Górnicy otrzymają jednorazówkę

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zatrudnienie w PGG w 2026 r. ma się zmniejszyć o około 4,3 tys. osób

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W minionym tygodniu w należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Staszic-Wujek zostało podpisane porozumienie dotyczące wypłaty jednorazowej kwoty. Pieniądze trafią na konta pracowników w piątek, 8 września br.

Porozumienie zawarto w środę, 30 sierpnia. Dokument podpisali przedstawiciele dyrekcji kopalni oraz przedstawiciele 19 organizacji związkowych działających w obydwu ruchach kopalni – Staszic i Wujek.

Strony uzgodniły, że pracownikom kopalni zatrudnionym na dzień 31 lipca br. zostanie wypłacona kwota jednorazowa. I tak: pracownicy zatrudnieni pod ziemią, pracownicy zatrudnieni w zakładach mechanicznej przeróbki węgla, pracownicy wykonujący prace remontowo-konserwacyjne na terenie lub na rzecz zakładu mechanicznej przeróbki węgla oraz pracownicy wykonujący prace remontowo-konserwacyjne na powierzchni na rzecz oddziałów dołowych kopalń otrzymają 1470 zł brutto. Natomiast pozostali pracownicy na powierzchni 1395 zł brutto

Zgodnie z zapisami porozumienia kwota jednorazowa nie przysługuje pracownikom, którzy od 1 stycznia do 31 lipca br.: posiadali co najmniej jeden dzień nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy, dopuścili się kradzieży mienia PGG, spożywali alkohol w miejscu pracy lub w czasie pracy, albo przystąpili do pracy po zażyciu środków odurzających.

Kopalnia Staszic-Wujek to kolejny zakład PGG, w którym podpisano porozumienie dotyczące wypłaty jednorazowej premii. Takie porozumienia zostały podpisane m.in. w gliwickiej kopalni Sośnica, kopalni Mysłowice-Wesoła oraz kopalni ROW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej