Futbol towarzyszy mu przez prawie całe życie. Kiedyś grał, teraz prowadzi drużyny do sukcesów

1620301396 hauder piotr

fot: Archiwum domowe

Piotr Hauder w swojej trenerskiej karierze kilkukrotnie ratował drużyny przed spadkiem do niższej ligi

fot: Archiwum domowe

W piłkę zaczął grać w wieku sześciu lat. Pierwszym jego klubem był Górnik Radlin. Potem trafił do Odry Wodzisław i z nią osiągał największe sukcesy. Był w jej kadrze, gdy grała w ekstraklasie.

Później granie łączył z pracą w kopalni. Karierę zatrzymała kontuzja, ale piłki nie porzucił. Gdy był już ratownikiem górniczym, trafił na ławkę trenerską. Jego drużyny mają styl, który z pewnością można przypisać ratownikom. Są nieustępliwe i walczą do końca.

Grając w Odrze, zdobył mistrzostwo Polski juniorów starszych i był pierwszy raz w życiu blisko ekstraklasy. Potem trafił na krótko do GKS-u Jastrzębie, a potem były Polonia Marklowice, Start Mszana i GKS Krupiński Suszec, gdzie w 2009 r. po zerwaniu ścięgna Achillesa zakończył przygodę z wyczynowym graniem w piłkę nożną.

– Po sezonach spędzonych w Odrze nie byłem pewien, czy szczęścia i talentu wystarczy na to, żeby grać zawodowo. Rezygnować nie chciałem, więc postanowiłem połączyć pracę z kontynuacją gry. Musiałem wybrać klub związany z kopalnią. W 2002 r. znalazłem się najpierw w Starcie Mszana, skąd przeszedłem do GKS Krupiński Suszec – wspomina Piotr Hauder, który obecnie jest trenerem KS Czarni Gorzyce i pracownikiem Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. 

Służba i futbol
Trafiając do pracy w kopalni, kontynuował bogate rodzinne tradycje. Pradziadek pracował w KWK Anna, dziadek Stanisław w Rybnickich Zakładach Remontowych, a drugi dziadek – Ludwik najpierw w Przedsiębiorstwie Budowy Szybów, a potem w KWK Moszczenica, z którą związany zawodowo był również tata Piotra Haudera – Henryk.

– Pracę w górnictwie rozpocząłem w 2002 r. w firmie EKO-JAS, a następnie przeniosłem się do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do kopalni Krupiński, gdzie w 2006 r. zostałem ratownikiem. W 2016 r. dyrektor Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego Jan Syty – w związku z przejściem na emeryturę jednego z pracowników – potrzebował osoby do pracy w OSRG i otrzymałem taką możliwość. Od 2018 r. jestem zatrudniony w CSRG. Cieszę się, że mogłem trafić do ratownictwa, bo zawsze chciałem zawodowo pomagać ludziom – opowiada 41-letni ratownik, który uczestniczył m.in. w akcjach w ruchu Zofiówka i czeskiej Stonawie. W 2018 r. wraz z Marcinem Pypciem pomagał także ofiarom wypadku na autostradzie A1. Nie kryje, że służba niesie ze sobą czasem ciężkie chwile.

– Najtrudniejsze jest radzenie sobie z sytuacjami, kiedy pomimo podjętego ogromnego wysiłku, nie udało się pomóc poszkodowanym. Każde takie zdarzenie traktuję jako dużą lekcję pokory – wyznaje.

Odskocznią są różnego rodzaju pasje i hobby. Dla Piotra Haudera taką rolę pełni właśnie futbol.

– Miłość do piłki nożnej kwitnie we mnie od najmłodszych lat. Pomimo kontuzji i rezygnacji z grania wyczynowego dalej interesowałem się tą dyscypliną. Pierwszym klubem, który trenowałem, była Forteca Świerklany. Trafiłem tam dzięki mojej żonie Asi. Klub – po kolejnej nieudanej próbie awansu do ligi okręgowej – szukał nowego szkoleniowca. Kolega ze szkoły, w której uczy moja żona, był członkiem zarządu Fortecy Świerklany. Asia wspomniała mu o mnie. Potem były rozmowy i ostatecznie prezes Jarosław Maciończyk i wiceprezes Marcin Piksa zaproponowali mi posadę – wspomina.

