Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.72%)

Srebro

81.34 USD (-3.62%)

Ropa naftowa

103.85 USD (+2.15%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.42%)

Miedź

5.76 USD (-1.29%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.72%)

Srebro

81.34 USD (-3.62%)

Ropa naftowa

103.85 USD (+2.15%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.42%)

Miedź

5.76 USD (-1.29%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Dawniej świąteczne menu było ubogie, dziś stoły uginają się od smakołyków

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

W Skoczowie w Wielką Sobotę palą kukłę Judasza, w Borucinie pod Raciborzem w wielkopiątkowe południe odbywają się walki na jaja, a na Podbeskidziu można spotkać przebierańców na wzór bożonarodzeniowych kolędników. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z bogactwa zwyczajów i tradycji wielkanocnych w naszym regionie.

Żurek z białą kiełbasą i jajkiem, wędliny, pasztety, a na deser mazurek. Wielkanocne stoły uginają się od smakołyków.

– U nas dawniej obowiązywał post trwający do niedzieli rano. W sobotę trzeba było pójść do kościoła z tradycyjnym koszyczkiem wielkanocnym, ale święconkę odstawiało się do kąta i dalej pościło. Stół wielkanocny gospodynie zastawiały dopiero po uroczystej rezurekcji w niedzielny poranek. Obecnie w wielu rodzinach poświęconych potraw kosztować można już w sobotni wieczór – opowiada Kamila Ciszewska z Koła Gospodyń Wiejskich w Pradłach koło Kroczyc w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Wraz z innymi gospodyniami smakołykami własnej roboty obficie częstowała uczestników tegorocznego pikniku wielkanocnego w chorzowskim Skansenie.

– Podstawą wielkanocnego menu jest żurek z jajkiem i białą kiełbasą. Jada się go na śniadanie i odgrzewa jeszcze w drugi dzień świąt. Wtedy jest moim zdaniem jeszcze smaczniejszy – zachwala Kamila Ciszewska.

– Obiadu w wielkanocną niedzielę się u nas nie gotuje. Goście zaś częstowani są pasztetami z królika bądź drobiowymi przyprawionymi jajkiem, a także wędlinami, szynką i baleronem. Musi być chleb z masłem i podpłomyk z czosnkiem niedźwiedzim. Obfite są słodkie desery. Dominują kruche mazurki z bakaliami, ciasta z masą pomarańczową lub kajmakową zwane kajmaczkami, posypane słonecznikiem, orzeszkami prażonymi i bogato zdobione najczęściej motywami zajączków. Wśród przypraw dominuje chrzan. Z dań na ciepło podajemy pierogi – wylicza gospodyni z Pradeł.

Marek Szołtysek, etnograf i znawca kultury śląskiej, z góry uprzedza, że wielkanocne tradycje bardzo się zmieniają.

– Dawniej na Śląsku menu wielkanocne było raczej ubogie. Jeszcze przed Wielkim Postem szykowano świnię. Na stole gospodynie kładły więc mięso, szynki i wędlinę, do tego jajka, chrzan i kruche ciasto. Świątecznego obiadu wielkanocnego nie gotowano. Teraz w wielu domach rozpowszechnił się żur jako danie główne, ale to nie ma wiele wspólnego ze śląską tradycją – wyjaśnia.

Wszystkie stoły wielkanocne łączy baranek. Przypominać ma Chrystusa jako baranka, który w ofierze za ludzkie grzechy poniósł męczeńską śmierć na krzyżu. Wykonuje się go na wiele sposobów. Gospodynie z Pradła używają do wypieku baranków mąki chlebowej. Drugim elementem wystroju świątecznego stołu jest zajączek, zwykle czekoladowy. Stanowił niegdyś symbol wiosny i wywodzi się z kultury starogermańskiej. Wreszcie palma. Te z Podbeskidzia są wyjątkowe. Mają nawet do 25 m wysokości. Ich wykonywanie to żmudna i bardzo precyzyjna robota, w którą zaangażowane są nierzadko całe rodziny.

– Zaczynamy miesiąc przed Wielkim Tygodniem od wykonywania kwiatów z kolorowych bibuł. Zbiera się też bazie i rośliny oleiste, takie jak: bukszpan, barwinek, cis, świerk lub tuja. Następnie partiami układa się warstwy kwiatów i zielonego – tłumaczy Urszula Kopeć z Rajczy, która w ciągu ostatnich 40 lat wykonała setki palm różnych rozmiarów.

Dlaczego do produkcji palm nie można używać sztucznego tworzywa? Otóż z prostego powodu:

– Palmy po świętach są palone, a popiołu księża używają do posypywania głów wiernych w uroczystość popielcową za rok – wyjaśnia.

