fot: ARC
Element graficzny z archiwalnych numerów „Trybuny Górniczej” sprzed 15 lat
fot: ARC
Kompania
powstała 1 lutego 2003 roku. W struktury firmy, która stała się największym przedsiębiorstwem górniczym w Europie, weszły kopalnie i zakłady z Bytomskiej, Gliwickiej, Rudzkiej i Rybnickiej Spółki Węglowej. Kompania swoją siedzibę ulokowała w budynku Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego (dawniej PAWK), przejmując jej majątek i część pracowników. Monitorowaniem górnictwa zajął się natomiast nowy, powołany na początku 2003 roku, oddział Agencji Rozwoju Przemysłu w Katowicach. Obecnie Kompania Węglowa, w ramach czterech centrów wydobywczych, grupuje 16 kopalń („Bielszowice”, „Bobrek-Centrum”, „Bolesław Śmiały”, „Brzeszcze-Silesia”, „Chwałowice”, „Halemba-Wirek”, „Jankowice”, „Knurów”, „Marcel”, „Piekary”, „Piast”, „Pokój”, „Rydułtowy-Anna”, „Sośnica-Makoszowy”, „Szczygłowice” i „Ziemowit”) oraz pięć zakładów (Zakład Remontowo-Produkcyjny, Zakład Górniczych Robót Inwestycyjnych, Zakład Zagospodarowania Mienia, Zakład Informatyki i Telekomunikacji oraz Zakład Elektrociepłownie). W ubiegłym roku KW wydobyła 44,6 mln ton węgla i osiągnęła zysk netto w wysokości 24,7 mmln zł.
Holding wraz z kopalnią zależną „Kazimierz Juliusz” wchodzi w skład Katowickiej Grupy Kapitałowej. Holding skupia obecnie pięć kopalń („Murcki”, „Mysłowice-Wesoła”, „Staszic”, „Wieczorek” i „Wujek”) wydobywających 15-17 mln węgla rocznie. Ubiegłoroczny wynik finansowy, nieujawniony publicznie przez spółkę, był dodatni. Holding zatrudnia 21,5 tys. osób. W Strategii dla górnictwa znalazł się zapis o planowanej prywatyzacji Holdingu przez giełdę. Za tym projektem w referendum opowiedziała się załoga spółki, jednak ze względu na skomplikowaną sytuację na rynkach finansowych prywatyzacja została odsunięta w czasie.
Jastrzębska grupuje pięć kopalń („Borynia”, „Budryk”, „Jas-Mos”, „Krupiński” „Pniówek” i „Zofiówka”). Kopalnia „Budryk” – do 2007 roku samodzielna – została włączona w jej struktury w ramach zapisanej w Strategii dla górnictwa koncepcji utworzenia grupy węglowo-koksowej. Grupa nadal nie powstała, wiadomo już, że z projektu wyłączona została wałbrzyska koksownia Victoria. W ubiegłym roku, zatrudniająca ponad 23 tys. osób JSW, uzyskała rekordowy, przekraczający 560 mln zł wynik finansowy. Obecne trudności ze zbyciem węgla koksowego spowodowały natomiast, że wydobycie w spółce prowadzone jest jedynie przez cztery dni w tygodniu.
Główny Instytut Górnictwa funkcjonuje nadal jako jednostka badawczo-rozwojowa, pracująca na rzecz przemysłu górniczego, przedsiębiorstw różnych branż, instytucji i urzędów administracji państwowej i samorządowej oraz partnerów zagranicznych. Cztery podstawowe filary działalności GIG stanowią: górnictwo, inżynieria środowiska, zagadnienia związane z jakością oraz edukacja i szkolenia. Instytut jest liderem wielu europejskich projektów i programów badawczych.
Węglokoks nadal, mimo znacznego spadku sprzedaży węgla za granicę, jest największym polskim eksporterem tego surowca. W ubiegłym roku spółka sprzedała poza granicami kraju 6,578 mln ton surowca. Węglokoks zajmuje się także importem magnetytu oraz sprzętu inwestycyjnego, a także świadczeniem usług kontrolno-pomiarowych w imporcie gazu. Na rynku krajowym spółka prowadzi działalność w zakresie leasingu maszyn i urządzeń dla górnictwa, dostaw magnetytu i flokulantów dla przemysłu węglowego, obrotu paliwami ciekłymi, a także dostaw materiałów i urządzeń dla sektora paliwowo-energetycznego.
DRABINA STRACHU
Premier boi się niepokojów społecznych (dawniej mówiono: gniewu ludu)...
Minister boi się gniewu premiera i odwołania ze stanowiska...
Zarządy spółek węglowych boją się gniewu ministra reprezentującego jednoosobowego właściciela, którym jest skarb państwa.
Prezesi spółek węglowych boją się gniewu związków zawodowych, których jest po kilka lub kilkanaście w każdym zakładzie.
Dyrektorzy kopalń wchodzących w skład spółek boją się gniewu: zarządów spółek oraz związków zawodowych, które w każdej chwili mogą swój gniew wyartykułować w formie żądania odwołania dyrektora.
Dozór wyższy boi się (patrz wyżej), no i oczywiście własnego dyrektora.
Dozór niższy boi się (patrz wyżej), a na dodatek dozoru wyższego oraz gniewu swoich podwładnych, którzy w każdej chwili mogą poskarżyć się w którymś ze związków zawodowych – i po chłopie...
Czy jest w tej drabinie strachu choć jeden mocny szczebel, zdolny wytrzymać zarówno opór materii, jak i napór ludzkiego niezadowolenia?
not. emp