Górnicza spółka Gold Reserve Ltd. od lat walczy z rządem Nicolasa Maduro o dwa złoża złota przejęte przez Wenezuelę. Teraz, po zatrzymaniu przywódcy kraju na polecenie Donalda Trumpa, ma nadzieję na wygraną.
Jak donosi Bloomberg, firma eksploatowała dwa złoża złota i miedzi – Brisas i Siembra Minera - w latach 2000 i 2010. Tylko złoże Brisas, skonfiskowane za rządów Hugo Cháveza to 10 milionów uncji złota, wartego 44,4 miliarda dolarów.
Cytowany przez agencję prasową Paul Rivett, wiceprezes firmy, mówi, że odebrał wiele telefonów od firm górniczych wyrażających zainteresowanie złożami.
- Zamierzamy przeprowadzić transakcję, czy to poprzez naszą inwestycję, czy poprzez partnerstwo. Na szczęście udało nam się utrzymać wszystkich ekspertów górnictwa i geologów, którzy odnaleźli to złoże i sprawdzili jego obecność lata temu, ale wszyscy mają po sześćdziesiątce i siedemdziesiątce. Teraz potrzebujemy fachowej wiedzy operacyjnej - podkreślił.
Przypomnijmy, że Wenezuela ma jedne z największych złóż złota na półkuli zachodniej. Większość działających w kraju kopalni jest kontrolowana przez kartele przestępcze i chińskie firmy.
Biały Dom nie kryje, że głównym celem interwencji jest ropa i pozostałe surowce występujące w Wenezueli.
- Mają bogatą historię górnictwa, która zardzewiała – powiedział cytowany przez Bloomberga sekretarz handlu USA Howard Lutnick. Dodał, że w przeszłości to była to jedna z najwspanialszych gospodarek i kultur świata, prezydent Trump zamierza ją naprawić i przywrócić do życia.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.