Górnicze patronki czuwają

fot: Krystian Krawczyk

Przed wiekami w Polsce górnicy upodobali sobie za patronkę nie Barbarę, a św. Kingę. Co do jej postaci nie ma wątpliwości, że jest autentyczna. Żyła w latach 1234-1292 i była córką króla Węgier

fot: Krystian Krawczyk

Ich nie trzeba wołać na pomoc z dalekiego nieba, bo każdego strzegą z bliska jak anioł stróż. Podobno były nadzwyczajnej urody i bardzo pobożne. Jedna urodziła się w Bitynii, leżącej w północnej części Azji Mniejszej, druga w Ostrzyhomiu nad Dunajem. Obie obrali sobie za swe patronki polscy górnicy. Lecz nie one jedne roztaczają opiekę nad górniczym stanem.

Ojciec św. Barbary, bogaty poganin Dioskur z Heliopolis w Bitynii, wysłał swą córkę po naukę do Nikomedii, nie spodziewając się, że tam zetknie się ona z chrześcijanami, zostanie ochrzczona i przyjmie śluby czystości. Ojciec, bojąc się o swoją pozycję i urząd, który sprawował, sam stał się prześladowcą Barbary. Zamknął ją w wieży, głodził, osobiście oskarżył przed sędzią, a gdy zapadł wyrok skazujący, podobno sam go wykonał.

Święta Barbara jest postacią bardziej legendarną niż historyczną i trudno doszukiwać się dziś prawdy o niej samej. Niektóre źródła podają jednak, że żyła w III lub IV wieku, a jako datę śmierci wskazują rok 305 bądź 306. Cesarz Justynian w VII w. sprowadził jej relikwie do Konstantynopola, skąd w 1204 r. zabrali je Wenecjanie, by ostatecznie złożyć je w kościele św. Jana Ewangelisty w Torcello. 

Patronka nadzwyczajna
Jedna z legend głosi, że święta uciekając z więzienia, miała przecisnąć się przez skalną szczelinę i dlatego za swą patronkę obrali ją górnicy. Podobnie jednak uczynili potem hutnicy, architekci, cieśle, dzwonnicy, flisacy, minerzy, kamieniarze, kowale, ludwisarze, marynarze, murarze, saperzy, strażnicy, szczotkarze, tkacze, więźniowie, a w końcu także producenci sztucznych ogni i żołnierze. Podczas II wojny światowej uważana była za patronkę polskiego podziemia. Święta Barbara w tradycji Kościoła jawi się jednak przede wszystkim jako patronka konających lub też dobrej śmierci. Jednak i w tym przypadku religia odwołuje się do legendy. Barbara bowiem przed śmiercią miała otrzymać zapewnienie z nieba, że nikt, kto ją będzie wspominał, nie umrze bez sakramentów. I chyba właśnie z tego względu stała się z górą dwa wieki temu górniczą patronką.

„Kto tak często jak górnik bywał w obliczu śmierci i tak często i namacalnie od śmierci bywał uratowany, ten gotów uwierzyć, że jego święta patronka nie potrzebuje być wołana na pomoc z dalekiego nieba, ale że strzeże go z bliska jak anioł stróż” – mówił w swej homilii ponad 70 lat temu ks. Alfons Wolny, proboszcz parafii w Orzeszu.

Te słowa doskonale wyrażają wyjątkowość kultu św. Barbary, który trwa od wieków i postrzegany jest wciąż jako nadzwyczajny.

- Barbara stała się nie patronką górnictwa, a górników. Patronką zarówno wspólnoty wykonującej ten sam zawód, ale także każdego z osobna górnika – chrześcijanina, który pragnął dobrze żyć, by dobrze umrzeć, ale tylko śmiercią naturalną i sprawiedliwą – wskazuje dr Beata Piecha van Schagen z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Córka króla Węgier
Górniczy kult św. Barbary rozpowszechniony był już w pierwszej połowie XIX stulecia w Tarnowskich Górach. W takim kształcie, w jakim znamy go dziś, pojawił się w połowie XIX w.