Z Fortecą wywalczył dwa awanse. Najpierw do klasy okręgowej, a w 2012 r. do IV ligi. W 2013 r. odszedł z klubu, ale pod koniec sezonu wrócił, aby uratować go przed spadkiem. Zadanie zostało wykonane, a w sezonie 2013/2014 Forteca Świerklany stała się drużyną z czołówki IV ligi. Kolejnym klubem była Unia Racibórz. Tam stworzył ekipę, która spokojnie utrzymała się w IV lidze.

– W czerwcu 2015 r. otrzymałem propozycję pracy w II lidze w Nadwiślanie Góra. Nie zrezygnowałem z pracy zawodowej, a łączenie jej z pracą trenerską na szczeblu centralnym było dużym wyzwaniem. Sytuacja w Nadwiślanie, jak się wkrótce okazało, była daleka od ideału, ale ta przygoda w drugoligowym klubie czy mecz Pucharu Polski z ekstraklasowym Zagłębiem Lubin to bezcenne i ciekawe doświadczenia – wspomina.

Kolejnymi klubami były MKP Odra Centrum Wodzisław, Unia Turza, ponownie Unia Racibórz, Silesia Lubomia i Czarni Gorzyce z ligi okręgowej, których trenerem jest obecnie. Jesienią drużyna wygrała swoją grupę i czeka na rozpoczęcie rozgrywek w grupie mistrzowskiej.

– Przez te lata często zdarzało się, że musiałem ratować drużyny przed spadkiem i to się udawało. Tak to jest, jak się jest zawodowym ratownikiem – przyznaje ze śmiechem. 

Będzie warto
Wśród trenerskich idoli wymienia Pepa Guardiolę – obecnego szkoleniowca Manchesteru City, oraz kontrowersyjnego Jose Mourinho. W gronie ulubionych piłkarzy wskazuje na Leo Messiego i Frenkiego de Jonga z Barcelony oraz legendarnego napastnika reprezentacji Niemiec i późniejszego szkoleniowca Jurgena Klinsmanna.

Na pytanie, jakim trenerem jest Piotr Hauder, mówi wprost, że wymagającym wobec siebie i wobec zawodników. Przyznaje, że ekipy, które prowadzi, są charakterne, walczące do końca, utrzymujące się przy piłce i dążące do dominacji nad przeciwnikami.

– Uważam, że drużyna musi być zdyscyplinowana w grze obronnej, tam nie powinno być zbyt dużo improwizacji, ale za to w ofensywie wręcz odwrotnie, tam kreatywność to podstawa i na to mocno zwracam uwagę – stwierdza.

Przyznaje, że jego najważniejszym celem jest to, aby jego żona Asia oraz córki Maja i Sara były szczęśliwe. A zawodowo chciałby podnosić swoje kwalifikacje, by być gotowym do niesienia pomocy.

– W piłce nożnej celem jest zrobienie kursu UEFA PRO i rozwijanie się jako trener. Mając cele przed sobą, nie tracisz motywacji. Mając marzenia, zyskujesz energię do działania. Swoim zawodnikom powtarzam zawsze: „Nie obiecuję, że będzie łatwo, ale będzie warto!” – podsumowuje. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inauguracja roku akademickiego w górniczym stylu - już dawno tak nie było

Wiceminister prof. Krzysztof Galos:  Dolny Śląsk, ze swoim bogactwem zasobów mineralnych, potencjałem naukowym i silnym zapleczem przemysłowym, ma wszelkie predyspozycje, aby stać się jednym z kluczowych ośrodków wypracowywania rozwiązań dla przyszłości polskiego górnictwa.

Reprezentacja PGG o krok o zwycięstwa. I ma najlepszego zawodnika turnieju!

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się Turniej Piłkarski o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego. Dawid Colik z KWK ROW Ruch Marcel został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju!

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno…