Górnicy JSW zdecydowali: będzie strajk o podwyżki
Nowością były kotary, które pojawiły się na przykład w kopalni Jas-Mos, gwarantujące anonimowość przy głosowaniu. Po raz pierwszy górnicy nie głosowali na kartkach papieru, wystarczyły osobiste dyskietki pracownicze.
- Do nas też musiała przyjść nowoczesność. Firma komputerowa zamontowała przy urnach specjalne czytniki. Wystarczy, że górnik przejedzie po nich kartą przy tablicy z odpowiedzią na \"tak\", lub \"nie\", by oddał głos. To nasza gwarancja, że nie będzie fałszerstw - wyjaśnia Piotr Szereda, szef Solidarności 80 w kopalni Jas-Mos.
Przed urnami ustawiały się kolejki chętnych. Górnicy w referendum mieli odpowiedzieć na pytanie, czy są za strajkiem, skoro pracodawca nie gwarantuje od sierpnia wzrostu stawek osobistego zaszeregowania o 6 proc. i podwyżek wskaźnika płac o 16,5 proc.
- No to chyba jasne, jak byda głosowoł. Ino gupi nie chce podwyżki - powiedział nam górnik z 15-letnim stażem.
\"DZ\" podkreśla, że prezes JSW, Jarosław Zagórowski uważa, iż tak postawione pytanie to prosta droga do manipulacji. I gotowy komentarz do faktu, dlaczego w historii górniczych referendów zawsze ponad 90 procent załogi opowiada się za strajkiem. Dlatego Zagorówski dzień wcześniej zaapelował do związkowców, by zmienili treść pytań.
- Powinni zapytać pracowników, czy wyrażają zgodę na nasze propozycje. Tylko tak postawione pytanie uważam za uczciwe, oddające rzetelnie różnicę pomiędzy żądaniami związków zawodowych, a tym, co my proponujemy - mówi Zagórowski.
Prezes gwarantował wzrost wynagrodzeń pracowników JSW średnio o ok. 640 zł. Do 20 września każdy pracownik miałby otrzymać premię motywacyjną w wysokości 1000 złotych brutto. Premia dotyczyłaby załóg związanych bezpośrednio z produkcją. A do 20 grudnia zadeklarowano wydanie bonów towarowych o wartości 1000 zł na głowę. Jego prośba o zawarcie tych propozycji w referendum została odrzucona.
- Nasze referendum, nasze pytania. Jak się boi manipulacji, to niech sobie zrobi swoje referendum - ucina temat Andrzej Ciok, wiceszef międzyzakładowej komisji koordynacyjnej NSZZ Solidarność w JSW.
Do 18. głosowała już niemal połowa załóg kopalń. - Na Jas-Mos jest 2200 ludzi, tylko czterech jest przeciw - informowali na bieżąco związkowcy. Dlatego już wczoraj było wiadomo, że górnicy dali zielone światło do akcji protestacyjnej. Związkowcy nie zamierzają jednak robić powtórki z Budryka. - W grę wchodzi na przykład wstrzymanie dostaw węgla. To jest chyba najmniej uciążliwa forma protestu - uważa Piotr Szereda.
Co ciekawe, górnicy z Budryka, zmęczeni poprzednim strajkiem, opornie głosowali w referendum. - Do wieczora tylko 300 ludzi było. To dla nas szok. Nie chcą kasy, ich sprawa - powiedział \"DZ\" Ciok.