Górnicy z Zagłębia oddali hołd Grzegorzowi Dolniakowi

Sitg zaglebie komunalny sitg kolo zaglebie

fot: SITG

Grupa inżynierów i techników przez trzy dni pełniła wartę przy trumnach Grzegorza Dolniaka i Krystyny Bochenek w kaplicy na cmentarzu komunalnym w Katowicach

fot: SITG

Członkowie Koła Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa „Zagłębie” oddali hołd Grzegorzowi Dolniakowi, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Grupa inżynierów i techników przez trzy dni pełniła wartę przy trumnach Grzegorza Dolniaka i Krystyny Bochenek w kaplicy na cmentarzu komunalnym w Katowicach – poinformował portal nettg.pl Bolesław Ciepiela ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa Koło „Zagłębie”.

Na warcie w mundurach galowych w dniach 19-21 kwietnia stali: Jan Bugaj, Bolesław Ciepiela, Henryk Flak, Krzysztof Kurach i Zenon Kołacz. W dniu pogrzebu Grzegorza Dolniaka w Będzinie uczestniczyła natomiast grupa 10 przedstawicieli SITG Koło „Zagłębie”.

Koło „Zagłębie” w Będzinie skupia 32 osoby, głównie z kopalni „Grodziec”, częściowo z kopalni „Paryż” w Dąbrowie Górniczej i z kopalni „Jowisz” w Wojkowicach, także z byłego Dąbrowskiego Zjednoczenia PW w Sosnowcu.

- Działalność SITG Koło „Zagłębie” w Będzinie jest wszechstronna, bo oprócz działalności statutowej Koło prowadzi działalność wydawniczą i organizuje górnicze spotkania kadry inżynieryjno-technicznej w przeddzień „Barbórki” - informuje Bolesław Ciepiela.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.