Gotowi na każde wezwanie

fot: Kajetan Berezowski

Strażacy-ratownicy z kopalni Bolesław Śmiały mają siły i środki, aby w razie potrzeby interweniować zarówno na terenie kopalni, jak i poza nią

fot: Kajetan Berezowski

Pełnią służbę w systemie ciągłym. W ub.r. przeprowadzili ponad półtora tysiąca działań. Zdarzyły się im również interwencje poza zakładem. Strażacy z terenowej służby ratowniczej przy kopalni Bolesław Śmiały są gotowi ruszyć do akcji o każdej porze dnia i nocy.

Ich praca nie różni się niczym od tej, którą wykonują ich koledzy po fachu z Państwowej Straży Pożarnej. Nie przysługują im jedynie stopnie strażackie. Ale to drobny szczegół, bo liczy się wyszkolenie. W specyficznych warunkach zakładu górniczego strażacy z "Bolka" dają sobie świetnie radę. Na co dzień zajmują się m.in. ochroną przeciwpożarową kopalni i szkoleniem specjalistycznym zatrudnionych w niej pracowników. Odpowiadają również za sprawne działanie ok. 2,5 tys. sztuk sprzętu gaśniczego rozlokowanego w biurach, warsztatach, pomieszczeniach socjalnych, a także w zakładzie przeróbczym.

- Nasz arsenał nie jest wielki, ale za to skuteczny. Posiadamy dwa samochody bojowe: mercedesa GBA 2,3/8 oraz jelcza GCB A6/32. Pierwszy zabiera z sobą 2300 litrów wody, drugi - 6000 l. Dysponujemy też agregatami prądotwórczymi i proszkowym, zestawem do oświetlenia terenu, rozpierakami i podnośnikiem koszowym wysokości 22 m. To nam wystarczy, aby działać skutecznie - wyjaśnia Paweł Witoszek, komendant terenowej służby ratowniczej przy kopalni Bolesław Śmiały.

To oczywiste, że właściwie prowadzona profilaktyka przeciwpożarowa znacznie ogranicza zagrożenie pożarowe, lecz rzeczywistość lubi czasem zaskoczyć.

- Pamiętam, jak kiedyś o świcie otrzymałem telefoniczną informację o tym, że pali się główna rozdzielnia kopalni. Pomyślałem, że to już koniec. Gdy dotarłem do kopalni, zagrożenie było już opanowane. I dziś przyznam, że gdyby nie nasi strażacy, to mogłoby dojść do poważnych strat. Byli na miejscu w dwie minuty od momentu wszczęcia alarmu. Chwilę później płomienie zostały ugaszone. Na interwencję Państwowej Straży Pożarnej musielibyśmy czekać co najmniej kwadrans. W tym czasie ogień strawiłby budynek wraz z całym wyposażeniem i niewykluczone, że rozprzestrzeniłby się na sąsiednie zabudowania. Ruch kopalni musiałby zostać zatrzymany na długi czas. Wówczas w pełni doceniłem sens działania kopalnianej straży pożarnej i przekonałem się, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać - wyjaśnia Krzysztof Janik, dyrektor ds. pracy w Bolesławie Śmiałym.

Dochodzenie wykazało, że ogień na dachu rozdzielni zaprószyli pracownicy firmy zewnętrznej prowadzącej prace dekarskie. Innym razem płonęła szafa rozdzielcza w zakładzie przeróbczym. Tak jak poprzednio zakładowi strażacy pojawili się na miejscu zdarzenia niemal natychmiast. Dziś bez ich asysty nie mogą odbywać się na terenie zakładu górniczego żadne prace spawalnicze i dekarskie. Są również zobligowani do czuwania nad tym, co dzieje się wokół kopalni. Wraz z nadejściem wiosny gaszą płonące trawy. Interweniują na hałdzie Waleska, gdzie najczęściej dochodzi do zaprószenia ognia.

Strażakom z łaziskiej kopalni zdarza się także interweniować podczas wypadków drogowych. Przed dwoma laty zorganizowali w kopalni lądowisko dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przybył z pomocą ofiarom kolizji drogowej. Rok temu pospieszyli na ratunek pechowemu motolotniarzowi, który rozbił się na hałdzie Skalny.

- Moi ludzie musieli wówczas działać niczym goprowcy. Rannemu należało najpierw udzielić pierwszej pomocy, następnie unieruchomić go na noszach, a w końcu sprowadzić stromym zboczem w dół. Akcja przebiegła wzorowo i stanowi dowód na to, że potrafimy działać w każdej sytuacji - tłumaczy Witoszek.

Kopalniani strażacy z Łazisk Górnych mają również kwalifikacje do udzielania pomocy przedlekarskiej. Z tego też względu jednostka wyposażona jest prócz strażackich wozów bojowych także w karetkę pogotowia. W sumie w ub. r. przeprowadzili ponad 1500 działań, w tym 87 interwencji o charakterze medycznym.
podpis

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tereny pokopalniane nie muszą się zapadać. Kluczem jest gospodarka obiegu zamkniętego

Czy tam, gdzie kiedyś działały kopalnie podziemne, ziemia musi się zapadać? Przykłady Trzebini, Olkusza czy Bytomia pokazują, że niezabezpieczone wyrobiska potrafią po latach przypomnieć o sobie zapadliskiem pod drogą czy parkingiem. Ale nie jest to nieuniknione.

RDOŚ wydał decyzję środowiskową dla trasy S11

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję środowiskową dla odcinka drogi ekspresowej S11 od granicy województw opolskiego i śląskiego do obwodnicy Tarnowskich Gór - informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W dokumencie wskazano wariant D jako możliwy do realizacji, co pozwala kontynuować przygotowania do budowy blisko 29-kilometrowej trasy.

Wiceprezes PGG: Górnicy są bezpieczni, jeśli chodzi o wynagrodzenie i pracę

Protest górników w kopalni Wujek skomentował wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji Grzegorz Wacławek. Tymczasem jak informują związkowcy z WZZ „Sierpień 80”, do protestu przyłączyła się popołudniowa zmiana.

Noc Teatrów GZM już po raz 16-ty!

Już 12 września rozpocznie się największa teatralna impreza w regionie – Noc Teatrów GZM. W 15. teatrach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii będzie można zobaczyć aż 27 spektakli i wziąć udział w 50. atrakcjach dodatkowych – warsztatach, grach, pokazach, wystawach, spotkaniach z twórcami i zwiedzaniu teatralnych przestrzeni na co dzień dla widzów niedostępnych.