Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu
Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.
fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa
Okładka 41. numeru TG z 1996 r.
fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa
Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.
O czym pisaliśmy 30 lat temu? O końcu górnictwa w Niemczech, przyszłości kopalni Czeczott i o polskim węglu w Europie.
W 41. numerze „Trybuny Górniczej” z 17 października 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.
„Kopalniany wagonik pomnikiem” – taki tytuł miał nasz czołówkowy tekst 30 lat temu. Poświęcony był wizycie polskich przedsiębiorców w Oberhausen (Zagłębie Ruhry).
„Zagłębie Ruhry przypomina Śląsk. Rozwój regionu był ściśle związany z. wydobyciem węgla i produkcją stali. Po okresie prosperity nastąpił gwałtowny upadek gospodarczy regionu. W górnictwie i hutnictwie w latach 1960-1994 zatrudnienie umniejszyło się o 470 tys. osób. Jedno z największych skupisk ludności (gęstość zaludnienia wynosi 1260 mieszkańców na 1 km kw.) w Europie zaczęło notować wysokie bezrobocie. W Nadrenii Północnej-Westfalii bezrobocie wynosi ok. 15 proc.” - pisaliśmy w czołówkowym tekście.
I dalej: „Oberhausen liczy ponad 225 tys. mieszkańców To miasto jest dobrym przykładem restrukturyzacji ciężkiego przemysłu. Jeszcze niedawno w zimowe wieczory na niebie nad miastem można było zobaczyć czerwoną łunę znad pracujących hut i stalowni. Teraz nie ma już łuny. Ostatnią kopalnię w Oberhausen zamknięto cztery lata temu. Na jednej z głównych ulic widać kopalniany wagonik. Dzisiaj już tylko przypomina, że miasto wyrosło na wydobyciu węgla” – zwracaliśmy uwagę.
W tym materiale cytowaliśmy także ministra Jerzego Markowskiego.
- W Polsce przyjęliśmy, że restrukturyzacja przemysłu musi mieć „ludzką twarz". Górnictwo jest problemem największym, ale zmian wymaga również hutnictwo, energetyka i koksownictwo – wyjaśniał w Oberhausen Jerzy Markowski. Wiceminister spotkał się m.in. z przedstawicielami koncernu stalowego Krupp. Rozmawiali o możliwościach eksportu koksu do Niemiec. - Jeśli Niemcy będą kupować 3 mln ton koksu rocznie, sensowna jest wówczas modernizacja koksownictwa - przyznał minister.
Górnicy boją się zaczynać od nowa
„Szansa większa niż zapaść” – taki tytuł miał z kolei tekst o polskim węglu w Europie.
„Program dostosowania górnictwa węgla kamiennego do warunków gospodarki rynkowej i międzynarodowej konkurencyjności jest dokumentem wielkiej szansy. Pierwszym, który zarówno w warstwie merytorycznej jak i konstrukcyjnej umożliwia wykorzystanie restrukturyzacji jako środka do modernizacji kulturowej i gospodarczej województwa katowickiego. Regionu wielkich perturbacji i wielkich możliwości, choć nieskorzy do dostrzegania jego atutów lubią go obdarzać przymiotnikami: skansenowy, katastroficzny. Oczywiście strach przed zaczynaniem po raz drugi w życiu wszystkiego od nowa u górników istnieje. Badania nie pozostawiają co do tego wątpliwości. Daleka od bodźcowej, mobilizującej do inwestowania w siebie jest także opinia górników o trwałości szans rozwojowych. Własnych i regionu. Bierze się to m.in., z faktu, iż bezrobocie w Katowickiem jest przede wszystkim problemem gmin górniczych, choć górników wśród zarejestrowanych bezrobotnych praktycznie nie ma, a zwolnienia z przyczyn innych niż naturalne są wykluczone” – pisaliśmy.
Tekst miał optymistyczny wydźwięk.
„Szanse polskiego węgla na rynkach Unii - w ubiegłym roku jej kraje po raz pierwszy sprowadziły z zewnątrz więcej węgla niż same wyprodukowały i mogą jeszcze zwiększyć ten import o około 30 mln ton atrakcyjnego ceną i jakością surowca - zależą przede wszystkim od rezultatów restrukturyzacji przemysłu wydobywczego. A zwłaszcza od konkurencyjności i jakości węgla Ta ostatnia pozostawia tymczasem wiele do życzenia, mimo że jesteśmy trzecim, po Stanach Zjednoczonych i RPA,dostawcą węgla do UE. Australia i Kolumbia są na tej liście za nami” – podkreślaliśmy.
Polska 30 lat temu miała konkretne plany, jeśli chodzi o górnictwo. Był olbrzymi nacisk na budowę 12 nowoczesnych zakładów wzbogacania węgla i na przedsięwzięcia gwarantujące obniżkę kosztów, wydobycia i transportu. Dowodem miały być prace na Odrze, którą, po uregulowaniu, można by przewozić 17 mln ton węgla rocznie, oszczędzając tylko z tego tytułu ponad 150 mln dolarów…
Jaka przyszłość czeka KWK Czeczott?
W tym numerze TG pochyliliśmy się także nad kopalnią Czeczott. „Co dalej z Czeczottem?” - pytaliśmy w kolejnym tekście.
„Czeczott - dziś jedna z ośmiu kopalń Nadwiślańskiej Spółki Węglowej - został pomyślany jako swoista wizytówka polskiego górnictwa, nowoczesna i sypiąca ogromnymi ilościami węgla. Kopalnię uruchomiono jedenaście lat temu, natomiast dopiero przed dwoma laty wybiła się na pierwotnie planowaną zdolność produkcyjną, czyli 24 tys. ton na dobę. W ciągu roku miało więc wychodzić przy tej ilości 6 mln ton węgla z okładem” – wyliczaliśmy w TG.
„Dziś w kopalni Czeczott pracuje niespełna 6 800 osób, za 2-3 lata zatrudnienie - powiedzmy od razu - naturalną koleją rzeczy miałoby spaść o 800-1000. Przy 13 tys. ton dobowego wydobycia wydajność „kręciłaby się” wtedy wokół 5 ton na tzw. pracownikodniówkę. Bo przyszłość Czeczotta o nic tylko wybór kierunku eksploatacji, lecz nade wszystko powodzenie ustawicznej presji, by tutejszą produkcję uczynić właśnie efektywną. Inaczej próżno też liczyć na indywidualną pomyślność pracowników, i stąd te zabiegi, by załoga wiedziała, w czym uczestniczy” - kończyliśmy.
W rubryce „Górnicza statystyka” podaliśmy, że od początku roku do 15 października wydobyto 108 450 234 t węgla (plan zakładał 110 253 580); w tym okresie wyeksportowano 23 262 257 t, a na zwałach zalegało 3 593 438 t węgla.