Spadek akcji spółki energetycznej ČEZ jest najmocniejszy od kilku lat. Na giełdzie w Amsterdamie notowania tego giganta dołowały 20 stycznia br. o prawie 12 proc., po poniedziałkowym spadku o 4,3 proc. na warszawskim parkiecie spadki sięgały prawie 10 proc.
Według brokera Wood & Company, Vladimíra Vávry – cytowanego przez Czeską Agencję Prasową, za spadkiem wartości akcji może kryć się kilka czynników. Przede wszystkim minister przemysłu, Karel Havlíček potwierdził w weekend rządowy plan nacjonalizacji firmy. Wspomniał również, że cały proces może potrwać od 18 do 24 miesięcy.
- Mogło to zdenerwować niektórych inwestorów, zwłaszcza spekulacyjnych. Gdyby rząd w Pradze chciał rozpocząć ten proces w tym roku, decyzje musiałyby zapaść już w czerwcu – tłumaczy ekspert.
Tymczasem inwestorzy mogli równie dobrze zinterpretować tę informację jako sygnał, że w tym roku nie zostanie wypłacona dywidenda.
Innym czynnikiem, według Vávry, może być to, że drobni inwestorzy już zaczęli wyzbywać się akcji tego koncernu.
Państwo posiada około 70 proc. akcji ČEZ za pośrednictwem Ministerstwa Finansów, reszta należy do akcjonariuszy mniejszościowych. Wykupując należące do nich akcje państwo stałoby się 100-procentowym właścicielem koncernu. Obecny rząd, utworzony przez ruchy ANO, SPD i Motorystów, w swoim oświadczeniu programowym deklaruje, że podejmie kroki w celu uzyskania 100-procentowej kontroli nad Grupą ČEZ.
Akcje ČEZ odnotowały największy spadek od końca czerwca 2023 r.
Przypomnijmy: czeski gigant energetyczny ČEZ odchodzi od węgla, sprzedając swoje aktywa węglowe w Polsce i koncentrując się na odnawialnych źródłach energii (OZE), zgodnie ze strategicznym planem transformacji energetycznej, który zakłada rezygnację z węgla do 2030 roku, a także dążenie do wyłączenia ostatnich elektrowni węglowych w Czechach w latach 2030-2033.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.