Energetyka: konsultacje w sprawie projektu o rynku mocy

fot: Krystian Krawczyk

Tzw. rynek mocy to rodzaj pomocy publicznej, która w skrócie polega na tym, że wytwórcy energii otrzymują pieniądze nie tylko za energię dostarczoną, ale też za gotowość jej dostarczenia

fot: Krystian Krawczyk

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji został opublikowany projekt ustawy o rynku mocy, autorstwa resortu energii. Dokument trafił do konsultacji społecznych.

Tzw. rynek mocy to rodzaj pomocy publicznej, która w skrócie polega na tym, że wytwórcy energii otrzymują pieniądze nie tylko za energię dostarczoną, ale też za gotowość jej dostarczenia. Stąd mechanizm ten określany jest również jako rynek dwutowarowy. We wrześniu Ministerstwo Energii przedstawiło projekt ustawy, która - jak zapowiada - powinna zostać przyjęta jeszcze w tym roku. Ponieważ rynek mocy to rodzaj pomocy publicznej, wymaga notyfikacji w Komisji Europejskiej.

Rynek mocy ma wesprzeć inwestycje w wysokosprawną energetykę konwencjonalną i wynagradza spółki za utrzymywanie dyspozycyjności, co z kolei wspiera inwestycje. Mają zostać również zachowane stare elektrownie np. węglowe. Miałyby one być gotowe do dostarczania energii w sytuacji, gdyby energia nie mogłaby być dostarczana z innych źródeł: np. elektrowni wiatrowych w sytuacji, kiedy wiatr nie wieje.

Zdaniem autorów projektu mechanizm stworzy warunki do stabilnego funkcjonowania istniejących źródeł wytwórczych i ich modernizacji, w przypadku gdy są one niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw. Kolejny argument, który - zdaniem autorów projektu przemawia za jego wprowadzeniem, to zapewnienie jasnych sygnałów cenowych, co pozwoli skoordynować podejmowanie decyzji o budowie nowych mocy wytwórczych, czy też wycofaniu z eksploatacji innych. Stwarza on też warunki do bezpiecznego rozwoju OZE, co w rozumieniu resortu oznacza, że OZE jako źródła niestabilne nie zagrożą zbilansowaniu systemu energetycznego. W konsekwencji to, czy w danym momencie wytwarzają one energię, nie będzie miało negatywnego wpływu na bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej do odbiorców końcowych.

W ocenie skutków regulacji resort energii przekonuje, że proponowane rozwiązania podniosą konkurencyjność polskiej gospodarki, że nie będzie gwałtownych wahań cen energii, a przede wszystkim zwiększy się niezawodność dostaw energii m.in. do 9 tys. wielkich odbiorców przemysłowych i 16,9 mln odbiorców indywidualnych.

O tym, że dostawy te mogą zostać zagrożone świadczy - zdaniem ministerstwa energii - przypadek z sierpnia 2015 r,. kiedy to - ze względu na brak mocy w systemie - ówczesny resort gospodarki, zmuszony był wprowadzić ograniczenia w poborze energii dla największych odbiorców. Za wprowadzeniem rynku mocy opowiada się też Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), zrzeszający największe polskie firmy z branży. W sierpniu br. PKEE opublikował raport, z którego wynika, iż bez odpowiednich zachęt finansowych dla energetyki, w perspektywie 2025 r. w Polsce wycofanych zostanie ok. 10 GW mocy wytwórczych, a problemy ze zbilansowaniem systemu energetycznego mogą wystąpić już w 2020 roku.

Po przedstawieniu założeń projektu, szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski przekonywał, że tego rodzaju forma wsparcia dla elektrowni konwencjonalnych nie tylko wzmocni bezpieczeństwo energetyczne państwa, ale będzie też bodźcem dla przedsiębiorców, by inwestować w nowe moce.

- Obecnie realizacja nowych projektów konwencjonalnych jest nieopłacalna, ponieważ w ramach polityki energetycznej UE elektrownie węglowe wchodzą do pracy w ramach tzw. merid order (stosu bilansu energetycznego) dopiero po źródłach niskoemisyjnych (OZE, gaz). W efekcie sprzedają mniej energii, co przekłada się na ich rentowność. Ustawa o rynku mocy rozwiąże ten problem, ponieważ zapewni wsparcie finansowe dla jednostek w zamian za ich pozostawanie w gotowości do pracy - tłumaczył wtedy Tchórzewski.

O wprowadzenie tego mechanizmu zabiegają też Niemcy i Francuzi. Funkcjonuje on natomiast już w Wielkiej Brytanii, choć tam - jak pokazała praktyka - wcale nie przyczynił się do powstania nowych inwestycji.

W ub. tygodniu KE zaproponowała jednak wprowadzenie limitu emisji CO2 dla wspieranych z publicznych pieniędzy wytwórców energii elektrycznej, którzy mieliby działać w ramach rynku mocy. Chce w ten sposób zapobiegać ukrytemu subsydiowaniu elektrowni węglowych. Bruksela chce, by wszelkie nowe elektrownie, które miałyby korzystać ze wsparcia w ramach mechanizmu zdolności wytwórczych, spełniały wyśrubowane normy środowiskowe. Proponowany limit emisji CO2 na jedną kilowatogodzinę (kWh) wynosi 550 g, co na obecnym poziomie rozwoju techniki wyklucza elektrownie węglowe (eksperci wskazują, że wyższa emisja jest przewidziana nawet dla budowanych nowoczesnych bloków elektrowni Opole).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno… 

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.