fot: Jarosław Galusek
W przyjaznej ale walecznej atmosferze przebiegało 58 spotkanie Górnika z Gieksą o ligowe punkty
fot: Jarosław Galusek
Mecz obserwował komplet widzów. Wypełnione były nawet sektory buforowe, które zajęli głównie kibice Katowic. W związku z tym delegat techniczny miał wątpliwości, czy dopuścić do rozpoczęcia spotkania. Przekonywał go nawet znany z TVP3 Robert Walczak, odpowiedzialny za telewizyjną transmisję. Skutecznie - w przyjaznej atmosferze, na stadionie bez granic, z kilkuminutowym opóźnieniem rozpoczęło się 58 spotkanie Górnika z Gieksą o ligowe punkty.
Zabrzanie szybko zdobyli przewagę, którą celnym strzałem zza pola karnego przypieczętował Paweł Strąk. Kilka minut później było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się Ales Besta, który rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale szybko musiał zmienić kontuzjowanego Roberta Szczota. GKS miał dużo szczęścia i Jacka Gorczycę w bramce nie od parady, że do przerwy stracił tylko dwie bramki. Poczynania ofensywne katowiczan kończyły się na niecelnych strzałach. Najbardziej widoczny był Bartosz Iwan, który trafił w g… “G” w rozwieszonej na płocie fladze kibiców Gieksy…
A co do kibiców, to Ci z Katowic zacisnęli zęby i nie dali najmniejszego powodu do zerwania sztamy (przyjaźni), która od niedawna łączy oba kluby. Kluczowym momentem było podtrzymanie fali (bez większego entuzjazmu, ale jednak) puszczonej przez sympatyków Górnika przy wyniku 2:0. Katowiczanie dostali za to brawa od całej reszty stadionu, a w drugiej połowie - nawet wsparcie Górnika w dopingowaniu piłkarzy Gieksy.
Najszczęśliwszym człowiekiem po tym meczu był Ales Besta. Czech zaliczył wymarzony debiut - oprócz bramki zaliczył asystę przy golu Strąka. - Nic lepszego nie mogło mnie spotkać, ale nie ważne ile bramek strzelę, ważne jest to, żeby drużyna wygrywała i wywalczyła awans - powiedział rozpromieniony Besta.
W galerii: Mecz Górnika Zabrze z GKS Katowice (zdjęcia: Jarosław Galusek - Trybuna Górnicza)