Gospodarka: Powodem wzrostu cen był niedostatek mocy przerobowych instalacji do przetwarzania odpadów

fot: Krystian Krawczyk

W Katowicach od stycznia ub. roku opłata za wywóz odpadów segregowanych wynosi 21,30 zł od osoby miesięcznie

fot: Krystian Krawczyk

UOKiK na bieżąco monitoruje rynek odpadów komunalnych. Ostatnie postępowanie wyjaśniające na tym rynku dotyczyło sprawdzenia, czy w woj. mazowieckim, w tym w Warszawie, mogło dojść do zmowy przetargowej. Wyniki analizy pokazują, że podwyżki nie były wynikiem niedozwolonych praktyk, a m.in. wzrostu kosztów prowadzenia działalności przez przedsiębiorców oraz działań lokalnych władz - czytamy w komunikacie prasowym.

Prezes UOKiK regularnie obserwuje sytuację na rynku odpadów komunalnych pod kątem możliwości wystąpienia praktyk ograniczających konkurencję. W latach 2019-2020 w ramach badania rynku powstały dwa raporty. Pierwszy z nich dotyczył sytuacji we wszystkich gminach miejskich w Polsce i analizował przyczyny podwyżek opłat za odbiór śmieci. Drugi przedstawił wyniki badania rynku instalacji do przetwarzania odpadów.

Prezes UOKiK przeprowadził postępowanie wyjaśniające, którego celem było ustalenie, czy w ostatnich latach podczas przetargów na odbiór lub zagospodarowanie odpadów komunalnych mogło dojść do niedozwolonych porozumień. Kontrola dotyczyła głównie przedsiębiorców  działających w woj. mazowieckim, w tym w Warszawie, gdzie wzrosty cen były szczególnie wysokie. Prezes Urzędu analizował przede wszystkim wzrost stawek za zagospodarowanie odpadów komunalnych, przyczyny regularnego składania ofert na obsługę tych samych sektorów przez tych samych przedsiębiorców oraz zasadność łączenia się firm w konsorcja.

- Nasza analiza wykazała, że za rosnącymi opłatami za odbiór odpadów stały wyższe koszty działalności ponoszone przez przedsiębiorców. Wpływ na to miały również lokalne władze, np.  poprzez wymogi stawiane w przetargach przez miejskie spółki. Nie stwierdziliśmy występowania porozumienia ograniczającego konkurencję pomiędzy przedsiębiorcami - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Postępowanie wykazało, że liczne przypadki startowania tylko jednego przedsiębiorcy w przetargach były uzasadnione zasięgiem ich działalności na rynku odbioru i transportu odpadów, który według przepisów może wynosić 60 km od bazy pojazdów. Badani przedsiębiorcy wskazywali, że ze względu na rosnące koszty opłacalny jest transport na dystansie 40-50 kilometrów, dlatego zazwyczaj nie ubiegały się o zamówienie na terenach bardziej odległych od swojej bazy. Ograniczeniem dla decyzji o starcie w przetargu były też wymogi po stronie zamawiającego dotyczące m.in. instalacji do przetwarzania odpadów.

Przykładem jest działanie MPO w Warszawie. Szczególnie przed 2021 rokiem miejska spółka rozpisywała przetargi w taki sposób, że nie mogła w nich wystartować większa liczba podmiotów, a jedynie kilka z województwa mazowieckiego, które posiadały instalacje komunalne w odległości maksymalnie 70 km od Warszawy. To m.in. przekładało się na poziom oferowanych cen. Przedsiębiorcy wskazywali również, że do ubiegania się o realizację zamówienia często zniechęcały ich wysokie kary umowne.

- Powodem wzrostu cen na Mazowszu był również znaczący niedostatek mocy przerobowych instalacji do przetwarzania odpadów. Wynikał on w dużej mierze z braku wystarczających działań wojewódzkiego samorządu odpowiedzialnego za wydawanie decyzji i pozwoleń koniecznych do budowy i prowadzenia instalacji komunalnych. Zgodnie z przepisami środowiskowymi, to właśnie marszałek województwa jest właściwym organem w sprawach wydawania pozwolenia zintegrowanego dla tego typu instalacji - informuje UOKiK.

Obecnie rynek odpadów w woj. mazowieckim ma szansę się ustabilizować ze względu na zniesienie pod koniec 2019 r regionalizacji. Od tego czasu można już przewozić odpady do innego województwa, a konsorcja miejscowych firm odbierających śmieci z instalacjami z innych regionów mogą stanowić czynnik pobudzający konkurencję.

- Konieczne jest jednak, aby gminy dopuszczały możliwość składania takich ofert. We wspominanym drugim raporcie o odpadach Prezes UOKiK wskazywał na różne poziomy wykorzystania mocy przetwórczych w poszczególnych regionach – tam, gdzie były one niższe, instalacje były zainteresowane ich wykorzystaniem i oferowały lepsze warunki finansowe. Konkurencja pomiędzy instalacjami umożliwia zatem proponowanie lepszych warunków cenowych z korzyścią dla konsumentów - czytamy w raporcie.

Prezes UOKiK zbadał również, czy wzrost opłat za gospodarowanie odpadami miał wpływ na inflację. W maju 2022 r. wynosiła ona 13,9 proc., natomiast bez wzrostu cen „wywozu śmieci”, kształtowałaby się na poziomie 13,8 proc. Wzrost opłaty za odpady miał natomiast duże znaczenie dla inflacji w 2020 r. - bez niego wyniosłaby ona 2,9 proc. zamiast 3,4 proc.

Prezes UOKiK prowadzi postępowanie antymonopolowe w związku z podejrzeniem zawarcia porozumienia ograniczającego konkurencję w postępowaniach o udzielenie zamówień publicznych ogłoszonych w 2017 r. przez Związek Międzygminny „Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej” m.in. na usługę odbioru i transportu zmieszanych odpadów komunalnych, polegającego na uzgodnieniu przez wykonawców warunków składanych ofert, co może stanowić złamanie prawa antymonopolowego. Zarzuty zostały postawione siedmiu przedsiębiorcom, m.in. Remondis Sanitech Poznań oraz PreZero Dolny Śląsk (dawniej: SUEZ Zachód).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.