Górnik rozgromił Silesię Lubomia

Piłkarze Górnika Zabrze rozgromili występującą w klasie okręgowej Silesię Lubomia, strzelając maluczkim aż 8 bramek. Zabrzanie uświetnili przy okazji jubileusz 85-lecia istnienia Silesii, udzielając gospodarzom surowej lekcji futbolu.

 

Był to pierwszy mecz sparingowy zabrzan w trakcie przygotowań do nowego sezonu. Grano 3 tercje po 30 minut, zaś trener Górnika Adam Nawałka mógł obejrzeć w akcji 11 nowych piłkarzy pozyskanych w trakcie letniego okna transferowego. Dodajmy, że Lubomia, miejscowość w powiecie wodzisławskim, gdzie miał miejsce jubileusz Silesii, to miejsce urodzenia trenera reprezentacji Polski Franciszka Smudy.
 

Silesia Lubomia - Górnik Zabrze 1:8 (0:1, 0:4)

0:1 - Kantor 4\'
0:2 - Sikorski 38\'
0:3 - Bębenek 53\'
0:4 - Sikorski (k.) 55\'
0:5 - Wodecki 64\'
1:5 - Szałkowski 67\'
1:6 - Świątek 68\'
1:7 - Wodecki 74\'
1:8 - Bonin 87\'

 

Silesia: Tokarczyk - Miensopust, Rabas, Jasiak, Behrendt - Szymiczek, Matuszek, Dzerżęga, Skrzeczowski - Kiełbasa, Krupa. Grali także: Bąkowski, Burek, Kura, Sobol, Lucyga, Przeliosz, Szałkowski.
Górnik: (I tercja) Nowak - Gancarczyk, Kopacz, Krotofil, Cymański - Kantor, Danch, Cebula, Kucza - Rabiej, Trznadel; Górnik (II tercja): Skorupski - Mańka, Kopacz, Jop, Marciniak - Bębenek, Kwiek, Gierczak, Jonczyk - Leszczak, Sikorski; Górnik (III tercja): Stachowiak - Bemben, Banaś, Pazdan, Magiera - Bonin, Przybylski, Balat, Wodecki - Zahorski, Świątek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.