Górnicze akcenty w samym środku lata
W drugiej połowie lat 90. w kręgu zainteresowań Jakuba Byrczka znalazły się obrazy św. Barbary zdobiące najczęściej kopalniane cechownie.
Jakub Byrczek związany jest z górnictwem nie tylko z powodów rodzinnych
W drugiej połowie lat 90. w kręgu zainteresowań Jakuba Byrczka znalazły się obrazy św. Barbary zdobiące najczęściej kopalniane cechownie.
Tegoroczny lipiec jest w naszym regionie wyjątkowo górniczy. Najpierw w Tarnowskich Górach z okazji górniczego święta dawnych gwarków, upamiętniającego 242. rocznicę odkrycia złóż rud srebronośnych - skakano przez skórę, a teraz w Galerii Pustej Katowice Miasto Ogrodów można oglądać wystawę zdjęć znanego fotografika Jakuba Byrczka pod tytułem „Patronka”. Chodzi oczywiście o patronkę górników św. Barbarę.
Jakub Byrczek (80 l.) fotografią zajmuje się od czasu studiów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Był związany z Gliwickim Towarzystwem Fotograficznym, a od 1982 roku jest Członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, gdzie w latach 1997-2005 pełnił funkcję Prezesa Zarządu Okręgu Śląskiego.
Jest doktorem habilitowanym sztuk filmowych i jako wykładowca fotografii od lat 80. jest związany z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach (Wydział Radia i Telewizji, obecnie Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego). Od 1993 r. kierował Galerią „Pusta” w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach (obecnie Katowice Miasto Ogrodów – Instytucja Kultury im. Krystyny Bochenek), której działalność programową od 2010 r. kontynuuje w „żywym skansenie fotografii” w Jaworznie pod szyldem Galerii „Pusta cd.”
W drugiej połowie lat 90. W kręgu jego zainteresować znalazły się obrazy św. Barbary zdobiące najczęściej kopalniane cechownie. Był to dla niego czas współpracy m.in. z Muzeum Górnictwa Węgla Kamiennego w Zabrzu. Z inicjatywą wydania albumu z fotografiami obrazów przedstawiających św. Barbarę wyszło Wydawnictwo Górnicze, wydawca m.in. ukazującej się do dziś dnia Trybuny Górniczej. Praca nad tym wyjątkowym albumem zajęła autorowi okrągły rok.
- Odwiedzałem poszczególne kopalnie i wykonywałem te zdjęcia. Sam załatwiałem zezwolenia na wejście, zabierałem z sobą ogrom sprzętu fotograficznego. Na miejscu praca do łatwych nie należała. Obrazy wisiały niejednokrotnie bardzo wysoko, były zakurzone. Czy jakiś obraz zrobił na mnie szczególne wrażenie? Nie powiem. Wszystkie są wyjątkowe, bo malowali je różni ludzie, zazwyczaj górnicy posiadający jakieś zdolności artystyczne. Dlatego wszystkie są piękne. Tak uważam – opowiada o sobie Jakub Byrczek.
Skąd u artysty zainteresowanie tradycją górniczą?
- Pierwszy mój wyuczony zawód to właśnie górnik. Najpierw Ukończyłem Technikum górnicze w Jaworznie. Na studia w Wydziale Górnictwa i Geologii na Politechnikę Śląską zdecydowałem się tylko dlatego, że w Gliwicach, w latach 60. ubiegłego stulecia było najlepsze amatorskie towarzystwo fotograficzne, z samymi gwiazdami, nawet światowymi. To był Lewczyński, Rydetowa, Jasieński, Skoczeń, Hombek, długo by wymieniać te wszystkie postacie. Po studiach pracowałem w Instytucie Metali Nieżelaznych, w Gliwicach, od 1975 r. jako kierownik pracowni w Centrum Projektowo-Konstrukcyjnym Maszyn Górniczych w Gliwicach, a w 1981 r. pracowałem jako kierownik redakcji w Krajowej Agencji Wydawniczej w Warszawie. Mój ojciec i mój dziadek pracowali również w tych kopalniach. Ojciec przez całe życie zawodowe, czyli czterdzieści parę lat. Z początku był zatrudniony do wykonywania rozmaitych wykresów, map górniczych. Później pracował w dozorze kopalnianym, odpowiadał za oddział szybowy. Dziadek również był górnikiem przed wojną, zmarł dość młodo. Zatem z górnictwem wiele mnie łączy – dodaje Jakub Byrczek.
Prace Jakuba Byrczka wymagają od widza zmiany nawyków percepcyjnych. Nie da się ich „skonsumować” wzrokiem w biegu. Są one zaproszeniem do powolnej, intymnej kontemplacji. Artysta poprzez swoją wierność tradycyjnemu rzemiosłu składa głęboki hołd samemu medium fotograficznemu – jego fizyczności, chemicznemu zapachowi, fakturowości papieru. Każda odbitka niesie w sobie ciężar godzin spędzonych w ciemni, ciężar skupienia i fizycznej pracy rąk mistrza. To fotografia, która nie krzyczy – ona szepcze, a w jej ciszy kryje się najpełniejsze zrozumienie świata – zwraca uwagę dr Kamil Myszkowski z Instytutu Nauk o Kulturze Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Wystawa „Patronka” potrwa do 26 sierpnia 2026 r.