Do końca czerwca 2021 r. ma być gotowy projekt zabezpieczenia zawału w sztolni św. Jan, wchodzącej w skład nieczynnej kopalni cyny w Krobicy w Górach Izerskich. Prace projektowe prowadzi KGHM Cuprum Sp. z o.o. – Centrum Badawczo-Rozwojowe we Wrocławiu.
Kopalnia w Krobicy została udostępniona do zwiedzania w efekcie górniczych prac zabezpieczających, przeprowadzonych od września 2009 r. do maj 2013 r. Znaczna część trasy otrzymała wtedy obudowę drewnianą, a także siatkową i kotwową. W szybie łączącym dolną sztolnię św. Leopold z górną sztolnią św. Jan zabudowano stalowe spiralne schody.
Zawał nastąpił pod koniec 2018 r. w pobliżu szybu, w rejonie ślepych przodków sztolni św. Leopolda, a więc w miejscu, przez które nie prowadzi trasa zwiedzania. W miejscu, gdzie doszło do obsypania się skał, nie było obudowy siatkowej, lecz tylko kotwowa.
Udało się ustalić prawdopodobną przyczynę, jaką było zmniejszenie się wilgotności górotworu w tym właśnie miejscu. Przypuszczalnie udrożniona została dodatkowa szczelina, zwiększająca wentylację wyrobisk. Poza tym nad szybem wycięte zostało drzewo, które swymi korzeniami utrzymywało wilgotność gruntu. Ma to znaczenie, gdyż krobickie wyrobiska położone są płytko. W rejonie szybu nadkład wynosi tylko około dwunastu metrów.
Jako że niewielki zawał nie zagrażał bezpieczeństwu osób przebywających w kopalni, nie było konieczności natychmiastowej likwidacji jego skutków. Teraz jednak gmina Mirsk, będąca właścicielem działki z wylotem sztolni św. Leopold, postanowiła sfinansować górnicze prace zabezpieczające.
- Niedawno były prace pomiarowe przy zawale w zamkniętej części wyrobiska, który miał miejsce jeszcze przed dzierżawą, gmina planuje prace zabezpieczająco-naprawcze - informuje Patrycja Werecka, dzierżawca trasy podziemnej w Krobicy.
Po zakończeniu prac projektowych ma zostać rozpisany przetarg na wykonanie zabezpieczenia.
- Mam nadzieję, że do końca roku uda nam się to zrobić. Jeśli jednak okaże się, że koszty są zatrważająco wysokie, to przesuniemy to zadanie na rok przyszły - mówi Joanna Trudzińska z Urzędu Miasta i Gminy Mirsk.
Prace przy zawale powinny potrwać około tygodnia. Niezbędne będą wiercenia, rozpinanie siatki, zamontowanie konwergometru. Część prac będzie możliwa do przeprowadzenia bez wstrzymywania ruchu turystów.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.