- Ciekawostką niech będzie fakt, że wykształcił się on jako element duchowości kościoła rzymskokatolickiego przy pewnym dopowiedzeniu duchowości ewangelickiej, której cechą jest modlitwa przed pracą – przypomina dalej dr Beata Piecha van Schagen.

Wielkim orędownikiem św. Barbary byli papież św. Grzegorz i św. Stanisław kostka. Lecz niestety, ze względu na wątpliwą historyczność podczas reformy katolickiej liturgii w 1969 r. usunięto jej imię z litanii świętych Kościoła powszechnego. Lokalny kult św. Barbary, na który zezwolono, obecny jest nadal nie tylko w Polsce, ale także we Włoszech, w Szwajcarii i w Niemczech. W Westfalii, Bawarii i Tyrolu pielęgnuje się zwyczaj obcinania gałązek wiśni lub forsycji i wstawiania do wazonu. Zerwane 4 grudnia gałązki pokrywają się kwiatami w okresie Bożego Narodzenia. Świętą mają także za swą patronkę austriaccy górnicy soli. Żywa jest tam po dziś dzień tradycja spożywania w dniu 4 grudnia chleba św. Barbary upieczonego z piernikowego ciasta.

Jednak przed wiekami w Polsce górnicy upodobali sobie za patronkę nie Barbarę, a św. Kingę. Co do jej postaci nie ma wątpliwości, że jest autentyczna. Żyła w latach 1234-1292 i była córką króla Węgier Beli IV, a następnie żoną księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława Wstydliwego. W posagu nie chciała kosztowności, a jedynie – jak głosi legenda – soli. Dobry ojciec czyniąc zadość pragnieniom córki podarował jej najbogatszą kopalnię Siedmiogrodu, a Kinga biorąc ją w posiadanie, zwyczajem średniowiecznym wrzuciła do szybu pierścień. W 1248 r., w miejscu, gdzie go znaleziono, wydrążono szyb, który nazwano Sutoris. Ile w tej opowieści prawdy, a ile legendy, pewnie nigdy się już nie dowiemy.

Jedno jest wszak pewne. Kinga w przeciwieństwie do Barbary nie jest tylko lokalną świętą. Jej kanonizacji dokonał 16 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Martwią cię ceny benzyny? Będzie jeszcze gorzej. Podziękuj Trumpowi

Cena ropy w USA zwyżkuje. Inwestorzy obawiają się o ponowne zakłócenia w dostawach wobec zamknięcia cieśniny Ormuz i planów poboru opłat za tranzyt.

Rusza remont skrzyżowania trzech ulic w Katowicach

13 sierpnia rozpoczną się prace związane z przebudową nawierzchni jezdni na skrzyżowaniu ul. Panewnickiej, ul. Medyków i ul. Kijowskiej w Katowicach – informują w katowickim magistracie. Remont został zaplanowany w okresie wakacyjnym, aby ograniczyć utrudnienia dla kierowców. Zakończenie inwestycji przewidziano na koniec sierpnia.

Węgiel, atom czy OZE? Wyniki sondażu o przyszłości energetyki

Na zlecenie fundacji More in Common Polska przeprowadzono sondaż na temat polityki klimatycznej i idealnego miksu energetycznego. Z jakich źródeł, według ankietowanych, powinniśmy czerpać najwięcej energii za 20 lat? Węgiel, atom czy OZE?

Rozmowa netTG.pl - odcinek 46 - prof. Jan Kozak, Instytut Łukasiewicz-AI

Czy pokopalniane tereny mogą stać się centrami danych? Czy sztuczna inteligencja jest już wykorzystana w takich branżach, jak górnictwo czy hutnictwo? W jaki sposób AI może pomóc rynkowi pracy? O tym rozmawiamy z prof. Janem Kozakiem, dyrektorem Instytutu Łukasiewicz-AI.