Górnik na szczęście w 2010 roku

Katowicka malarka Magdalena zakończyła cykl obrazów, przedstawiających nagich górników, nieco przewrotnie – kalendarzem na 2010 r. Jest na nim wyrazista twarz przystojnego inżyniera, który życie zawodowe związał z kopalnią.

– Jeżeli na kalendarzach mogą być kominiarze, kucharze czy hydraulicy, to dlaczego nie górnicy. To silni, piękni i odważni mężczyźni. Pan Janusz, którego postać jest na kalendarzu, nie pozował mi do cyklu aktów, przedstawiających górników po pracy, gdy się myją, przebierają i są zmęczeni ciężką, fizyczną pracą. On jest inżynierem-górnikiem. Może mniej wysiłku fizycznego zostawia w kopalni niż jego podwładni, ale zapewne więcej stresu. I tak jak oni każdego dnia zjeżdża pod ziemię z przekonaniem, że wyjedzie z pracy szczęśliwie. Dla mnie górnicy są symbolem niezłomnej wiary w przychylność losu, a tego każdy z nas życzy sobie w Nowym Roku – uważa Magdalena.

Limitowana seria autorskiego kalendarza z górnikiem została zaprezentowana podczas tegorocznych uroczystości barbórkowych Katowickiego Holdingu Węglowego w Teatrze im. St. Wyspiańskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląski Szlak Zabytków Techniki ma nowy obiekt historyczny

Na radzionkowskiej Szkale odsłonięto tablicę poświęconą ks. Szymonowi Korpakowi oraz historii XIX-wiecznego przemysłu wydobywczego

Z kopalni na tatami

Jan Mąsior pracuje na co dzień w Południowym Koncernie Węglowym, w Zakładzie Górniczym Janina. W Dziale BHP dba o bezpieczeństwo pracowników kopalni. Po godzinach od ponad trzech dekad rozwija swoją sportową drogę w Karate Kyokushin. I osiąga sukcesy!

O transformacji, terenach pogórniczych i dziedzictwie Śląska

W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.

Książka na wakacje: „Moi przyjaciele”. O pewnym obrazie z widokiem na molo

To książka w sam raz na nadchodzące wakacje, gdy większości z nas kojarzą się one wyłącznie z morzem. Chociaż jednak nie. To książka dobra na każdą porę roku, bo zawsze jest dobrze przeczytać o ponadczasowej przyjaźni, takiej na dobre i na złe. Fredrik Backman, autor książki „Moi przyjaciele”, zaprasza na wędrówkę śladami losów czwórki przyjaciół z nie zawsze szczęśliwym zakończeniem.