PGE GiEK: Kolejna akcja krwiodawstwa w kopalni i elektrowni Bełchatów

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Krew jest lekiem, którego niczym nie można zastąpić. Można ją uzyskać tylko od drugiego człowieka. Podawana jest w stanach zagrożenia życia

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Rekordowa ilość krwi trafiła do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi po akcji, którą 16 maja wspólnie zorganizowały ze spółką PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna kluby HDK z Kopalni i Elektrowni Bełchatów. Jak poinformowały służby prasowe spółki, 82 osoby oddały blisko 37 l krwi.

Członkowie klubów z HDK PCK przy Elektrowni Bełchatów, Powiatowego Stowarzyszenia HDK przy Kopalni Bełchatów wraz z pracownikami  centrali PGE GiEK zorganizowali po raz 18. wspólną akcję krwiodawstwa. Do udziału zaprosili także mieszkańców.

– Doskonale wiemy, że nic nie zastąpi krwi, dlatego dziękuję wszystkim, którzy biorą udział w akcjach krwiodawczych. Ratowanie zdrowia i życia ludzkiego zasługuje na najwyższe słowa uznania. Zapraszam także na kolejną wspólną zbiórkę, którą w siedzibie spółki zorganizujemy jesienią – mówi  Waldemar Lutkowski, wiceprezes zarządu PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Kluby HDK z PGE GiEK zrzeszają obecnie prawie 570 członków. W ubiegłym roku ponad 800 pracowników firmy oddało 332 l krwi w 18 akcjach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.