W miniony weekend było co oglądać na polskich boiskach. Nie brakowało absolutnych hitów, takich jak mecze GKS Katowice-Górnik Zabrze czy Lech Poznań-Raków Częstochowa. W obu tych pojedynkach padło wiele bramek. Nie brakowało też emocji na innych stadionach, jak choćby w Krakowie, gdzie Piast Gliwice w ostatnich minutach zdołał odmienić losy spotkania.
Wspomniany już Piast Gliwice mierzył się na wyjeździe z Cracovią. Obie te ekipy znane są w tym sezonie z tego, że w ich spotkaniach często pada mało goli w porównaniu do innych drużyn. Bramkarz „Pasów”. Sebastian Majewski, posiada w tym sezonie najwięcej czystych kont - bo aż dziesięć. A jednak, ku zdumieniu kibiców, na stadionie Cracovii mieliśmy do czynienia z prawdziwym widowiskiem. Wszystko zaczęło się od rzutu z autu, po którym jeden z piłkarz „Pasów” przejął piłkę i zdobył bramkę. W drugiej połowie Piast Gliwice zdołał zrewanżować się tym samym po stałym fragmentem gry, uzyskując kolejne trafienie. Gdy na tablicy wyników widniał remis 2:2, decydującego gola na wagę zwycięstwa zdobył były piłkarz Wisły Kraków – Michał Chrapek. Wśród Gliwiczan zapanowała euforia, która szybko mogła zostać zgaszona, gdyż w 92. minucie sytuację sam na sam miała drużyna Cracovii. Na szczęście dla gości kapitalną interwencją popisał się Frantisek Plach, ratując rezultat,
Cracovia-Piast Gliwice 2:3
Cracovia: D. Kameri 39 min., M. Minchev 76 min.
Piast: G. Barkovskiy (rzut karny) 55 min., J. Felix 82 min., M. Chrapek 88 min.
Kolejnym widowiskiem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym był pojedynek GKS-u Katowice z Górnikiem Zabrze. Był to pierwszy mecz obu drużyn po zerwaniu kibicowskiej „sztamy”. Z tego też powodu pojawiła się specjalna oprawa przygotowana przez kibiców, a atmosfera spotkania była bardzo gorąca. Lepiej mecz rozpoczął Górnik, już w 5. minucie szansę na zdobycie bramki miał ich napastnik, jednak po zamieszaniu w polu karnym nie zdołał skierować piłki do siatki. W odpowiedzi gola strzelił Bartosz Nowak, zaliczając przy tym piąty mecz z rzędu z bramką bądź asystą w lidze.
Tuż przed przerwą „Trójkolorowi” wyrównali po trafieniu Sondre Lisetha, a druga połowa zapowiadała się bardzo emocjonująco. Tak też się i stało, kibice byli świadkami ataków z obu stron. W 57. minucie po strzale spoza pola karnego w słupek trafił Maksym Khlan. Bramki padły dopiero w samej końcówce spotkania. Bramki Wędrychowskiego i Jędrycha przesądziły o zwycięstwie gospodarzy.
GKS Katowice-Górnik Zabrze 3:1
GKS: B. Nowak 23 min, M. Wędrychowski 85 min, A. Jędrych 90+7 min.
Górnik: S. Liseth 44 min.
