Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i ekspert górniczy, nie ma wątpliwości: za dzisiejsze problemy JSW odpowiada polityczna chęć kupienia „świętego spokoju” i uleganie każdemu żądaniu związkowców przez poprzednie zarządy spółki.
Zdaniem Markowskiego, paradoksalnie, źródło kłopotów JSW tkwi w jej niedawnym bogactwie.
- Okres doskonałej koniunktury cenowej, który rozpoczął się wraz z wybuchem wojny na Ukrainie, spowodował ogromny przypływ gotówki. Szybkie i duże pieniądze – przy zachowaniu tego samego wolumenu wydobycia – poprawiły wynik finansowy spółki do tego stopnia, że wszystkim wydawało się, iż stać ich na wszystko. Co gorsza, w JSW uwierzono, że tak wysokie zyski będą trwały wiecznie. W konsekwencji pojawiły się liczne roszczenia ze strony związków zawodowych. Trafiły one na podatny grunt w postaci spolegliwości ówczesnych zarządów, które były dodatkowo stymulowane politycznie. Podstawowym zadaniem postawionym przed decydentami był „święty spokój” – nakazywano spełniać żądania płacowe, byle tylko uniknąć awantur i protestów. Najlepszym dowodem na tę tezę jest fakt, że kluczowe, najbardziej kosztowne decyzje płacowe zapadały nawet na pół roku przed wyborami parlamentarnymi, co jasno wskazuje na podłoże polityczne tych działań - wyjaśnia były wiceminister gospodarki.
Jak dodaje, nie ma pretensji do związkowców o to, że "czegoś się domagali". - Taka jest ich rola i natura. Mam natomiast ogromne pretensje do ówczesnego zarządu, który bezkrytycznie przyjmował te żądania. Krytycznie oceniam również polityków, w tym ówczesne kierownictwo Ministerstwa Aktywów Państwowych, którzy dawali na to przyzwolenie. To, co się stało, jest już przeszłością. Szukanie winnych nie ma już większego znaczenia. Z grona winowajców dzisiejszej sytuacji należy jednak zdecydowanie wykluczyć obecny zarząd. Osoby, które obecnie kierują spółką, są w zasadzie Bogu ducha winne.
Sytuacja JSW. Można negocjować terminy płatności, ale nie wolno odbierać przyznanych świadczeń
Jaka jest recepta Jerzego Markowskiego na uzdrowienie sytuacji w spółce? Przede wszystkim dalsza restrukturyzacja techniczna kopalń, którą były wiceminister ocenia bardzo wysoko. Jako przykłady wymienia m.in. pogłębianie szybu w KWK Pniówek, stworzenie połączenia wentylacyjnego ruchu Szczygłowice z KWK Budryk, czy stworzenie nowego poziom 1290 na Budryku
- Wszystkie te ruchy idą w dobrym kierunku, choć ich pełny efekt zobaczymy dopiero za kilka lat. To jest swoista lokata na przyszłość. Kluczowe jest teraz przetrwanie do momentu, w którym spółka zacznie czerpać korzyści z przeprowadzonej modernizacji technicznej. Optymizmu może dodać założenie, że ceny węgla koksowego nie spadną już niżej – obecnie znajdują się one na poziomie niemal minimalnym, zbliżonym do tych sprzed wojny na Ukrainie - podkreśla Jerze Markowski
I dodaje: Fundamentem strategii JSW musi być jednak jedna zasada: górnikom nie wolno niczego zabierać. Można negocjować terminy płatności, odraczać je lub przesuwać w czasie, ale nie wolno odbierać przyznanych świadczeń. To jest główne credo, którego należy się trzymać, aby utrzymać stabilność w spółce.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Pan Markowski mówi tak: /Osoby, które obecnie kierują spółką, są w zasadzie Bogu ducha winne./ Odpisanie 8,66 MLD PLN z wartości aktywów JSW jest - /Bogu ducha winne/? Warto nadmienić, że testy na utratę wartości aktywów prowadził audytor. Pewnie zrobił to w czynie społecznym.
Komentarz usunięty przez moderatora z powodu złamania regulaminu lub użycia wulgaryzmu.