WTOREK, 18 STYCZNIA. CZY TO JUŻ PIĄTA FALA COVID-19? 19 652 nowe przypadki zakażeń SARS-CoV-2; z powodu COVID-19 zmarło 377 osób; 102 686 chorych zmarło od początku pandemii; 4 343 134 Polaków zachorowało od początku pandemii; najwięcej zachorowań w województwach: mazowieckim (3610), śląskim (2193), małopolskim (2000); 14 398 łóżek zajętych przez pacjentów z COVID-19; pod respiratorami przebywa 1421 pacjentów; 377 696 osób na kwarantannie.

Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter


REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTAC./NIEROTAC. STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
NAJNOWSZE GALERIE
Energia z pogórniczych terenów i kopalnianych szybów
14 stycznia 2022
Związkowcy rozpoczęli blokadę wysyłki węgla z kopalń PGG
4 stycznia 2022
Od szykan, krat i łez
29 grudnia 2021
Po szychcie chwycili za piły i młotki
24 grudnia 2021
Świąteczne paczki od ratowników i załogi CSRG
22 grudnia 2021
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA370x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - TOP]
14 grudnia 2021 Portal gospodarka i ludzie autor: Anna Zych

Górnicy z kopalni Piast przez 14 dni grali komunie na nosie

Wielu uczestników strajku w kopalni Piast do dzisiaj przechowuje pamiątki z tamtych czasów
fot: ARC

- Wszystko zaczęło się pod koniec pierwszej zmiany 14 grudnia – opowiada Tadeusz Saternus, 40 lat temu górnik w oddziale GRP3 – Wszyscy chcieli wiedzieć, czemu jest stan wojenny.

- Bo jak to tak, cały czas mówi się o demokracji, a w pewnym momencie wywleka się ludzi z domów za to, że mają odmienne poglądy? – oburza się Henryk Tabiś, pracujący wówczas w tym samym oddziale.

Trzeba upomnieć się o aresztowanych
Działać zaczęli ludzie z PRG, to oni pociągnęli tych z kopalni za sobą. Tuż przed wyjazdem pierwszej zmiany Stanisław Trybuś z mysłowickiego PRG staje na jakimś podwyższeniu i mówi ludziom, że trzeba upomnieć się o aresztowanych kolegów: Eugeniusza Szelągowskiego i Stanisława Dziwaka. Część ludzi wyjeżdża, ale większość postanawia strajkować. Dołącza do nich druga zmiana, która właśnie miała zacząć pracę.

- Trzecia zmiana już nie mogła zjechać. Wtedy tak jak staliśmy, prosto spod szybu poszliśmy do gabinetu dyrektora Skibiny. On się chyba przestraszył, bo powiedział: jak chcecie panowie, to zjeżdżajcie – wspomina Henryk Tabiś.

Stefan Czardybon z oddziału szybowego przyszedł do pracy na czwartą zmianę.

- Zjechali my na 500, ale tam strajku nie było, więc zapadła decyzja, żeby zjechać na 650. Cztery klatki zjechały i ci z góry zablokowali zjazdy. Potem, kto chciał, schodził na dół po drabinach.

Decyzja, żeby strajkować pod ziemią, podjęta była spontanicznie, choć działacze Solidarności Zbigniew Bogacz i Wiesław Zawadzki od razu kalkulowali, że tak będzie najbezpieczniej.

- Jak się dowiedzieliśmy, co się stało na Wujku to każdy był szczęśliwy, że siedzimy pod ziemią – mówi Stefan Czardybon.

Zjazdy na poziom 650 zostały zablokowane. Pozwolono na nie tylko pracownikom zajmującym się odwodnieniem kopalni i remontami pomp. Wszystkie inne zadania związane z utrzymaniem kopalni wykonywali strajkujący.

- To była normalna robota bez wydobycia, robiliśmy nawet cienkie skrawy, żeby odświeżyć ścianę – opowiada Tabiś.

Strajkujący byli ostrożni
- Ale jak trzeba było węgla na ogrzanie przykopalnianego osiedla, to sami daliśmy, choć baliśmy się, że to prowokacja, że to sfilmują i pokażą w telewizji jak Piast pracuje - wspomina Andrzej Torba.

Przejście przedziałem drabinowym pomiędzy poziomem 650, na którym trwał strajk, a poziomem 500, gdzie jeszcze przez dwa dni trwało wydobycie zostało zakasztowane, a przy wszystkich szybikach rozstawiono warty. Strajkujący byli ostrożni, docierały do nich informacje o planach zalania kopalni, wpuszczenia gazu paraliżującego lub odcięcia dopływu powietrza. Pewnego razu ludzie śpiący pod szybem usłyszeli potężny huk, zaraz potem zgasło światło. Byli przekonani, że to wkracza wojsko, przygotowali się do obrony. Tymczasem w szybie pękł kabel pod napięciem 6 tys. V. Takich przypadków paniki było o wiele więcej.

