Górnicze twarze Mariana Dziędziela

Dziedziel marian R Stach

fot: Rafał Stachurski

Marian Dziędziel w swoim żywiole – z mikrofonem w ręku, na tle solnego ociosu, prowadzi tzw. „Spotkanie w głębi”

fot: Rafał Stachurski

W swoim dorobku ma wiele drugoplanowych, ale za to bardzo wyrazistych ról. Na dużym ekranie debiutował rolą powstańca w pierwszej części trylogii śląskiej Kazimierza Kutza pt. „Sól ziemi czarnej”.

 

Wystąpił także w następnej części, czyli „Perle w koronie”. W 1994 r. zagrał w filmowym zapisie pacyfikacji kopalni „Wujek”, dramacie „Śmierć jak kromka chleba”.

 

Nie nabrał się na „felę”

 

Urodzony w Gołkowicach koło Wodzisławia, Marian Dziędziel pochodzi z tradycyjnej, śląskiej rodziny. Jego nieżyjący już ojciec, Henryk, pracował w kopalni „Rymer”, a także „1 Maja”. Nic dziwnego, że w domu rodzinnym godzinami dyskutowano o „grubie”. Marian nie został górnikiem za sprawą ojca, dzięki któremu pokochał literaturę i teatr.

 

– W mojej rodzinie nie tylko ojciec pracował w kopalni, te tradycje kontynuuje brat Bogusław, który jest sztygarem na „Jas-Mosie” – zdradza „Trybunie Górniczej” ten znakomity aktor, który został przyjęty do krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej z adnotacją, że w ciągu pierwszego semestru musi nauczyć się mówić poprawnie po polsku. W owym czasie Dziędziel mówił czystą gwarą śląską.

 

– Mimo że nie pracowałem tak naprawdę w kopalni, to wiem, co tam się dzieje i czuję ten klimat. Rozmowy górników są krótkie i lakoniczne, ale za to dowcipne i często sprośne. Ale tak musi być, oni w ten sposób walczą z traumą, z codziennym stresem. Te mocne teksty pozwalają im „rozbić” tę traumę. Gdy ktoś żartował, żeby usiąść na „feli”, to ja doskonale wiedziałem, że nie chodzi o panienkę, ale o kawałek deski. Ale wielu się na tę „felę” nabierało – uśmiecha się Dziędziel.

 

Gdy pytamy go o górnicze role w „Soli ziemi czarnej” i „Perle w koronie”, zarzeka się, że to nie było wielkie aktorstwo, że w tamtym czasie dopiero zbierał doświadczenia i uczył się nowych wcieleń. Tego górniczego nie musiał specjalnie, gdyż wyniósł je z domu rodzinnego.

 

– Tak naprawdę, to w tych filmach trudno mnie było rozpoznać. Byłem tak mocno ucharakteryzowany, tak umazany węglem, że nawet najbliżsi mieli z tym problem. Człowiek bardzo się zżył z górniczym środowiskiem, ci ludzie naprawdę zasługują na wielkie słowa uznania – dodaje pan Marian, którego nieco młodsze pokolenie zapamiętało z kultowego „Wesela”.

 

„Ambasador” Wieliczki

 

W filmie „Laura” Dziędziel bardzo sugestywnie zagrał postać ojca Zbigniewa Nowaka, górnika, który prawie pięć dni spędził tysiąc metrów pod ziemią, uwięziony z powodu katastrofy w kopalni „Halemba”. Dla Dziędziela, syna górnika, to była szczególna rola, w którą włożył całą duszę.

Jego związki z górnictwem nie kończą się na charakterystycznych rolach filmowych. Najnowsza twarz aktora związana jest z Wieliczką. I to dosłownie, gdyż Dziędziel promuje ten skansen solny.

– Rzeczywiście, można tak powiedzieć, Marian jest „twarzą” naszej kopalni, jej oficjalnym „ambasadorem”. Bardzo nam pomaga – przyznaje Marian Leśny, prezes zarządu Kopalni Soli „Wieliczka”.

– Ten tytuł zobowiązuje mnie do reklamowania i rozsławiania kopalni. Ale w „Wieliczce” wszystko chodzi jak w zegarku, więc nie zepsujmy tego – apeluje na koniec 63-letni Dziędziel, który w tej kopalni zaczynał od roli „Skarbka” w filmie reklamowym.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nocna Szychta z wąskotorówką w ostatni weekend wakacji

Już w piątek 28 sierpnia o 19:20 rozpocznie się Nocna Szychta, czyli wieczorno-nocna przejażdżka koleją wąskotorową. W ostatni weekend wakacji innych atrakcji, które przygotowały Górnośląskie Koleje Wąskotorowe też nie zabraknie.

Od Jana Wyżykowskiego do KGHM. Jak powstawało pierwsze polskie zagłębie miedziowe?

To był prawdziwy przełom. 23 marca 1957 roku cztery rdzenie wiertnicze z okolic Sieroszowic zmieniły los Dolnego Śląska i całej Polski – potwierdziły obecność chalkozynu i dały początek Legnicko‑Głogowskiemu Okręgowi Miedziowemu (LGOM) oraz KGHM Polska Miedź. W ciągu kilkunastu lat „z niczego” wyrosło wielkie zagłębie wydobywczo‑hutnicze.

Mija 46. rocznica rozpoczęcia strajku w kopalni Manifest Lipcowy. Pamiętasz jak to było?

Na Śląsku powstaje nowa, energetyczno-górnicza uczelnia – we wrześniu pierwsze zajęcia!

Na siedzibę uniwersytetu wybrano Radzionków, ponieważ – jak podkreślają organizatorzy - to miasto łączy w swojej historii zarówno energetykę, jak i górnictwo. Słynie ponadto z przysłowiowej, śląskiej gościnności.