Górnicze szkoły to już historia. Trudno skusić młodzież do pracy pod ziemią

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Dziennikarze i fotoreporterzy zjechali na poziom 960 w kopalni Bogdanka

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Szkoły wyspecjalizowane w kształceniu kadr dla górnictwa to już historia z małymi tylko wyjątkami. Skąd wezmą się młodzi ludzie gotowi podjąć pracę w kopalniach? Jeśli zakładamy, że polskie górnictwo ma fedrować węgiel do 2049 r., to chyba przyszedł czas najwyższy, by poważnie rozważyć ten problem.

Zespół Szkół Ogólnokształcących w Pawłowicach to właściwie jedyna na Śląsku szkoła, która uruchomiła w nowym roku szkolnym klasę dla przyszłych górników na poziomie technikum. Naukę w kierunkach technik mechanik i technik elektryk rozpoczęło w niej 30 uczniów. Co ciekawe, nie zostali objęci programem stypendialnym JSW. Będą mieli jedynie możliwość praktycznej nauki zawodu w kopalni. Z pewnością zazdroszczą swym kolegom ze starszych klas, bo ci stypendia brali i raczej brać będą nadal.

– Nasza szkoła jest wysoko notowana w rankingach krajowych i to chyba odegrało kluczową rolę w tym naborze. Trudno dziś powiedzieć, co będzie dalej z kształceniem kadr dla górnictwa, ale nie jestem dobrej myśli – przyznaje Andrzej Wowra, dyrektor szkoły.

 Zachęty raczej nie wrócą

Dyrektorzy szkół są zgodni co do tego, że deprecjonowanie górniczej profesji i huczne zapowiadanie rychłego końca eksploatacji węgla kamiennego zrobiło swoje. Za poprzedniej władzy było zresztą podobnie. W efekcie studenci, którzy mieli rozpocząć naukę na kierunkach górniczych Politechniki Śląskiej, masowo rezygnowali ze swego wyboru, odchodząc na inne wydziały. Kiedy spółki węglowe ogłosiły programy stypendialne, nagle górnictwo znalazło się w kręgu zainteresowania zarówno absolwentów podstawówek, jak i maturzystów. Istnieją jednak uzasadnione obawy, że zachęty finansowe raczej już nie wrócą.

– Trudno dziś skusić młodzież do pracy pod ziemią. Większość zainteresowana jest nowoczesnymi technologiami, informatyką, mechatroniką. Górnictwo nie kojarzy się niestety z innowacyjnością. Nie jest też postrzegane jako zawód z perspektywami – wskazuje Ewelina Limanowska, dyrektorka Centrum Kształcenia Ustawicznego w Wodzisławiu Śląskim.

W starszych klasach tej szkoły kształci się jeszcze 69 przyszłych górników objętych programem stypendialnym Polskiej Grupy Górniczej. Szkopuł w tym, że placówka dysponuje znakomitym zapleczem do nauki górniczego fachu. To sztolnia z prawdziwego zdarzenia. Może słuchacze kursów zawodowych mogliby z niej skorzystać? – zapytaliśmy z ciekawości.

– Pewnie tak, ale nie ma chętnych do nauki – podsumowuje dyrektorka

Powiatowy Zespół Szkół w Bieruniu był swego czasu prawdziwą kuźnią kadr górniczych. Jego absolwenci zasilali załogi kopalń Piast-Ziemowit i Mysłowice-Wesoła. To właśnie w murach tej szkoły narodził się Konkurs Wiedzy Górniczej o Złotą Lampkę, który z czasem podniesiono do rangi olimpiady przedmiotowej. Dziś na próżno szukać wśród uczniów kogoś, kto miałby w planie podjęcie pracy w kopalni.

– Otrzymaliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z Polską Grupą Górniczą i powiatem bieruńsko-lędzińskim w zakresie kształcenia młodzieży w kierunkach górniczych. Nie otwieramy więc klas dedykowanych górnictwu – potwierdza Teresa Horst, dyrektorka PZS w Bieruniu.

W przeszłości młodzi ludzie chętnie podejmowali naukę w tej szkole z uwagi na możliwość uzyskania stypendium czy też odbycia praktyk zawodowych w ruchu Piast. Jednak te czasy już minęły.