Pod ziemią strajkowało około 2 tys. ludzi. Wszystkich trzeba było gdzieś rozlokować i nakarmić, zorganizować codzienne życie.

- Siedzieliśmy oddziałami, każdy oddział miał grupowego, który chodził po jedzenie, przynosił informacje i listy od rodziny z góry. Gdyby tak wszyscy poszli na raz pod szyb, to strach pomyśleć, co by się stało – mówi Stefan Czardybon.

Z powierzchni szybko zaczęto posyłać górnikom paczki żywnościowe.

- W jednym pomieszczeniu była zorganizowana spiżarnia, do której przekazywano wszystkie paczki. Był taki moment, że jedzenia było aż za dużo. Nazywaliśmy to Baltona, bo ludzie posyłali nam lepsze jedzenie, niż nieraz jedliśmy we własnych domach – zauważa Henryk Tabiś.

Zdarzyło się na przykład, że ktoś posyłał z dołu mleko w proszku dla maleńkiego dziecka, bo żona nie mogła go nigdzie na górze kupić.

Rozdziałem i segregowaniem żywności zajmowali się sami górnicy. Sprawiedliwie rozdzielano też papierosy, na początku przypadało sześć sztuk dziennie na głowę.

- Wszystko było tak świetnie zorganizowane, że po pewnym czasie dostawaliśmy regularne posiłki, jak w domu – opowiada Tadeusz Saternus.

Produkty spożywcze dla strajkujących przekazywały okoliczne sklepy, piekarnia i masarnia. Jacyś rolnicy oddali pół świniaka, ktoś inny zbierał pod kopalnią pieniądze.

Poświęciły nawet koguta
Jedną z osób, które zajmowały się karmieniem górników z Piasta była Krystyna Kozioł. Jej mąż, pracujący w tej samej kopalni, zginął kilka miesięcy wcześniej w wypadku samochodowym.

- Gotowałyśmy z koleżanką u mnie w domu z własnych produktów. Kiedy kartki się skończyły, ludzie zaczęli przynosić jedzenie. Mąż koleżanki, który był wśród strajkujących, uwielbiał zupę pomidorową i naleśniki, no to smażyłyśmy dla wszystkich. Moja mama poświęciła nawet koguta na rosół dla górników.

Krystyna Kozioł żartuje dziś, że tak spodobało jej się karmienie górników, że potem prowadziła w Piaście stołówkę.

- To co robiła pani Krystyna było bardziej niebezpieczne niż nasz protest – twierdzi Henryk Tabiś.

Ludzie posyłali też strajkującym koce, ubrania, bo na dole było przenikliwie zimno. Zanim zablokowano dostawy żywności, dyrektor kopani Czesław Gelner wypożyczył duże termosy na żywność i posłał na dół wszystkie kufajki z magazynu. Ale były też takie żony, które mówiły mężom: „jedzenie i ciepłą pościel to ty masz w domu!”

Było przenikliwie zimno
- Ja widziałem na dole gościa w białym prochowcu, było tak zimno, że ludzie ubierali się we wszystko – wspomina Stefan Czardybon.

Ci z górników, którzy rozlokowali się pod szybem, mogli zbić sobie z desek coś w rodzaju pryczy. Inni spali bezpośrednio na taśmach, marzli tak, że musieli się grzać o siebie.

Problem stanowiło też utrzymanie higieny. Krystyna Kozioł żartuje, że męża koleżanki „było czuć” nawet, gdy po powrocie do domu wziął porządną kąpiel.

- Żeby nie zwariować wymyślaliśmy sobie różne zajęcia: na przykład gra w kamyki, niektórzy mieli karty, a gdy już zamontowano „świńskie ucha”, takie kopalniane urządzenia do komunikacji, które były niezbędne, bo byliśmy oddaleni od siebie nawet kilka kilometrów, organizowane były występy kabaretu. Każdego dnia występ przygotowywał inny oddział – przypomina sobie Tabiś.

Chodzili rzykać
- Mnie czas minął szybko – podejmuje Stefan Czardybon – bo ja z Jasiem Żakiem codziennie prowadziliśmy 4-5 godzin modlitwy. On miał już wszystko przygotowane, świeczki i obrazy, i tak od oddziału do oddziału chodziliśmy rzykać.

Czardybon był w grupie, która w wigilię witała biskupa Janusza Zimniaka.

Biskup do końca nie był przekonany, czy ludzie nie są trzymani na dole siłą, jak twierdziła władza. Przekonał się dopiero, jak zobaczył tę atmosferę. Jak sam opowiadał, po raz pierwszy w życiu odprawił wówczas spowiedź ogólną.

