Górnicza szychta wspomnień. Film Wrazidloków opowiada o Śląsku

1755417802 woniadelko 3 arc

fot: materiały prasowe

Zaledwie miesiąc temu zakończyły się prace nad kolejnym przedsięwzięciem Wrazidloków, filmem zatytułowanym „Woniadełko – opowieść śląska”.

fot: materiały prasowe

Pasjonaci kultury śląskiej ze Stowarzyszenia Wrazidlok nie przestają zaskakiwać! Po spektakularnych akcjach, które przyciągnęły tysiące osób, zrealizowali wyjątkowy film animowany pt. „Woniadełko – opowieść śląska”. To poruszająca historia dwóch braci z Piekar Śląskich, opowiedziana na tle barwnych wspomnień i codzienności regionu, który ożywa na ekranie.

Wrazidloki są wśród nas i pilnują śląskich tradycji. Czasami zaskakują pomysłami. Dopiero co zakończyli prace nad filmem zatytułowanym „Woniadełko – opowieść śląska”. Ta wyjątkowa animacja, wykorzystująca tła śląskiej codzienności, opowiada historię dwóch braci od czasów szkolnych po dorosłość. Jeden z nich zdecydował się na pracę w piekarskiej kopalni. Jak potoczyły się ich losy? Warto się o tym przekonać osobiście, oglądając ten niezwykły obraz.

Stowarzyszenie Wrazidlok tworzy grupa kilkunastu pasjonatów Górnego Śląska. Za cel obrali sobie pokazywanie regionu nieoczywistego, nieznanego i często niedostępnego na co dzień. Wrazidloków znamy już ze spektakularnych akcji oprowadzania po zabytkach Śląska, kopalniach, pałacach i kościołach. Rajza po zabrzańskim Admiralspalast zgromadziła ponad osiemset osób. W ciągu dwóch sobót Elektrociepłownię Zabrze zwiedziło dziewięćset osób. Pokaz „światło-dźwięk” zgromadził na kalwaryjskim wzgórzu w Piekarach Śląskich kilkanaście tysięcy widzów. Pasjonaci Śląska ze Stowarzyszenia Wrazidlok opowiadają historię Świerklańca w każdą sobotę i niedzielę. W trakcie spotkań nie brakuje działań budujących kulturę śląską w postaci konkursów na śląską kolędę i poezję o Śląsku i po śląsku. W tym roku Wrazidloki odwiedziły, realizując różnego rodzaju działania: Pyskowice, Łubie, Bytom, wielokrotnie Gliwice, podobnie Zabrze, Racibórz, Wodzisław, Mikołów, Orzegów, Piekary Śląskie i Bytom.

Kaskada wspomnień

Założyciel Stowarzyszenia, dr Łukasz Zimnoch wyjaśnia, skąd wzięła się dźwięcznie brzmiąca i poniekąd tajemnicza nazwa stowarzyszenia – „Wrazidlok”.

– To śląskie słowo oznaczające istotę ciekawą, może nawet wścibską, wściubiającą nos, szukającą odpowiedzi na nieoczywiste pytania. Wrazidloki, jak i ich publiczność, lubią wiedzieć więcej, sięgają głębiej i odkrywają bogactwo Śląska – tłumaczy.

Zaledwie miesiąc temu zakończyły się prace nad kolejnym przedsięwzięciem Wrazidloków, filmem zatytułowanym „Woniadełko – opowieść śląska”.

– Woniadełko jest impulsem, przedmiotem, zapachem i dźwiękiem, które do głębi poruszają ludzką wyobraźnię, powodując kaskadę wspomnień – dodaje Łukasz Zimnoch.

Film stanowi animację wykorzystującą tła śląskiej codzienności. Opowiada historię dwóch braci, Piotra i Ryszarda, od czasów szkolnych po dorosłość. Jeden z nich zdecydował się na pracę w piekarskiej kopalni.

Przechodzą oni zmienne koleje losu. Historia zaczyna się, kiedy są jeszcze w podstawówce. Jeden z nich decyduje się pójść do szkoły przysposobienia zawodowego przed ukończeniem edukacji na poziomie podstawowym. Złe towarzystwo powoduje, że młody górnik popada w tarapaty. Bojąc się więzienia, ucieka ze Śląska do rodziny w Niemczech. Wraca do kraju już po przełomowym 1989 r. Okres ten to czas biznesowej prosperity, ale kłopoty życiowe przysłaniają uroki życia w dostatku.

