Największy entuzjazm wobec euro Polacy okazali w 2002 r., gdy 64 proc. ankietowanych poparło jego wprowadzenie, jeszcze zanim Polska weszła do UE. W 2017 r. za euro było już tylko 22 proc. respondentów.
PAP przeanalizowała wyniki badań CBOS z lat 2002-2024 dotyczących poparcia Polaków dla zastąpienia złotego wspólną walutą Unii Europejskiej - euro. Z analizy wynika, że najwięcej zwolenników euro było w 2002 r., jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Wtedy 35 proc. pytanych odpowiedziało “zdecydowanie tak“, a 29 proc. “raczej tak“. Przeciw było 22 proc. respondentów: 13 proc. wskazało odpowiedź “raczej nie“, a 9 proc. “zdecydowanie nie“. W 2002 r. odnotowano też największą grupę niezdecydowanych, która stanowiła 14 proc. badanych.
- 2002 r. to był okres, kiedy aspiracje europejskie Polaków były dominującą postawą - powiedziała PAP szefowa CBOS dr hab. Ewa Marciniak. Jak wyjaśniła, Polacy myśleli wtedy o Unii Europejskiej całościowo, a euro było postrzegane jako ważny element procesu włączania się do wspólnoty.
Pozytywne nastawienie Polaków do waluty UE potwierdziły dwa sondaże CBOS z 2009 r. W styczniu wprowadzenie euro popierało 52 proc. badanych - 24 proc. odpowiedziało “zdecydowanie tak“, a 28 proc. “raczej tak“. W marcu odsetek zwolenników wzrósł o 1 pkt proc., do 53 proc. (24 proc. “zdecydowanie tak“ oraz 29 proc. “raczej tak“).
Rok później poparcie dla euro wyraźnie osłabło. W badaniu z 2010 roku na przyjęcie wspólnej waluty zgodziłoby się już tylko 41 proc. Polaków (15 proc. “zdecydowanie tak“ i 26 proc. “raczej tak“), podczas gdy przeciw było 49 proc. respondentów - 24 proc. wskazało odpowiedź “raczej nie“, a 25 proc. “zdecydowanie nie“.
Spadek poparcia zbiegł się w czasie z kryzysem zadłużeniowym Grecji, należącej do strefy euro. W 2010 r. inwestorzy przestali pożyczać temu krajowi pieniądze po tym, jak władze w Atenach przyznały się do podawania nieprawdziwych danych budżetowych. Aby zapobiec niewypłacalności, partnerzy z Unii Europejskiej oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy zatwierdzili trzy pakiety pomocowe na lata 2010-2018 o łącznej wartości 290 mld euro.
W zamian za pomoc finansową Grecja została zobowiązana do głębokich cięć wydatków publicznych, obniżek płac, podwyżek podatków, prywatyzacji oraz wdrożenia szerokiego pakietu reform mających uzdrowić finanse państwa. W efekcie grecka gospodarka skurczyła się o ponad jedną czwartą, a bezrobocie wzrosło do blisko 28 proc.
Od tamtego momentu stopniowo wzrastał odsetek Polaków przeciwnych wprowadzeniu euro. W 2017 r. przeciw zmianie waluty było już niemal trzy czwarte badanych (72 proc.). Spośród nich 45 proc. stanowczo nie zgodziłoby się na przyjęcie euro, a 27 proc. raczej by tego nie poparło. W tym samym czasie za wprowadzeniem wspólnej waluty opowiadało się jedynie 22 proc. ankietowanych, w tym 6 proc. “zdecydowanie tak“ i 16 proc. “raczej tak“.
W maju 2017 r. ówczesny wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki mówił, że “nie jest w tej chwili w interesie Polski być w strefie euro“, bo “nie chcemy tracić możliwości prowadzenia niezależnej polityki monetarnej“. Przekonywał, że “Polska i strefa euro to nie są dziś spójne względem siebie obszary walutowe“; Polska ma bowiem “inny przebieg cyklu koniunkturalnego“, “inną strukturę produkcji“, a także “innego rodzaju przewagi konkurencyjne“.
Rok później, w 2018 r., negatywny trend utrzymał się. Na przyjęcie euro nie zgodziłoby się 71 proc. Polaków, w tym 44 proc. stanowczo “nie“, a 27 proc. “raczej nie“.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.