1 marca zmierzyły się ze sobą inne wielkie marki. Lech Poznań rywalizował z Rakowem Częstochowa. Pojedynek na Enea Stadion lepiej zaczęła ekipa gości. Po błędzie Michała Gurgula do piłki nie zdążył dobiec bramkarz Bartosz Mrozek i sfaulował piłkarza Rakowa, przez co sędzia musiał podyktować jedenastkę, zamienioną na bramkę. Chwilę później podyktowano kolejny rzut karny, lecz tym razem po stronie gospodarzy, którzy również zdobyli z tego gola. Przed przerwą padły jeszcze kolejne dwa trafienia, po jednym ze strony gospodarzy jak i gości. Gdy po strzale Ishaka i interwencji Zycha do piłki dopadł Milić, który zdobył bramkę wydawało się, że Lech utrzyma ten pozytywny rezultat do końca spotkania. Nic bardziej mylnego, kapitalnego gola z rzutu wolnego zdobył Ivi Lopez i znów był remis. „Kolejorz” dopiął swego w doliczonym czasie gry, przedłużając passę zwycięstw do sześciu meczy. Dzięki temu Lech równał się z punktami z Jagiellonią Białystok, uciekając Rakowowi już na cztery oczka.
Lech Poznań-Raków Częstochowa 4:3
Lech: M. Ishak (rzut karny) 19 min, L. Palma 45 min, A. Milić 55 min, Y. Agnero 90+1 min.
Raków: J. Brunes (rzut karny) 8 min, J. Carlos Silva 37 min, I. Lopez 73 min.
Na drugim szczeblu rozgrywkowym mecze śląskich drużyn nie obfitowały w tak dużą liczbę goli. Mimo tego nie brakowało emocji. Już w 16. minucie w słupek trafił jeden z piłkarzy Stali. Gracze gospodarzy byli zdeterminowani, by uzyskać trafienie przeciwko ekipie „Niebieskich”. Gdy w drugiej połowie czerwoną kartkę dostał piłkarz Ruchu, szansę na bramkę dla gospodarzy wzrosły jeszcze bardziej. Stało się jednak inaczej i to goście zdobyli gola. Po błędzie Rzeszowian w formacji defensywnej 19-letni Jakub Jendryka przepchnął rywali i skierował piłkę do siatki. Do końca meczu bramki już nie padły, a Ruch Chorzów po zwycięstwie przybliżył się do strefy barażowej.
Stal Rzeszów-Ruch Chorzów 0:1
Ruch: J. Jendryka 54 min.
W pojedynku beniaminków, Pogoni Grodzisk Mazowiecki i Polonii Bytom zwycięsko z tego starcia wyszła drużyna gospodarzy. Bytomianie do tego meczu przystępowali w kiepskich nastrojach. Po wznowieniu rozgrywek przegrali dwa spotkania, a na domiar złego przyszło im się mierzyć się z drużyną, która jako jedyna w lidze nie przegrała meczu na własnym stadionie. Samo spotkanie było jednak wyrównane. Lepiej zaczęli goście, zdobywając prowadzenie w pierwszej połowie. Później zaatakowali jednak gospodarze, a dwoma bramkami popisał się 18-latek Stanisław Gieroba.
Pogoń Grodzisk Mazowiecki-Polonia Bytom 2:1
Pogoń G: S. Gieroba 64 min, 82 min.
Polonia B: K. Wojtyra 37 min.
W Tychach koszmar trwa dalej. Po raz kolejny podopieczni Łukasza Piszczka zawiedli swoich kibiców, przegrywając, tym razem z Puszczą Niepołomice. Mimo tego sam mecz zaczęli bardzo dobrze. Zaskakującym strzałem z spoza połowy boiska popisał się jeden z piłkarzy GKS Tychy. Piłka odbiła się od słupka, a najszybciej do niej dopadł napastnik Tyszan, zdobywając gola na jeden do zera. Radość w Tychach trwała jednak krótko, jeszcze przed przerwą goście wyrównali. A w drugiej połowie po czerwonej kartce obrońcy GKS Tychy, przyjezdni dobili rywala kolejnym trafieniem, ustalając wynik spotkania. Po tej porażce GKS Tychy znajduje się na ostatnim miejscu w tabeli, tracąc sześć punktów do bezpiecznego miejsca.
GKS Tychy-Puszcza Niepołomice 1:2
GKS T: P. Krawczyk 24 min.
Puszcza: A. Gjoni 40 min, P. Mroziński 84 min.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.