- Biskup jak zjechał, miał ubranie robocze, ale tylko takie zwykłe buty, a tam gdzie mieliśmy pójść była sama woda. Dałem mu swoje buty gumowe, a sam założyłem skórzane, które na dół posłał mi ojciec, żebym nie marzł na betonie, jak mnie zamkną po strajku – wzrusza się Stefan Czardybon.

Dla ludzi protestujących od dziesięciu dni pod ziemią była to najtrudniejsza wigilia w życiu. Myśląc o niej do dziś mają łzy w oczach. Rozłąka z rodziną i niepewność własnego losu spowodowały, że wielu załamało się wówczas i wyjeżdżało na powierzchnię. W wigilię dowiedzieli się też, że skończył się strajk w Ziemowicie.

- Moja żona była wtedy w wysokiej ciąży – opowiada Henryk Tabiś – przyjechał do mnie ojciec i przekonywał, żebym wracał, że mam obowiązki. Powiedziałem mu, że to racja, ale przede wszystkim obowiązek wobec ojczyzny. Syna, który urodził się 6 lutego, zobaczyłem dopiero na widzeniu w więzieniu.

W wigilię zaczął się głód, bo kilka dni wcześniej zablokowano przesyłanie paczek. W spiżarni zostało sześć chlebów i ciasto, nie zabrakło tylko papierosów i cebuli.

- Pamiętam, że dostaliśmy po kawałku ryby, po jednym cukierku i opłatek. Od tej chwili do samego wyjazdu nie jadłem już nic – mówi Tabiś.

Andrzej Torba opowiada, że gdy w drugi dzień świąt czekał pod szybem na wyjazd, widział jak ludzie wygrzebywali ze śmieci resztki jedzenia odganiając myszy.

Zobaczyli śnieg
O zakończeniu strajku zadecydowano 28 grudnia. Na dole było wtedy około 900 osób.

- Ale przed wyjazdem było jeszcze zebranie, pojawiła się nawet propozycja, żeby strajkować aż do końca roku i wyjechać dopiero 1 stycznia - relacjonuje Henryk Tabiś.

Wyjazd zaczął się po 19. Na początku zobaczyli śnieg. Starali się trzymać razem, wspólnie przejść do cechowni i pomodlić się przed obrazem św. Barbary. Tabiś nie zdążył jednak dojechać do domu.

- Wsiedliśmy do autobusu do Kocierza, ja , Zawadzki i Kozak. Mieliśmy się przesiąść w Oświęcimiu, ale czterech gości napadło na nas i pod bronią wsadziło do samochodu.

Zawieźli ich najpierw do Tychów, tam pobili, a potem do komendy wojewódzkiej MO na Lompy w Katowicach.

Kutz siedział obok w celi
- Rozebrali nas do naga kazali zgiąć się w pół i bili. Potem do izolatki na 48 godzin, a potem do przepełnionej celi. Tego, który mnie przesłuchiwał, nie zapomnę nigdy. Co chwila walił moją głową w ścianę. Jeden z kolegów to się z nimi bił, rozwalił im nawet telewizor, w którym był akurat film Kutza „Sól ziemi czarnej”. A Kutz siedział obok w celi – ciągnie Henryk Tabiś.

Przeważająca większość przesłuchiwanych zeznawała solidarnie, dlatego też w procesie górników z Piasta nie zapadł ani jeden wyrok skazujący. Stało to kością w gardle komunistycznym władzom. Dla niektórych uczestników protestu nie było już jednak powrotu do pracy w Piaście.

Czy mimo to było warto?

- Ja po strajku miałem satysfakcję – odpowiada Tabiś - przecież dwa tygodnie graliśmy komunie na nosie. Byliśmy tam po to, żeby coś zmienić, żeby na tym betonowym bloku pojawiła się rysa.

Reportaż powstał przed 25. rocznicą strajku w kopalni Piast.

Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.

Google-ad id 30
REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM]
Aktualności powiązane
REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
REKLAMA 900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
Komentarze (0) pokaż wszystkie
  • JKWCP
    user

REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
CZĘSTO CZYTANE
Pieniędzy wystarczy tylko na lutowe wypłaty i czternastki
12 stycznia 2022
20789
Spór o polski węgiel
15 stycznia 2022
15585
Górnicy stracą na Polskim Ładzie? Związkowcy piszą do ministra
15 stycznia 2022
10125
Sasin o szansach na porozumienie z górnikami z PGG
14 stycznia 2022
9566
Urlopy górnicze – temat gorący
16 stycznia 2022
9512
Rekompensaty w PGG. Kto ile dostanie?
14 stycznia 2022
9366
Szansa na porozumienie w PGG?
13 stycznia 2022
9348
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - UNDER]
Partnerzy portalu
Patronaty portalu