Górnicze perły w Programie Opieki nad Zabytkami w Województwie Śląskim na lata 2010–2013

Carnall GAL

fot: Jarosław Galusek

Wielka Kluczowa Sztolnia Dziedziczna, do której drogę otwiera szyb „Carnall”, jest oczkiem w głowie zabrzańskich miłośników turystyki poprzemysłowej

fot: Jarosław Galusek

Radni Sejmiku Samorządowego Województwa Śląskiego przyjęli Wojewódzki Program Opieki nad Zabytkami w Województwie Śląskim na lata 2010–2013.

 

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu otrzymało kwotę 469 tys. zł na prace konserwatorskie i remontowe obiektów zabytkowych w mieście. W województwie śląskim na 270 obiektów zabytkowych, nieco ponad setka to poprzemysłowe. Jeszcze nie tak dawno temu nikt nie myślał o ratowaniu pozostałości po hutach i kopalniach.

 

Dopiero w latach 90. zaczęto otaczać je opieką. Duża w tym zasługa gmin i stowarzyszeń powołanych przez miłośników zabytków techniki. W ten sposób ocalono zabrzańską kopalnię „Guido” czy też obiekty kopalń „Saturn” w Czeladzi i „Ignacy” w Rybniku.
 

– Znam takie państwa, w których wpisy do rejestru zabytków są czymś bardzo wyjątkowym, a ludzie po prostu dbają o to, co stanowi pozostałość po przeszłości. To wynika z ogólnego poziomu kultury – zwraca uwagę Jacek Owczarek, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Katowicach.
 

Jak się okazuje w praktyce największą troską otaczane są na Śląsku zabytki pogórnicze. Gminy nauczyły się korzystać ze środków europejskich. W ten sposób pamiątki po przemyśle górniczym otrzymują nowe funkcje, zachowując dawny wygląd. Na terenach po zlikwidowanej kopalni „Gliwice” powstał regionalny ośrodek kształcenia, gdzie znalazła miejsce m.in. Gliwicka Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości. W Rudzie Śląskiej w budynku byłej łaźni kopalni „Walenty-Wawel” działają biura architektoniczne, a w Zabrzu ze środków unijnych remontowana jest Wielka Kluczowa Sztolnia Dziedziczna. Prywatni inwestorzy również rozkochali się, zwłaszcza w starych szybach. Z prywatnych funduszy remontowane są obiekty po byłej kopalni „Prezydent” w Chorzowie i „Szombierki” w Bytomiu.
 

Wojewódzki Program Opieki nad Zabytkami w Województwie Śląskim na lata 2010–2013 umożliwia uruchomienie środków na ratowanie obiektów wpisanych do rejestru zabytków. Są one w gestii marszałka województwa i w ub. roku użyto ich po raz pierwszy w kwocie ponad 4 mln zł. Dzięki tym pieniądzom, udało się wyremontować cześć szybu „Maciej” w Zabrzu. Kompleks obiektów, powstałych na początku zeszłego stulecia, składa się z wieży wyciągowej, budynków nadszybia i dwubębnowej maszyny wyciągowej. W niedalekiej przyszłości kompleks udostępniony zostanie dla ruchu turystycznego. Już teraz częściowo można go zwiedzać.
W br. pieniądze z marszałkowskiego budżetu będą nieco skromniejsze.
 

– Obiekty cenne i zagrożone – te dwa kryteria będą decydować o priorytetach w finansowaniu zabytków. Mamy grupę ponad stu kościółków drewnianych, niezwykle cennych w skali europejskiej – uchyla rąbka tajemnicy Jacek Owczarek, nie kryjąc, że pamiątki po przemyśle górniczym też doczekają się potrzebnego im grosza.
Wiadomo już, że Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu otrzyma kwotę 469 tys. zł.

 

– To dla nas dobra wiadomość. Pieniądze przeznaczymy na zabezpieczenie przed degradacją obiektów muzealnych w mieście. Większość pochłoną prace zabezpieczające sztolnię przy ul. Sienkiewicza, należąca do kompleksu skansenu „Królowa Luiza” – mówi Marek Dmitriew, pełniący obowiązki dyrektora MGW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.