Czasy po II wojnie światowej były dla Śląska i Ślązaków trudne, co zresztą przedstawia film. Region jest wstrząsany falami migracji i emigracji. Rodziny autochtonów i przyjezdnych to starcie różnych tradycji, doświadczeń, ambicji, to konfrontacja różnych postaw życiowych. Szczególnej uwagi warta jest też sama technika realizacji obrazu. W filmie można podziwiać ożywione zdjęcia Bytomia i Piekar Śląskich sprzed prawie stu lat. Kopalnie, familoki, fotografie ślubne, ludzie zgromadzeni przed familokiem i górnicy wracający z szychty – wszystko to dla widza odżywa na nowo.

Tłem do filmu jest muzyka skomponowana przez Klaudiusza Janię, wykładowcę katowickiej Akademii Muzycznej. Z kolei teksty do partii chóru wyszły spod pióra Bronisława Wątroby, nestora śląskich poetów rodem z Rudy Śląskiej.

Pozytywne emocje

– Propozycja napisania tekstu chóralnego do scenariusza Łukasza Zimnocha była dla mnie pewnym zaskoczeniem. Sam bym na coś takiego chyba nigdy nie wpadł. Przeczytałem jednak ten scenariusz i postanowiłem spróbować, świadom zarazem tego, że tekst może nie być zaakceptowany. Zadanie potraktowałem jako osobistą parafrazę, w moim odczuciu przystającą wprost do tekstu autora. Sam tekst jest mi bliski z uwagi na to, że mam krewnych w Niemczech. Wielu moich dawnych kolegów i znajomych tam wyjechało. Z racji tego, że jestem emerytem górniczym, poczułem się jakby trochę naocznym świadkiem tego wszystkiego, a nie tylko czytelnikiem tekstu lub widzem – opowiada o swej pracy przy tworzeniu filmu Bronisław Wątroba, który od ponad dwudziestu już lat para się śląską rymowanką i fraszką.

– Można powiedzieć, że mój dorobek został zauważony przez Wrazidloków, czego efektem było zaproszenie mnie jakiś czas temu do Świerklańca na spotkanie, na którym moje publikacje mogłem zaprezentować i podyskutować nieco o tego rodzaju twórczości w języku śląskim. W kolejnym roku zaproponowano mi współpracę przy powstawaniu publikacji „Ślōnski kołocz”. Zebrane przez Tomasza Wronę przepisy sparafrazowałem po części śląskim językiem wiązanym – wspomina dalej swą współpracę ze Stowarzyszeniem.

Całość filmu od pomysłu po realizację ma śląskie korzenie. Aktorzy użyczający głosu postaciom z filmu to członkowie Stowarzyszenia Wrazidlok: Grzegorz Czempik, Jakub Groń i Małgorzata Niesyto-Szmigiel, która przyjęła na siebie również rolę narratorki.

– Film wywołał we mnie wiele pozytywnych emocji, przede wszystkim radość i zadowolenie. Pozytywne wrażenie wywarła również sama animacja oraz śpiew chóru. Połączenie muzyki i obrazu przywołało wspomnienia z dzieciństwa. W mojej wyobraźni wróciły najpiękniejsze obrazy z przeszłości. Przypomniała mi się babcia oraz zapach gotowanych potraw unoszący się w kuchni. W najbliższym otoczeniu było wiele podobnych historii, które znam z jej opowiadań. To miło, że mogłam wziąć udział w tym przedsięwzięciu – powiedziała nam Małgorzata Niesyto-Szmigiel.

Partie wokalne świetnie zaprezentował chór Halka z Kozłowej Góry, dzielnicy Piekar Śląskich, pod batutą Niny Guzy. A wszystko to w jednolity i spójny obraz połączył Przemysław Rozmus z Tychów.

Stowarzyszenie Wrazidlok zrealizowało film z funduszy własnych we współpracy z gminą Świerklaniec.

Premierowy pokaz „Woniadełka” odbył się 26 lipca br. na placu przed Elektrociepłownią Zabrze. Obraz będzie można oglądać w trakcie spotkań, które członkowie Stowarzyszenia Wrazidlok organizują w każdą sobotę w Pałacu Kawalera w Świerklańcu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.