– Oczywiście na brak chętnych do nauki nie narzekamy. Otwieramy sześć klas pierwszych, do których zgłosiło się 165 uczniów. Ogromną popularnością cieszą się takie kierunki jak: mechatronika, rachunkowość, elektronika, informatyka, technologia żywienia. W ramach szkoły branżowej dajemy możliwość nauki w szesnastu zawodach rzemieślniczych. Dysponujemy świetnym zapleczem technicznym i naukowym – zapewnia Teresa Horst.

W kursach nadzieja

Przypomnijmy, że gospodarzem branżowej olimpiady górniczej jest teraz Zespól Szkół Technicznych w Rybniku. Jeszcze przed kilkoma laty budynek tej szkoły szturmowali absolwenci podstawówek. Dziś nie ma po nich śladu.

– Ani Jastrzębska Spółka Węglowa, ani też Polska Grupa Górnicza nie wystąpiły ze stypendialną ofertą. Kontynuujemy jedynie umowy zawarte wcześniej. Nie było też w tym roku chętnych, którzy chcieliby związać swoje życie z górnictwem. Wciąż jednak dajemy szansę tym, którzy takiego wyboru dokonają w przyszłości. Kształcimy bowiem w specjalnościach: mechatronik, robotyk czy elektryk. Jeśli uczeń postara się o praktykę w kopalni, to może z powodzeniem po ukończeniu szkoły rozpocząć pracę w branży górniczej – wyjaśnia Małgorzata Kunka, wicedyrektorka ZST w Rybniku.

Takich jednak jak na razie nie ma. Być może jednak zgłoszą się ci, którzy w wieku dorosłym postanowili spróbować swych sił w górnictwie. Z myślą o nich uruchomione zostaną zawodowe kursy specjalistyczne. Przypomnijmy, że w rybnickim ZST powstało Branżowe Centrum Umiejętności Górniczych. Miało być odpowiedzią na potrzeby rynku pracy, który kładzie coraz większy nacisk na kompetencje zawodowe. Stąd zresztą pomysł ulokowania w BCUG specjalistycznego zaplecza naukowego w postaci pracowni: VR, robotyki, systemów górniczych, elektrohydrauliki, elektropneumatyki, sterowników PLC czy napędów elektrycznych. Nie ma jednak gwarancji, czy kogoś taka oferta zainteresuje.

Na kursy specjalistyczne GIW.02 i GIW.09 nastawiło się także Niepubliczne Technikum w Piekarach Śląskich oraz Branżowa Szkoła II stopnia Prymus w Chorzowie. Były zakusy, aby otworzyć klasy dzienne dla młodzieży w kierunku technik górnictwa podziemnego, ale jak dowiedzieliśmy się w sekretariatach szkół, nikt się nie zgłosił.

– Kursy specjalistyczne GIW.02 i GIW.09 mogą zainteresować tych, którzy mają zamiar w krótkim czasie zdobyć uprawnienia do pracy na dole. To jest oferta dla dorosłych. Młodzieży bowiem kierunkami górniczymi już raczej nie zainteresujemy – przekonuje Rafał Wójtowicz, dyrektor Zespołu Szkół Górniczych w Łęcznej, który przed laty kształcił kadry dla Bogdanki.

Jego zdaniem kursy są jedyną szansą dla górnictwa, aby utrzymać zatrudnienie.

– W przypadku szkół młodzieżowych proces kształcenia trwa od trzech do pięciu lat, tymczasem kurs GIW.02 trwa półtora roku i górnik gotów jest do pracy. I to jest odpowiedź na pytanie, co bardziej się spółkom opłaca – kwituje dyrektor Wójtowicz.

Brak rąk do pracy już teraz doskwiera kopalniom

Co będzie w kolejnych latach?

– Tylko gorzej. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale niewykluczone, że to właśnie problemy kadrowe zwiną polskie górnictwo węgla kamiennego wcześniej, niż się nam wydaje – podsumowuje jeden z dyrektorów, zastrzegając sobie anonimowość.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.