Górnik na wczasach? Kiedyś chcąc - nie chcąc do kopalnianego ośrodka nad morze lub w ramach nagrody do Bułgarii lub na Węgry. Teraz świat stoi przed nami otworem. Zmalał i dzięki niedrogim liniom lotniczym, czarterom – znacznie staniał. A jak to było w PRL-u?
Każda kopalnia miała swój ośrodek wypoczynkowy. I tak na przykład do kopalni Wesoła z Mysłowic należał OSW Górnik w Zawoi. Położony u podnóża Babiej Góry, zajmował niemal 3 ha. Jak na czasy PRL-u luksusowy: sauna, boiska, sale bilardowe, kort tenisowy. Do tego sala bankietowa, w której urządzano dancingi.
Ośrodek Zagroń w Szczyrku - szczyt ówczesnej elegancji. Powstał pod koniec lat 60-tych. Wybudowany ze środków górnictwa był wówczas reprezentacyjnym ośrodkiem branży. Jako jedyny w regionie miał kryty basen i salę gimnastyczną, stanowił, więc również doskonałą bazę dla zespołów sportowych. Całe pokolenia rodzin górniczych mieszkając właśnie w Zagroniu uczyły się jeździć na nartach na pobliskich stokach. Teraz hotel nadal cieszy się sporą popularnością.
Część dawnych kopalnianych ośrodków nadal dobrze funkcjonuje. Jastrzębska Spółka Węglowa własnych ośrodków wypoczynkowych nie posiada. Ma je za to spółka zależna, czyli Jastrzębska Spółka Ubezpieczeniowa (JSU), która należy do grupy kapitałowej. Z kolei Nadwiślańska Agencja Turystyczna, kiedyś własność zlikwidowanej Kompanii Węglowej, ma domy wczasowe, m.in. w Jastarni, Kołobrzegu, Krynicy Morskiej, Karpaczu i Wiśle.
Warto sobie przypomnieć, że zorganizowany wypoczynek mas pracowniczych był w czasach PRL-u traktowany jako jedna z najważniejszych zdobyczy realnego socjalizmu. Co więcej w 1952 roku w Konstytucji znalazł się zapis: „Obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej mają prawo do wypoczynku. (...) Organizacja wczasów, rozwój turystyki, uzdrowisk, urządzeń sportowych, domów kultury, klubów, świetlic, parków i innych urządzeń wypoczynkowych stwarzają możliwości zdrowego i kulturalnego wypoczynku dla coraz szerszych rzesz ludu pracującego miast i wsi”.
W 1949 roku na wniosek Komisji Centralnej Związków Zawodowych powstał Fundusz Wczasów Pracowniczych (FWP). Aby wyjechać do jednego z ośrodków wczasowych trzeba było uzyskać stosowne skierowanie. Rozdzielały je rady zakładowe i związki zawodowe. Najatrakcyjniejsze lokalizacje przydzielano zazwyczaj urzędnikom państwowym, działaczom partyjnym i przodownikom pracy. Koszt takiego pobytu był uzależniony od wysokości pensji i wynosił z reguły (za 14 dni) 12-16 proc. miesięcznego wynagrodzenia.
W 1967 roku FWP miał już niemal 53 tys. miejsc w 116 miejscowościach wczasowych w Polsce. W ciągu roku przewijało się przez nie ponad pół miliona osób. A dzisiaj? W planowaniu urlopu, podróży ogranicza górników tylko zawartość portfela.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.