Górnicy z kopalni Jankowice przywracają produkcję po kryzysie koronawirusowym

fot: Kajetan Berezowski

Załoga Oddziału Wydobywczego G3-J pod kierownictwem zastępcy sztygara oddziałowego Marcina Halszki

fot: Kajetan Berezowski

Pompowanie wody, monitorowanie zagrożeń naturalnych, dokonywanie obchodów i nadzór nad prawidłowym przewietrzaniem podziemnych wyrobisk – tak górnicy ruchu Jankowice kopalni ROW wspominają minione tygodnie walki z koronawirusem. Sytuacja wraca już do normy. Wydobycie rusza na wszystkich trzech ścianach.

W kopalni pozostała ich garstka. Zostali podzieleni na grupy i skierowani do realizowania prac związanych z zabezpieczaniem zakładu górniczego. Musieli systematycznie sprawdzać, czy w ścianach nie pojawiły się obwały, czy przypadkiem nie doszło do zrabowania stropnicy sekcji. Kontrolowali stan zabezpieczenia maszyn i urządzeń. Na głównych frontach robót prowadzili profilaktykę przeciwpożarową i doglądali procesu odwadniania podziemnych wyrobisk. Słowem, wzięli na siebie ciężar zabezpieczenia kopalni, żeby mieć do czego wracać. 

Dobrze zabezpieczyli fronty robót
– W dniach pomiędzy 9 a 19 maja absencja przekraczała 70 proc. Z taką sytuacją nigdy jeszcze nie przyszło nam się zmierzyć. Przez ponad tydzień kopalnia praktycznie wstrzymała swoją działalność. Nie odświeżano nawet frontów eksploatacyjnych. Ci, którzy w tym trudnym okresie mogli pracować, stanęli na wysokości zadania. Tak zabezpieczyli fronty robót, że powrót wyglądał niczym po weekendzie. To nasz ogromny sukces. Można było stopniowo przywracać produkcję po kryzysie wywołanym koronawirusem – chwali załogę Jan Szymiczek, kierownik Działu Górniczego w ruchu Jankowice.

Pewne wejście załogi na stanowiska pracy zaowocowało uruchomieniem ściany Z-3b w pokładzie 501/3 o wybiegu 1180 m i wysokości 3,2 m. Górnicy z Jankowic mówią, że będzie ich żywicielką. Zgodnie z planem produkcyjnym jej wybieranie potrwa tam około roku. Jeśli chodzi o zagrożenia, niczym nie odbiega od typowych jankowickich ścian. Występują prawie wszystkie znane w górnictwie podziemnym, w tym pierwszy stopień zagrożenia tąpaniami. Eksploatowany pokład charakteryzuje się bardzo dobrymi parametrami węgla energetycznego. Nie przewiduje się ograniczeń w eksploatacji.

Poza nową ścianą w ruchu Jankowice wydobycie prowadzone jest obecnie ścianami: Z-11a w pokładzie 408/1, Z-10 w pokładzie 408/2 oraz Z-5 w pokładzie 417/1. Tę ostatnią przygotowuje się właśnie do likwidacji. Wykonywane jest siatkowanie stropu. W żadnej nie pojawiły się problemy z utrzymaniem stropu. Nie było z tym problemu jeszcze przed atakiem koronawirusa. Można zatem mówić o górniczym szczęściu.

Ściana Z-11a w pokładzie 408/1 eksploatowana jest przez załogę Oddziału G1-J. Rozruch miał miejsce w styczniu br. Parcela charakteryzowała się nieregularnym kształtem. Rozwiązania techniczo-organizacyjne, a przede wszystkim zaangażowanie załogi pozwoliły na osiągnięcie postępów ponad 100 m miesięcznie. Na uwagę zasługuje fakt, że znaczące postępy osiągnięto mimo konieczności systematycznego skracania przenośnika ścianowego i wydawania sekcji obudowy zmechanizowanej – wyjaśnia Jacek Elias, kierownik robót górniczych ds. wydobycia. 

Ścisłe rygory bezpieczeństwa
Z kolei ścianę Z-10 w pokładzie 408/2 fedruje oddział G4-J. Ściana ma długi wybieg – 1005 m. To jeden z trudniejszych frontów robót. Prócz węgla na taśmę sypie się sporo kamienia. Kombajn ścianowy został wyposażony w organy urabiające o mniejszej średnicy z większą liczbą noży. Z uwagi na zagrożenie metanowe ściana objęta została szeroką profilaktyką, m.in. prowadzone jest jej odmetanowanie. W początkowym okresie eksploatacji metanowość ściany sięgała 38 m sześc. na min, z czego do rurociągu ujmowano ponad 20 m sześc. na min. Obecnie waha się w granicach 15 m sześciennych na min.

– Tę ścianę właśnie ze względu na duże zagrożenie metanowe zmuszeni jesteśmy eksploatować szczególnie ostrożnie. Sytuacja zmienia się wraz z jej biegiem. Zagrożenie jest mniejsze, ale załogę wciąż obowiązują ścisłe rygory bezpieczeństwa – informuje sztygar oddziałowy Paweł Szewczyk.

Do końca br. plan zakłada uruchomienie w ruchu Jankowice kolejnych dwóch ścian. Będą to Z-7 w pokładzie 409/2 oraz M-5a w pokładzie 501/3. Warto przypomnieć, że przy drążeniu chodnika Z-7 w pokładzie 409/2, górnicy z oddziału GRP2-J, począwszy od września do końca 2019 r., zdołali wykonać 1490 m postępu chodnika. Tym samym ustanowili w grudniu ub.r. rekordowy wynik 459 m, jeden z najlepszych wyników w historii kopalni ROW i ruchu Jankowice.

Do uruchomienia tej drugiej ściany, M-5a, brakuje zaledwie jednego wyrobiska. Jest ono w trakcie drążenia.

Warto ponadto dodać, że załoga z „przygotówek” zdołała już okonturować ścianę W-2 w pokładzie 501/3. Dla uruchomienia ściany należy wykonać brakujące 66 m wyrobiska w kamieniu o nachyleniu 18 st., które ma pełnić funkcję transportowo-odstawczą. Ze względu na konieczność zabudowy odstawy rozruch ściany przewidziano na styczeń 2021 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.

Górnicy rozpoczęli strajk głodowy. Napięta sytuacja w chilijskim górnictwie

Pracownicy kopalni miedzi Antofagasta PLC w Chile zaostrzyli w piątek trzydniowy strajk. Trzech członków związku zawodowego rozpoczęło głodówkę. Przywódcy związkowi próbowali wywrzeć presję na firmę, aby powróciła do stołu negocjacyjnego – podaje Bloomberg.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.