteśmy na to przygotowani. Nie ma problemu z pracownikami wyższego szczebla kopalni i pracownikami zatrudnionymi wcześniej przy eksploatacji, natomiast przeszkolenia będą z pewnością wymagały osoby zatrudnione dotąd w firmach kooperujących z górnictwem, dla nich urząd pracy przygotowuje program szkoleń.

Część zabudowań kopalni „Mysłowice” to budynki zabytkowe. Jaki będzie ich los?

- Przygotowana została już klasyfikacja tych obiektów, niektóre z nich znajdują się pod opieką konserwatora zabytków, ale nie mają statusu budynków zabytkowych. Jeden z pomysłów na ich zagospodarowanie wysunęła „Solidarność” kopalni ,,Mysłowice”. Chodzi o muzeum kopalni i powstań śląskich. Pierwsze powstanie śląskie, którego 90. rocznicę będziemy obchodzili w sierpniu, rozpoczęło się masakrą górników pod kopalnią „Mysłowice”. Wstępną zgodę na użyczenie obiektu wyraził już prezes Gajos, trwa poszukiwanie środków i eksponatów. Wokół projektu, który wraz z Trójkątem Trzech Cesarzy (Mysłowice to miejsce, gdzie w latach 1846–1914 zbiegały się granice trzech cesarstw – red.), może służyć promocji miasta, istnieje duży entuzjazm.

Jeśli dzisiaj gdzieś w Polsce wymieni się nazwę Mysłowice, skojarzenia są jednoznaczne – grupa „Myslovitz” i Off Festival.

- Od pewnego momentu zaczęliśmy dostrzegać tę zależność. Na współorganizowane przez miasto 10-lecie grupy, które muzycy zdecydowali się obejść w rodzinnym mieście, a nie w Warszawie, przyjechało kilkanaście tysięcy osób. Następnie narodził się pomysł Off Festivalu, który na stałe wpisał się w krajobraz miasta i jest dla nas doskonałą promocją. Po festiwalu zostają materialne ślady, na przykład murale Dwurnika i Sasnala. Społeczność Mysłowic nie tylko żyje tym festiwalem, ale ma też możliwość dodatkowego zarobkowania, chociażby przygotowując noclegi dla gości. A przyjezdni, oprócz słuchania muzyki, zwiedzają okolicę i postindustrialne zabytki. Z czarnej górniczej gminy Mysłowice stają się atrakcją turystyczną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego