Górnictwo: pracownicy KHW chcą połączenia z PGG

fot: Jarosław Galusek/ARC

Ciekawie zapowiada się dyskusja poświęcona efektywności i kosztom w górnictwie

fot: Jarosław Galusek/ARC

Fuzja Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą jest jedyną możliwością uratowania tej pierwszej spółki. W przeciwnym razie Holding upadnie – nie mają co do tego wątpliwości górnicy pracujący w kopalniach KHW, z którymi rozmawiał portal górniczy nettg.pl.

- Sytuacja w KHW jest taka, że jeśli nie podpiszemy porozumienia, to nie będzie zdolności do wypłacenia nam wynagrodzeń. Każdy z nas żyje, płaci rachunki, ma swoje zobowiązania i każdy jest zaniepokojony. Druga sprawa to niepewna przyszłość naszej kopalni. Nie wiadomo, co z nią będzie, jeśli pozostanie w KHW. Moim zdaniem, bez porozumienia z PGG nie widzę dalszego jej funkcjonowania – przyznaje Sebastian Szostok pracujący w ruchu Śląsk kopalni Wujek.

Krzysztofa Głowcakiego z tej samej kopalni przekonuje przede wszystkim stabilność zatrudnienia.

- Wiemy, że po połączeniu będziemy mieć robotę i mamy 100 proc. pewności, że dziesiątego o na nasze konta będzie wpływać wynagrodzenie. Wydaje mi się, że większość kolegów, z którymi rozmawiam, jest tego samego zdania. W tym momencie niepokoi nas przyszłość naszej kopalni, a wiemy, że po połączeniu z PGG będą środki na nowe inwestycje – zaznacza.

Pracujący w ruchu Wujek Dariusz Omarczyk także przyznaje, że większość jego kolegów zdaje sobie sprawę, że połączenie to najlepsza możliwość.

- Cała sytuacja, w jakiej znalazł się Holding, informacje finansowe, które wypłynęły, pokazują, że KHW tonie i jeśli nie połączy się z PGG, to czeka go bankructwo. Połączenie oznacza pewność zatrudnienia i środki na inwestycje. Są też przecież wierzyciele, którzy też na to połączenie czekają. Po połączeniu znajdą się pieniądze, bo w tej chwili – nie ma się co oszukiwać – Holding tonie – podkreśla.

Grzegorz Czapla, pracownik ruchu Śląsk wyjaśnia, że połączenie to „jedyne wyjście”.

- KHW jest zadłużony na ponad 2,5 mld i jeśli nie podpiszemy porozumienia, trzeba będzie ogłosić upadłość. Cała załoga naszej kopalni chce pracować, chce fedrować, bo jest tu jeszcze sporo węgla, ale potrzebne są inwestycje. Górnikom zależy przede wszystkim na tym, żeby była stabilna praca i wypłaty, bo nikt tu nie zamierza pracować charytatywnie – dodaje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej