Górnicy przestają oddawać krew

Górnicy rezygnują z honorowego oddawania krwi - zaalarmowała we wtorek katowicka \"Gazeta Wyborcza\".

Przez lata śląskie krwiodawstwo opierało się na górnikach. To w kopalniach organizowano największe akcje, podczas których czasami zbierano jednego dnia nawet po 200 litrów krwi. Kiedy kopalnie zaczęto zamykać, a honorowym krwiodawcom odbierano kolejne przywileje (np. wczasy, darmowe leki), zaczęło ubywać także górników krwiodawców. Nadal jednak są na Śląsku największym oparciem dla pacjentów, którym krew ratuje życie. - W zeszłym roku udało nam się zebrać 43 tys. litrów krwi. 18 proc. z tego oddali górnicy - mówi Aleksandra Dyląg z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach.

Teraz jednak może się to zmienić z powodu nowych przepisów, które zaczął stosować ZUS - napisała katowicka \"Gazeta Wyborczaj\".

Przypomnujmy, że ZUS zgadza się na przejście górnika na wcześniejszą emeryturę, ale musi on odpracować dni, w których był na zwolnieniu chorobowym. Nie trzeba ich odrabiać jedynie wtedy, gdy mimo L4 i tak 22 razy w miesiącu zjechał na dół. Z powodu oddania krwi też przysługuje dzień chorobowego, więc na górników krwiodawców padł strach. Napisaliśmy o tym pierwsi w \"Trybunie Górniczej\".

Więcej:
Oddali krew, teraz mają problemy z... emeryturą

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.