Historia: rocznica strajku w kopalni Manifest Lipcowy

fot: Andrzej Bęben/ARC

Cała pacyfikacja trwała około 5 godzin. Łącznie do pacyfikacji użyto: 1252 funkcjonariuszy MO, batalion piechoty zmotoryzowanej WP, 415 członków ORMO, kompani czołgów WP

fot: Andrzej Bęben/ARC

W czwartek (15 grudnia) mija 35 lat od pacyfikacji kopalni Manifest Lipcowy, gdzie 13 grudnia rozpoczął się strajk. Był on formą sprzeciwu wobec wprowadzonego na ternie PRL 13 grudnia 1981 r. stanu wojennemu. Górnicy domagali się odwołania stanu wojennego, uwolnienia aresztowanych działaczy związkowych, przywrócenia legalności Solidarności – przypomina Popularna Encyklopedia Jastrzębia-Zdroju:

W nocy z 12 na 13 grudnia, jeszcze przed ogłoszeniem wprowadzenia stanu wojennego, rozpoczęły się aresztowania działaczy związkowych. Członkom Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy KWK Manifest Lipcowy udało się uniknąć aresztowań, bo ukryli się na terenie kopalni.

14 grudnia przed pierwszą zmianą członkowie KZ zorganizowali masówkę, poinformowano załogę o sytuacji w kraju. Jan Bożek i Jerzy Mnich namawiali górników do wszczęcia strajku. Szczególnie dosadne i mocne było przemówienie J. Mnicha. Górnicy zdecydowali o podjęciu akcji strajkowej. W cechowni znajdowało się wówczas około 2000 osób. KZ przemianowana została w nieformalny Komitet Strajkowy, w jego skład wchodzili, m.in.: Jan Bożek (przewodniczący), Jerzy Mnich, Leszek Błaut, Eugeniusz Zendler. Zajęto się zabezpieczeniem kopalni. Dyrekcja oraz komisarz wojskowy groźbami starali się zmusić górników do opuszczenia zakładu. Przed kopalnią MO oraz ZOMO organizowały pokaz sił. Nad kopalnią latał śmigłowiec.

15 grudnia rozpoczęły się pacyfikacje jastrzębskich kopalń. Około godz. 9.00 do „Manifestu” dotarła wiadomość o brutalnej rozprawie z górnikami w KWK Jastrzębie. Na wieść o zdarzeniu Jerzy Mnich zasłabł, został odwieziony do szpitala. Górnicy zaczęli przygotowywać się do obrony zakładu. Bramę główną i drugą zabarykadowano lutniami (rury o średnicy 1.5 m.). Drogę za cechownię zatarasowano dźwigiem. Górnicy uzbroili się w kilofy, sztyle od łopat, klucze, pręty. Około godz. 11.00 przed kopalnię przyjechały oddziały milicji i wojska. Wobec nieefektywności nawoływań do opuszczenia kopalni dowódca pułku manewrowego Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach, płk Kazimierz Wilczyński, na polecenie Komendanta Wojewódzkiego MO w Katowicach, płk. Jerzego Gruby wydał rozkaz rozpoczęcia pacyfikacji.

Bramę zaczęły szturmować dwa czołgi. Jeden z nich przedostał się na teren kopalni. Został oblany wodą z hydrantu, wycofano go za bramę. Zdecydowano o użyciu środków chemicznych. W kierunku strajkujących rzucono petardy i pojemniki z gazem łzawiącym. Górnicy próbowali je odrzucać, wielu zostało rannych lub podtrutych gazem. Ponowiono nawołanie do opuszczenia zakładu, prawie nikt nie wyszedł poza bramę. W tej sytuacji czołgi rozpoczęły ponowny szturm.

Podczas trzeciej próby sforsował górniczą barykadę. Około godz. 11.45 na teren zakładu wkroczył specjalny pluton ZOMO. Oddział składał się z 16 milicjantów uzbrojonych w broń palną z ostrą amunicją. Oddział ZOMO i strajkujący stanęli naprzeciw siebie. Gdy górnicy ruszyli do przodu, padły pierwsze w stanie wojennym strzały. Postrzeleni zostali: Franciszek Gąsiorowski, Czesław Kłosek, Zdzisław Kraszewski, Bogusław Tomaszewski. Rannych przetransportowano do punktu opatrunkowego. Po zorientowaniu się, że ZOMO używa ostrej amunicji większość górników opuściła zakład. Część wycofała się za cechownię, by schronić się za barykadą ze spiętych łańcuchem wozów. Ataki ZOMO odpierano rzucając śrubami, jednak po chwili i tak grupa opuściła teren zakładu.

Przywódców strajku: Jana Bożka, Józefa Błauta, Waldemara Macieszka, Eugeniusza Zandlera aresztowano na przełomie grudnia i stycznia. Cała pacyfikacja trwała około 5 godzin. Łącznie do pacyfikacji użyto: 1252 funkcjonariuszy MO, batalion piechoty zmotoryzowanej WP, 415 członków ORMO, kompani czołgów WP. Tego dnia na ternie kopalni znajdowało się około 2000 górników. Strajkiem i obroną zakładu kierował Jan Bożek. Oprócz postrzelonych, ciężko rannych, wymagających leczenia szpitalnego, zostało 8 górników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Branża jak po trzęsieniu ziemi. Tylu ludzi zatrudnia polskie górnictwo węglowe

Górnictwo węgla kamiennego zatrudnia dziś mniej osób niż sama produkcja samochodów w Polsce. W 1990 r., kiedy to w górnictwie pracowało ok. 400 tys. osób przy 16,5 mln pracujących ogółem, udział ten sięgał ok. 2,4 proc.

Resort energii proponuje zmiany w Prawie energetycznym

Planowany termin przyjęcia projektu przez rząd to IV kwartał 2026 r. W założeniach projektu zaproponowano uzupełnienie definicji ciepła odpadowego w taki sposób, by uwzględnić ciepło odzyskane z procesu termicznego przekształcania odpadów. 

Giełdy na Wall Street zakończyły piątkową sesję spadkam

“Nastroje nieco się zmieniły, a to, czy wpłynie to na trwałość rotacji kapitału na rynku, dopiero się okaże“ - powiedział Keith Buchanan, starszy menedżer portfela w Globalt Investments, zaznaczając, że rynek stał się bardziej wymagający i selektywny

Od 4 listopada ograniczenia w kursowaniu tramwajów w Katowicach

Jak przekazał Zarząd Transportu Metropolitalnego, zmiany obejmą działanie jedenastu linii tramwajowych Tramwajów Śląskich, które kursują na terenie sześciu miast GZM i trzech linii autobusowej komunikacji zastępczej.