Grupa Famur: Kontrakty z Kompanią Węglową sięgnęły ponad 60 mln zł

Famur targi2009 FAMUR

fot: Famur SA

Na stoisku Grupy Famur można przyjrzeć się z liska symulacji pracy maszyn na ścianie wydobywczej w oryginalnym systemie informatycznym <i>e-kopalnia</i>.

fot: Famur SA

Grupa Famur, producent maszyn i urządzeń dla górnictwa, zawarł od listopada do końca kwietnia szereg umów jednostkowych z Kompanią Węglową, których łączna wartość przekroczyła 60,5 mln zł. Największa z umów podpisanych z KW opiewa na 9,3 mln zł.


Przedmiotem umowy o wartości ponad 9,3 mln zł jest serwisowanie kombajnów ścianowych Famuru eksploatowanych w oddziałach Kompani Węglowej.

- Ostatnie kontrakty z Kompanią Węglową traktujemy jako dobrą prognozę na kolejne kwartały tego roku. Wierzymy, że w niedługim czasie polskie kopalnie zwiększą zamówienia na nowe maszyny i urządzenia, wpływające na wzrost bezpieczeństwa górników i efektywność wydobycia – mówi Waldemar Łaski, prezes zarządu Famur SA.


Grupa Famur współpracuje z głównymi polskimi spółkami węglowymi (KW, JSW, KHW) w zakresie dużych inwestycji – obejmujących sprzedaż nowych urządzeń – jak też najmu maszyn oraz dostaw części zamiennych i usług serwisowych.

Famur rozwija ofertę o innowacje dla górnictwa, które obejmują m.in. nowoczesne maszyny i systemy informatyczne. Przypomnijmy, że w marcu 2010 grupa zawarła z Politechniką Śląską porozumienie o współpracy w zakresie wspierania edukacji i rozwoju kariery młodych ludzi oraz podejmowania prac badawczych i naukowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.