Górnicze akty w Silesia City Center

Magdalena akty ARC

fot: ARC

Cztery akty o tematyce górniczej (wśród 12 wprac) Magdaleny Wędlikowskitej można oglądać od niedzieli na wystawie w katowickim Silesia City Center, gdzie artystka maluje też portrety

fot: ARC

Magdalena Wędlikowska, malarka obrazów przedstawiających górników w rożnych sytuacjach życiowych prezentuje swoje obrazy w nietypowym miejscu.

 

Największy obiekt handlowy Silesia City Center w ramach „Miesiąca sztuki” przez cztery majowe tygodnie jest miejscem spotkań artystów. Na tamtejszym  Placu Śląskim w niedzielę 9 maja rozpoczęła się wystawa 12 obrazów katowickiej malarki, w tym czterech górniczych. Codziennie, w godzinach wieczornych (18-19) można pozować artystce do portretu i wyjść z centrum handlowego z nietypową pamiątką. I co istotne nie trzeba za to płacić.


 - W Silesia City Center maluję na żywo. Pierwszego dnia pozowała mi zawodowa modelka. W środę miałam portretowy pojedynek z moim 14-letnim synem Adrianem, on rysował mnie, a ja jego. W najbliższy weekend przy moich sztalugach pojawi się narzeczona górnika, która jest już na niejednym moim obrazie. Każdy, kto chciałby mieć swoją podobiznę może mi pozować. Zapraszam zwłaszcza dzieci gdy ich rodzice będą robili zakupy – powiedziała nam Magdalena Wędlikowska.



Wystawa obrazów katowickiej malarki w SCC potrwa do 16 maja. Uzupełni ją ekspozycja prac z kolekcji Galerii Szyb Wilson. Na „Palcu Śląskim” SCC będzie można zobaczyć dzieła m.in. Erwina Sówki, Karola Wieczorka, Andrzeja Sitka, Andrzeja Tobisa, Marka Kamieńskiego, Lecha Kołodziejczyka, Andrzeja Urbanowicza.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.