Górnicy w Czechach też świętują Barbórkę

W czeskich kopalniach coraz huczniej obchodzona jest Barbórka. W ubiegły weekend świętowały ja kopalnie „Pasków” i „Karwina” zatrudniające kilkuset polskich górników. Prezes zarządu OKD i dyrektor generalny OKD Klaus-Dieter Beck wraz z dyrektorem operacyjnym Leo Bayerem byli w hotelu w Palkovicach, gdzie świętowała załoga „Paskowa”. Beck tradycyjnie przyjeżdża tu każdego roku.


Na czele Wysokiego i Nieomylnego w Sprawach Piwnych Prezydium stanął inżynier naczelny kopalni Zbigniew Janowski. Uczczono pamięć tych spośród braci górniczej, którzy już nigdy w karczmie udziału brać nie będą. Na rzecz Stowarzyszenia Obywatelskiego „Święta Barbara”, roztaczającego opiekę nad dziećmi z rodzin górniczych zebrano 96 790 koron.


Z kolei w Domu Kultury Miasta Orłowa górnicy bawili się w towarzystwie wiceprezesa zarządu OKD i dyrektora ds. strategii i rozwoju Jána Fabiána oraz dyrektora technicznego OKD Jana Matuli. Po raz pierwszy uczestnicy gwareckiej zabawy powołali policję piwną, która pilnie strzegła, by wszystkie kufle są równo wypełnione piwem.


Podczas karczmy piwnej w kopalni „Karwina” również urządzono zbiórkę na rzecz Stowarzyszenia Świętej Barbary. Zebrano 73 300 koron.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.