Ratownicy górniczy opowiadają o wyjeździe do Turcji

fot: Mat. prasowe

Prowincja Hatay jest podzielona na strefy działania i codziennie ratownicy dostają informacje od ONZ, który obszar mają przeszukać

fot: Mat. prasowe

Dawid Paździor i Daniel Bernacki to ratownicy górniczy z KWK Mysłowice, którzy brali udział w akcji po trzęsieniu ziemi w Turcji.

Przypomnijmy: 6 lutego nad ranem ziemia zatrzęsła się na południu Turcji i na północy Syrii. Trzęsienie zaskoczyło mieszkańców podczas snu. Do pierwszych wstrząsów doszło około 4.30 nad ranem. Wstrząsy miały magnitudę 7,8. Według ostatnich danych żywioł pochłonął ponad 50 tysięcy istnień ludzkich.

Kiedy padł pomysł na wyjazd do Turcji, zgłosiło się wielu ratowników. Trzeba było zrobić selekcję wewnętrzną, bo wszyscy naraz pojechać nie mogli. – Ostatecznie nasza grupa składała się z 9 ratowników górniczych z KWK Wesołej i dwóch medyków: jeden jest pracownikiem w kopalni Piast-Ziemowit, a drugi to Paweł Jankowski z grupy TOPR z Zakopanego, były wojskowy. Miał lecieć z rodziną na wakacje do Wenecji – zawiózł ich tylko na lotnisko, a sam poleciał z nami. Bardzo nam pomogło jego doświadczenie – wspomina Daniel.

Na miejscu pracowali na dwie zmiany. W nocy temperatura spadała do minus 5-6 st. C.

Ratownicy mówią o warunkach, w jakich przebywali poszkodowani przez żywioł ludzie. Rodziny spały w namiotach. Przy zawalonych budynkach zbierali się ludzie, wskazywali, gdzie może ktoś być zasypany i czekali z nadzieją na znalezienie żywych bliskich.

Nie spodziewali się takiej skali tragedii. – Budynki musiały być strasznie słabe, było tam masę zbrojenia, ale materiał wypełniający był bardzo miękki. Dziurę 50x50 cm wykuliśmy w krótką chwilę – opowiadają. – Pierwszy raz byliśmy w takiej sytuacji, że mieliśmy do czynienia z dziećmi.

– Nawet jak zwłoki wyciągaliśmy, to było widać wdzięczność tych ludzi. Mogli pochować swojego bliskiego. Na początku trafiliśmy do domu przy meczecie. Dokopaliśmy się do mężczyzny, okazało się, że pod nim leżała córka. Ojciec zasłaniał ją swoim ciałem. Oboje zginęli. Taki widok zostaje w pamięci. Albo zmarłe dziecko leżące w łóżeczku z Koranem pod głową – wspomina Daniel Biernacki.

– Niesamowite wrażenie zrobiło na nas nawoływanie przez megafony, kiedy czujniki coś wychwyciły. Mężczyzna po turecku ogłaszał ciszę, pomimo tego huku maszyn pracujących. Nagle wszystko staje i on nawołuje do ruin, by ta osoba, która się tam znajduje, wydała jakiś dźwięk. Nikt się nie ruszył, żeby czasem nie było żadnego fałszywego dźwięku. Ta cisza była przeraźliwa. Te rzeczy właśnie zapamiętamy – mówią ratownicy.

– Jak usłyszałem, że premier się wypowiedział o tym, że jedziemy, to i tak myślałem sobie, że pewnie zaraz to odwołają. Jednak pojechaliśmy. To dla nas też jest nowe doświadczenie. Możliwość niesienia pomocy innym jest ważna – mówi Dawid Paździor.

– Po powrocie powiedziałem żonie, że jeśli będzie taka konieczność, to znowu polecę – kończy Daniel Bernacki. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Geopolityka i pogoda mogą podbijać ceny żywności

Pogoda i sytuacja geopolityczna pozostają głównymi czynnikami wpływającymi na rynki rolne i ceny żywności - wskazali analitycy PKO BP w najnowszym raporcie. Ich zdaniem szczególne znaczenie mają pogarszające się prognozy zbiorów w Unii Europejskiej oraz ograniczenia eksportu zbóż z regionu Morza Czarnego.

Dyskusja o wpływie eksploatacji ZG Janina na środowisko i gminy

W Zakładzie Górniczym Janina w Libiążu odbyło się 12. posiedzenie zespołu porozumiewawczego dla okresowej oceny wpływów eksploatacji górniczej na powierzchnię terenu w granicach administracyjnych gmin Libiąż, Chrzanów i Babice. Spotkanie prowadził dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach, Roman Sus.

Kolejne informacje w sprawie spółki działającej dla górnictwa

Sędzia-komisarz uchylił dotychczasowe terminy dotyczące składania i opiniowania propozycji układowych PKP Cargo. Dalsze decyzje dotyczące harmonogramu postępowania, w tym głosowania nad układem, mają zostać podjęte po 4 grudnia 2026 r. - poinformowała spółka w poniedziałek.

W Katowice Airport we wrześniu ponad 915 tys. pasażerów

Ponad 915 tys. pasażerów obsłużyło we wrześniu 2026 r. katowickie lotnisko. Był to najlepszy wrzesień w historii tego portu - wynika z poniedziałkowej informacji służb prasowych Katowice Airport. Zgodnie z nimi we wrześniu w ruchu ogółem odnotowano 915,4 tys. pasażerów, o 28,2 tys. osób (o 3,2 proc.) więcej rdr.