Górnicze trzęsienie ziemi za Olzą

fot: Kajetan Berezowski

Pełnomocnik rządu w województwie morawsko-śląskim Jerzy Cienciala jest zwolennikiem utrzymania wydobycia w kopalniach OKD

fot: Kajetan Berezowski

Upadek koncernu węglowego OKD może wywołać efekt domina. Dostawcy sprzętu i usług dla górnictwa alarmują, że i oni niebawem ogłoszą niewypłacalność. Niepokój daje o sobie znać także w czeskim przemyśle metalurgicznym. Na krachu czeskiego górnictwa mogą za to zarobić polskie spółki węglowe.

Czeski rząd za wszelką cenę będzie starał się uratować spółką OKD przed likwidacją. Tak można wywnioskować z ostatnich wypowiedzi premiera Bohuslava Sobotki.

Interes rządu
- Rząd ma interes w tym, aby przedsiębiorstwo nadal funkcjonowało - podkreślił premier i obiecał powołanie specjalnego międzyresortowego zespołu, który zajmie się sytuacją spółki. W jego skład wejdą również przedstawiciele władz województwa morawsko-śląskiego. Zarządca komisaryczny Lee Louda już zapowiedział, że spotka się z przedstawicielami rządu, jak tylko otrzyma stosowne zaproszenie do rozmów. Ministerstwo Finansów rozważa pomysł zaciągnięcia kredytu, z którego środki przeznaczone byłyby głównie na pensje i odprawy dla pracowników upadłej spółki. Ważną rolę odegrać ma w tym procesie przedsiębiorstwo państwowe Diamo w Ostrawie, wyspecjalizowane w rewitalizacji terenów pogórniczych i restrukturyzacji kopalń.

Policzono, że do października br. z pracy w OKD mogłoby odejść ponad 1200 pracowników, głównie ze względu na wiek i przysługujące im świadczenia emerytalne, a także tych, którym firmy spoza branży zaoferują pracę, np. koncern Skoda. Wielu odeszłoby zaraz, ale pod warunkiem wypłaty odpraw. Z nich nie zamierzają zrezygnować.

- Na cele związane z reorientacją zawodową, dojazdami, czasowymi zapomogami, mamy w budżecie 1,5 mld koron - zapewnił czeski premier.
Nie ma jednak pewności, czy znajdą się środki na pensje i odprawy.

Strach górników
Strona społeczna przyznała, że plany rządu są godne uwagi i pożądane, ale najważniejsze są wypłaty.

- Ludzie bardzo się o nie boją - zaznaczył Josef Středula, przewodniczący Czesko-Morawskiej Konfederacji Związków Zawodowych, na spotkaniu z ministrami w Pradze.

Dał do zrozumienia, że gdyby wypłaty zostały zablokowane, należałoby się liczyć z najgorszym, czyli wybuchem społecznego niezadowolenia w postaci protestów, a nawet akcji strajkowej. Ale to nie wszystkie problemy, z jakimi w najbliższym czasie będzie musiał zmierzyć się czeski rząd w obliczu skomplikowanej sytuacji górnictwa.

Efekt domina
- Ten krach może mieć zgubny wpływ na inne przedsiębiorstwa i branże, które z OKD współpracowały. Maszyny, urządzenia, dostawy energii, usługi, transport. Te kwestie wymagają monitorowania i być może podjęcia już teraz konkretnych decyzji. Nie możemy dopuścić do efektu domina - przestrzegł Miroslav Novak, hetman morawsko-śląski.

Nadzieja i niepokój
- Wierzę, że sąd miał szczęśliwą rękę przy wyborze zarządcy komisarycznego i wziął pod uwagę aspekty socjalne związane z upadkiem OKD. Mam nadzieję, że spółka będzie nadal nieprzerwanie wydobywała węgiel - powiedział Jerzy Cienciala, pełnomocnik rządu w województwie morawsko-śląskim i jednocześnie prezes Czesko-Polskiej Izby Handlowej w Ostrawie.

Niepokój daje się odczuć również w przemyśle metalurgicznym. Spółka ArcelorMittal przyznała, że połowę surowca niezbędnego do produkcji, odbierała dotąd z OKD.
- Jakiekolwiek przerwy w dostawie węgla to dla nas spore ryzyko utrzymania płynności produkcji i wywiązywania się z kontraktów. W dłuższej perspektywie mogą nawet oznaczać utratę konkurencyjności na rynku - przyznała Barbora Černá-Dvořáková, rzeczniczka AMO.

Płynne przestawienie
Biznesmen Petr Paukner, właściciel firmy Carbounion Bohemia, twierdzi, że gdyby spółka OKD wstrzymała produkcję węgla, surowiec do czeskich hut mógłby być dowożony z Polski.

- Odnoszę wrażenie, że to przestawienie z czeskiego na polski węgiel odbyłoby się płynnie, ale już nie za te same pieniądze - przyznał.

- Polski i czeski węgiel zawsze ze sobą konkurowały. Ceny węgla w naszym regionie z pewnością poszybowałyby znacznie w górę - uważa biznesmen.
I to jest jego zdaniem kluczowy argument za utrzymaniem wydobycia w OKD.

Przedsiębiorcy z branży węglowej działający za miedzą są zgodni co do tego, że każde zawirowanie w czeskim górnictwie to szansa odbicia dla polskich kopalń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić je wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.

Korski: Chcą budować nową kopalnię węgla. Zapomnieli, że urzędnicze młyny mielą wolniej niż kombajny

Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać. 

Jest szansa dla Megalopolis Katowice-Ostrawa? Zbliża się konferencja pod patronatem netTG.pl

Trybuna Górnicza” i portal netTG.pl patronują XXXII Międzynarodowemu Spotkaniu Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbędzie się 11 czerwca br.

Historia Bogdanki zaczęła się od odwagi śląskich geologów

Lubelska kopalnia jest dowodem, że w górnictwie najważniejsze decyzje zapadają na długo przed pierwszą toną węgla.