Zakradli się po miedź z kabli elektrycznych. Nieczynna kopalnia okazała się śmiertelną pułapką.

1550146187 rpa glencore

fot: Fb (Middelburg Observer)

Ofiarami katastrofy w likwidowanej kopalni w RPA padli złodzieje miedzianych kabli

fot: Fb (Middelburg Observer)

Do sześciu wzrosła liczba ofiar wybuchu gazu w zamkniętej kopalni węgla w Republice Południowej Afryki. Do katastrofy doszło w kopalni Middelburg w prowincji Mpumalanga na wschodzie kraju w zeszłym tygodniu. Pod ziemią uwięzionych zostało ponad 20 ludzi. Władze nieoficjalnie dają do zrozumienia, że wszyscy zginęli.

Akcję poszukiwawczą spowolniło niebezpiecznie wysokie stężenie toksycznych gazów w wyrobiskach.

Rzecznik zespołów ratowniczych Michael Elliot poinformował agencję Reutera, że w środę 6 lutego po południu kilka osób nielegalnie przedostało się na teren kopalni, aby ukraść kable miedziane, służące do zasilania wentylacji i oświetlenia w wyrobiskach nieczynnej kopalni. Wkrótce nastąpiła eksplozja gazu.

Kopalnia należy do spółki Tegeta Resources and Exploration, która zajmuje się likwidacją zakładu. Wcześniej węgiel eksploatowała w kopalni firma południowoafrykańskiej rodziny Gupta - wpływowych biznesmenów pochodzenia hinduskiego, którzy prowadzą interesy w wielu krajach. Zamknęli kopalnię, wycofując się z biznesu w RPA pod naciskiej oskarżeń o korupcję i nadużycia.

Policja potwierdziła, że ofiarami wybuchu gazu są domniemani złodzieje miedzi.
- Cała kopalnia jest okablowana miedzianymi przewodami. Ci ludzie przyszli właśnie po miedź - ocenił Leonard Hlati, rzecznik policji. Przyznał, że kradzieże miedzianych kabli to plaga w likwidowanych kopalniach w RPA.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej