Górniku, chcesz emerytury? Odpracuj L-4
fot: oddajkrew.pl
Dni przeznaczone przez 17 lat na oddawanie krwi górnicy muszą odpracować, żeby dostać emerytury
fot: oddajkrew.pl
Takiego zamieszania w kopalniach nie było od dawna. Wielu górników, którzy złożyli w Zakładach Ubezpieczeń Społecznych wnioski o przejście na emeryturę, właśnie dowiaduje się, że nic z tego! Muszą odrobić wszystkie dni chorobowego z wyjątkiem wypadków przy pracy oraz chorób zawodowych. - Na emeryturze miałem być już w sierpniu zeszłego roku, ale okazało się, że będę pracował do października 2010 roku, czyli prawie o dwa lata dłużej. Czy to moja wina, że chorowałem? - denerwuje się Marian Gadomski, górnik z kopalni Jankowice, który nie może pogodzić się z decyzją ZUS-u - napisała w czwartek katowicka \"Gazeta Wyborcza\".
Do tej pory górnicy też odrabiali L-4, ale tylko od stycznia 2007 roku. W styczniu tego roku, a więc zaledwie dwa tygodnie temu, zmieniły się jednak przepisy. Weszła w życie ustawa nakazująca górnikom odrabianie L-4 od 14 listopada 1991 roku, a więc 18 lat wstecz (wtedy zmieniły się zasady naliczania emerytur).
Dla niektórych oznacza to kilka, a nawet kilkanaście miesięcy dodatkowego fedrowania. Ale są też rekordziści, którzy mają do odrobienia nawet... trzy lata.
Teoretycznie zmiana przepisów nie powinna być dla górników żadnym zaskoczeniem, bo ustawa istnieje od 1 stycznia 2007 roku, ale z powodu m.in. ostrego sprzeciwu związków zawodowych obowiązywało dwuletnie vacatio legis (zawieszenie przepisów). Przez ten czas związkowcom, mimo że interweniowali zarówno w ZUS-ie, jak i w Ministerstwie Pracy, nie udało się zablokować niekorzystnych dla górników rozwiązań. I teraz wielu pracowników kopalń, otwierając listy od ZUS-u, przeżywa niemiłe zaskoczenie. - Dalej uważamy, że prawo nie powinno działać wstecz i odrabianie zwolnień lekarskich od 1991 roku to jakiś absurd - przekonuje Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Wtóruje mu Bogusław Ziętek, szef Sierpnia \'80, który przekonuje nawet, że łamane są konstytucyjne prawa górników. - Po raz kolejny okazuje się, że górnicze przywileje, o których się tak trąbi, to tylko fikcja. Mało który górnik może odpocząć po 25 latach harówki na dole - grzmi Ziętek.
Alarm podnieśli też górnicy, którzy są honorowymi dawcami krwi. Okazuje się, że wolne dni, które dostawali za oddawanie krwi, również nie liczą się im do emerytury. Tadeusz Paprota, górnik z kopalni Jankowice, oddawał krew 145 razy. Teraz dowiedział się, że aby przejść na emeryturę, będzie musiał wszystkie te dni odrobić.
Paprota obawia się, że w ciągu prawie już 27 lat pracy na dole zdarzały mu się miesiące, gdy z powodu oddawania krwi nie przepracował wszystkich 22 \"czarnych\" dniówek. To oznacza, że zgodnie z nowymi przepisami będzie musiał odrobić nie jeden dzień wolny, a cały miesiąc. - Wygląda na to, że zostanę na kopalni do końca życia. Z czegoś przecież muszę utrzymać rodzinę, skoro odmawiają mi emerytury - mówi zdenerwowany górnik.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych dziwi się, skąd larum podniesione przez górników krwiodawców. Zapewnia, że przepisy o emeryturach i rentach nigdy nie pozwalały na zaliczanie im dni wolnych z powodu oddawania krwi do okresów pracy górniczej. - Podkreślam, że nie jest to żadna nowość ani zmiana przepisów. Zasada niezaliczania dni wolnych udzielonych w związku z oddawaniem krwi do okresów pracy górniczej dotyczy wszystkich górników - zarówno tych, którzy spełnili warunki do uzyskania emerytury górniczej na zasadach obowiązujących do końca 2008 roku, jak i tych, którzy przechodzą na emeryturę górniczą na tzw. nowych zasadach - mówi Anna Sobańska-Waćko, rzeczniczka prasowa ZUS-u w Chorzowie.
Dodaje, że nie jest to zła wola urzędników. Jeśli z dokumentów przedłożonych wraz z wnioskiem o emeryturę wynika, że pracodawca udzielił pracownikowi dni wolnych w związku z oddawaniem krwi, ZUS nie ma prawa zaliczyć tych dni do okresu pracy pod ziemią.
- Górnicy, którzy oddawali krew, ratowali ludzkie życie. Teraz państwo pięknie im się za to odpłaciło - mówi z goryczą Czerkawski.
Górnicy liczą jeszcze na to, że nowe zasady emerytalne uda się zablokować w Trybunale Konstytucyjnym. Sprawa już tam trafiła.