Górnicy pod żaglami

fot: ARC

O wyprawie i żeglarskiej pasji Trybunie Górniczej opowiada kapitan załogi Piotr Puk

fot: ARC

Podobnie jak przed rokiem, tak i w tym, 10-osobowa załoga żeglarska, w skład której wchodzi trzech górników z kopalni Chwałowice, wybiera się w rejs na Spitsbergen. - Tegoroczna wyprawa jest poniekąd kontynuacją rejsu zeszłorocznego. Wyruszamy 17 czerwca z Longyearbyen, aby po 14 dniach żeglugi zakończyć wyprawę - wyjaśnia Trybunie Górniczej Piotr Puk, sztygar zmianowy w oddziale wydobywczym w kopalni Chwałowice, kapitan załogi.

Kierunek Spitsbergen to w opinii załogi idealny poligon do weryfikacji sprzętu, umiejętności, ale przede wszystkim ludzkiego hartu ducha.

- Ma to na celu przygotowanie nas do jeszcze trudniejszego przedsięwzięcia, którym jest pokonanie Przejścia Północno-Zachodniego, czyli drogi morskiej z Europy do wschodniej Azji, prowadzącej drogami wodnymi wewnątrz Archipelagu Arktycznego - dodaje kapitan załogi, która szerzej o swojej pasji i projekcie pisze m.in. w serwisie polakpotrafi.pl. Za jego pośrednictwem żeglarze zbierają pieniądze w ramach projektu "Żagle na granicy lodu".

- Nie jesteśmy zamkniętą grupą, staramy się propagować żeglarstwo i zachęcać do wspólnego żeglowania poprzez pokazy slajdów, filmów na różnych festiwalach podróżniczych, jak również audycjach radiowych. W tej wyprawie biorą też udział osoby kompletnie niezwiązane z żeglarstwem. Liczymy na to, że zarazimy was naszą pasją i dzięki waszej hojności będziemy mogli zrealizować nasze marzenie, by być "jak najdalej na Północ", przywieźć piękne zdjęcia i podzielić się swoimi przeżyciami - podkreśla kapitan.

Nie da się ukryć, że przeżyć, którymi dzielą się żeglarze, jest sporo.

- Rok temu wypłynęliśmy z Tromso w Norwegii, by po sześciu dobach żeglugi, z krótką przerwą przy Wyspie Niedźwiedziej, dotrzeć do Spitsbergenu. Odwiedziliśmy naszych polarników w Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie, którzy serdecznie nas przywitali, opowiedzieli o swojej pracy, pokazali miejsce, w którym pracują, i jego ciekawe okolice,np. kapliczkę i krzyż na "Wilczku", miejsce, które jest nie tylko "lokalnym kościołem", ale również religijnym miejscem zadumy, spotkań i pamięci o tych polarnikach, którzy zmarli - dzieli się refleksją Piotr Puk.

Po tym przystanku załoga ruszyła dalej na północ, zwiedzając po kolei fiordy, podziwiając piękną surową przyrodę i zachłystując się ogromem przestrzeni, którą - jak wyjaśnia kapitan - można było podziwiać 24 godziny na dobę z powodu trwającego tam dnia polarnego i nieustannie świecącego słońca.

- Mogliśmy się na własnej skórze przekonać, jak to jest nie móc zasnąć przez jakieś 36 do 40 godzin, by potem po prostu paść, nie wiedząc nawet, w którym momencie człowiek po prostu się wyłączył - wspomina kapitan.

Niestety życie nie zawsze jest życzliwe i zeszłoroczna wyprawa miała też swój bardzo smutny moment. - Kiedy rejs miał się ku końcowi, podziwialiśmy piękny fiord i lodowce, wydarzyła się tragedia. Drugi oficer Piotr Pietrzniak, pełniąc wachtę, zmarł nagle z przyczyn naturalnych. Pomimo reanimacji wykonanej przez nas, a następnie przez lekarza, który przyleciał śmigłowcem, nie udało się Piotra uratować - wspomina kapitan Puk.

Prawdziwych pasjonatów takie sytuacje jednak nie zniechęcają, choć oczywiście pamięć o koledze pozostanie w nich na zawsze. - W drodze powrotnej 27 czerwca, w rocznicę śmieci Piotra, chcemy zapalić świeczkę i spuścić ją na wodę wraz z modlitwą dokładnie w miejscu, gdzie umarł - zapowiada kapitan.

Na koniec pozostaje pytanie, co górników pociąga w żeglarstwie? Odpowiedź nie jest chyba zaskakująca, a najlepiej wyrażają ją słowa kapitana. - Codzienna praca na dole, ciemno, ciasno, zapylenie, a tu - wielkie przestrzenie, poczucie wolności. Można się przekonać, jaki człowiek jest malutki w porównaniu z całym tym ogromem przyrody. Po takim rejsie wszystko wydaje się prostsze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zawody wędkarskie. Brawa dla górników!

Zakończyły się dwudniowe 21. Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Feederowym. Zorganizował je Związek Zawodowy Górników w Polsce. Świetnie poszło górnikom-wędkarzom z LW Bogdanka.

Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

O dziedzictwie pogórniczym w otoczeniu fedrujących kopalń

Obrady ICMUM 2026 stanowiły znakomitą okazję do promocji naszych obiektów muzealnych związanych z górnictwem

Spojrzał górnikom w twarz. Może jesteś wśród nich?

Uznany śląski fotografik Jan Czypionka uwiecznił na zdjęciach wizerunki górników przy pracy. Mało kto trafia w te miejsca z obiektywem. Sesja pod ziemią, przy ostrym świetle lamp na górniczych kaskach, nie należy do łatwych zadań.