Dawniej ostatnie przygotowania do Wielkanocy kończono w Wielką Środę, ponieważ od Wielkiego Czwartku w pole się już nie chodziło. Milkły kościelne dzwony, a ich miejsce zajmowały kołatki na znak żałoby, zdrady Judasza i początku męki Jezusa. W podraciborskich wsiach spotkać można kłapaczy, chłopców w kapeluszach z wetkniętymi doń pawimi piórami, posługujących się kołatkami zwanymi tragaczykami. Ich dźwięk ma odstraszyć wszelkie zło. Do dziś wielu gospodarzy przestrzega zwyczaju, według którego w Wielki Piątek wykonać można tylko jedną pracę fizyczną. Jest nią rąbanie, ale pod warunkiem, że drewno posłuży potem do wykonania jakiegoś przedmiotu dla gospodarstwa domowego. Ludowa tradycja głosi, że przez śmierć Chrystusa na krzyżu tego właśnie dnia drewno jest najtwardsze. Gospodarze wystrzegają się też smagania biczem koni nawet do tego stopnia, że często rozmontowują bicze, by obwiązywać nimi przygotowane palmy. W Skoczowie zaś kultywuje się zwyczaj palenia kukły Judasza. W Wielki Piątek od południa przebrani za pretorianów mężczyźni wodzą kukłę zdrajcy ulicami miasta, a nazajutrz w południe zostaje ona ostatecznie spalona.

W wielu parafiach gmin graniczących z Małopolską wciąż żywy jest zwyczaj wożenia Jezuska Palmowego zwanego też Lipowym lub Dębowym. Drewnianą figurę Chrystusa, posadowioną na osiołku nosi się bądź wozi w trakcie uroczystej procesji. Przypomina to triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, gdy ludzie witali go słowami Hosanna, rzucając pod nogi płaszcze i gałązki palmy.

Ciekawy zwyczaj, choć niemający już wiele wspólnego z biblijną tradycją, kultywują młodzi mieszkańcy Borucina koło Raciborza. W wielkopiątkowe południe rozpoczyna się tam… wojna na jaja. Skąd się wzięła?

– Otóż przez Bramę Morawską od wieków przetaczały się wojska, wędrowali też różnej maści awanturnicy i złodzieje. Gospodarze zabezpieczali swoje chałupy na różne sposoby. W Wielkanoc zaś szykowali własną broń. Z jaj wykonywali wydmuszki, które następnie wypełniali gnojówką. Gdy nieproszony gość sforsował płot, obrzucano go takimi właśnie śmierdzącymi granatami – tłumaczy dalej Marek Szołtysek.

W Limanowej, Dobrej i Wiśniowej spotkanie na ulicy dziadów śmigustnych nie jest dziś czymś szczególnym. Drugiego dnia Wielkanocy młodzi mężczyźni z długimi czapami owiniętymi powrósłami ze słomy odwiedzają domostwa z kurkiem dyngusowym, czyli kolorowym wózkiem, którego główną ozdobą jest drewniany lub wypchany kogut. To dawny symbol zalotów i nie ma nic wspólnego ze śmigusem, czyli polewaniem się wodą lub okładaniem wierzbowymi witkami.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiceminister edukacji Henryk Kiepura: Bardzo zła decyzja prezydenta, trzeba wdrożyć plan B

O komentarz na temat zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego unijnego programu SAFE poprosiliśmy także wiceministra edukacji Henryka Kiepurę. - To bardzo zła decyzja pana prezydenta. Będzie wdrażany plan B - zapowiedział.

Wspólne ćwiczenia strażaków. Sprawdzian dla ludzi i dla sprzętu

Strażacy z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w KGHM Polska Miedź wzięli udział we wspólnych ćwiczeniach ratowniczo-gaśniczych z jednostkami OSP – poinformował KGHM w mediach społecznościowych.

Wiceminister Marek Gzik: Weto prezydenta jest decyzją skrajnie nieodpowiedzialną

Marek Gzik, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, komentując zawetowanie przez prezydenta unijnego programu SAFE zwraca uwagę na to, iż decyzja ta uderza w polskie uczelnie i instytuty badawcze.

Kolorz: Warunki programu SAFE przypominały nieco ofertę „Providenta”

- Jeżeli mielibyśmy realnie spłacić około 180 miliardów złotych (lub nawet więcej, zależnie od kursu) przy kwocie bazowej 200 miliardów, to decyzję o odrzuceniu pożyczki w ramach SAFE należy uznać za dobrą - ocenia Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności".