Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 156.29 USD (-0.04%)

Srebro

84.94 USD (-0.51%)

Ropa naftowa

101.07 USD (+4.32%)

Gaz ziemny

3.29 USD (+1.23%)

Miedź

5.84 USD (-0.82%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 156.29 USD (-0.04%)

Srebro

84.94 USD (-0.51%)

Ropa naftowa

101.07 USD (+4.32%)

Gaz ziemny

3.29 USD (+1.23%)

Miedź

5.84 USD (-0.82%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górniczy ratownicy nieśli im pomoc. 20 lat temu zawaliła się hala MTK

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

Wszystko poszło nie tak, jak powinno. Najpiękniejsze gołębie, muzyka, puchary, medale – zniknęły jak mydlana bańka kwadrans po godz. 17.00. Na ziemię runęły setki ton stali i lodu. Przygniotły ludzi i zwierzęta. Zginęło 65 osób. Szpitale nie nadążały przyjmować rannych. W sumie 140 poszkodowanych. Ten straszny dzień 28 stycznia 2006 r. zapamiętamy na długo nie tylko na Śląsku, ale w całym kraju. I tylko tak trudno uwierzyć, że mija od niego już 20 lat. Upamiętniają go gołębie wzlatujące ku niebu spomiędzy granitowych płyt – to symboliczny pomnik ofiar tragedii, wybudowany według projektu Norberta Jastalskiego z Zabrza.

Niedawno na Śląsku odbyła się kolejna edycja targów gołębi. Wśród ich uczestników pamięć o katastrofie nadal jest żywa. I to się nie zmieni. Jednym z poszkodowanych 20 lat temu był Zdzisław Karoń, hodowca gołębi i dziennikarz z Częstochowy. Wtedy, niedługo po katastrofie na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie, opowiadał, że nic nie zwiastowało nieszczęścia. Szum, jakby nad samym dachem leciał samolot. Potem zgasło światło i wszystko runęło. Pod blachą i lodem przeleżał prawie dwie godziny. Twarzą do podłogi. Było ciemno. Wokół: lód, śnieg, woda, stal i dwaj nieznajomi mężczyźni, którzy cały czas przy nim byli. Przeżył. I tylko to się liczy.

– Z minuty na minutę przestawałem czuć nogi. Drętwiały. Byłem przerażony, ale cały czas mówiłem, cały czas wierzyłem, że z tego wyjdę. W końcu nie byłem sam – opowiadał. Wołanie o pomoc usłyszeli strażacy. Nie było łatwo go wydobyć. Trzeba było ciąć żelastwo.

– Z tyłu słyszałem coś jakby piłę. Poczułem ulgę, ucisk na dolną połowę ciała zmniejszył się. Wyciągnęli mnie – wspomina. Sanitariusze położyli go na deskę i wynieśli.

Najpierw długie leczenie, potem żmudna rehabilitacja. Przez pierwsze dwa lata koszmar powracał do niego w snach. Powrót do normalnego życia nie był dla niego łatwy. Tak, jak i dla innych tych, którzy przeżyli.

W hali w chwili katastrofy było około 700 osób, zwiedzających i wystawców. Zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych, w tym 13 cudzoziemców – Niemcy, Belgowie, Czesi, Węgier, Słowak oraz Holender. Była to największa tego typu katastrofa we współczesnych dziejach Polski. Ranni trafili do szpitali w Katowicach, Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Bytomiu, Sosnowcu, Rudzie Śląskiej, Dąbrowie Górniczej, Tychach i Piekarach Śląskich. Karetki jeździły przez całą noc.

W akcji ratowniczej brały udział blisko 103 zastępy Straży Pożarnej (ponad 1300 osób), ratownicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego z Bytomia oraz kopalń, zespoły ratownictwa medycznego, w tym lekarze i ratownicy medyczni z woj. śląskiego, Grupy Poszukiwawczo-Ratownicze z psami, 230 policjantów, oddziały Żandarmerii Wojskowej z Krakowa i Gliwic oraz GOPR, Grupa Jurajska i Grupa Beskidzka. Akcją dowodził ówczesny śląski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Janusz Skulich.

Dyspozytor Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu odebrał policyjne wezwanie o pomoc w ratowaniu ludzi tuż po 18.00. Postawił na nogi ludzi z pobliskiej Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego. Wyruszyli wozem bojowym wraz ze sprzętem zawałowym. Dodatkowo zmobilizowano grupę ratowniczą ze sprzętem uzupełniającym. Niebawem i ona skierowana została na miejsce tragedii. W sumie 17 osób. Jednocześnie w pełnym pogotowiu czekały zastępy ratownicze kopalń należących do JSW. W międzyczasie nadchodziły zgłoszenia gotowości wzięcia udziału w akcji od służb ratowniczych Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. W rezultacie w sobotni wieczór na miejscu tragedii pojawiły się dodatkowe zastępy ratowników kopalń: Halemba, Bielszowice, Polska-Wirek, Staszic, Wieczorek, Mysłowice, Wujek-Śląsk, Murcki, Kazimierz-Juliusz i Wesoła. Ponad stu ludzi.

To, co ujrzeli na miejscu, przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Posuwali się naprzód. Krok za krokiem. Dawali z siebie wszystko. Walczyli do końca, o każdą ofiarę. Psychicznie na tę akcję byli przygotowani lepiej niż inne służby. Niejedno już widzieli. To doświadczenie, sprzęt i determinacja okazały się niezwykle pomocne.

Prezydent Lech Kaczyński ogłosił 4-dniową żałobę narodową – trwała do 1 lutego. Przeznaczył milion złotych z budżetu Kancelarii Prezydenta RP na pomoc rodzinom ofiar i ofiarom tragedii. Nakazał też telewizji publicznej, koncesjonowanym mediom oraz wszystkim czasopismom uczczenie pamięci ofiar.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.